Jak pozbyć się poczucia winy? To pytanie szczególnie do tych, którzy często winę odczuwają. A paradoksalnie nie ma to nic wspólnego z tym, czy postępujemy w życiu dobrze, czy źle.

Wszystko jest energią. Tako rzeczą mistycy i fizyka kwantowa. Materia to wibrująca energia. Relacje między nami to też energia. I nasze emocje oczywiście też.

Wibracje tej energii mogą być niższe – wina, wstyd, żal, gniew – i wyższe – życzliwość, miłość, wdzięczność. Te wyższe pozwalają nam stawać się coraz lepszymi. Widzieć i rozumieć więcej. Łączyć się z ludźmi, z naturą i z boskością na wyższym, pełniejszym poziomie. Te niższe ograniczają naszą świadomość i sprawiają, jakbyśmy działali “z niższego pułapu” – po prostu nie jesteśmy wtedy zdolni rozwinąć w pełni naszego potencjału.

Będąc w określonej wibracji, dostrajamy się do tych samych wibracji w otoczeniu. W ten sposób odczuwanie miłości daje więcej miłości, a odczuwanie wstydu, czy poczucia winy – więcej tego wstydu i winy. To prosta zasada. Zawsze dostajesz więcej tego, co nosisz w sobie.

Tłumaczę to tak mocno łopatologicznie, bo to nie jest wpis na temat wibracji. Natomiast muszę o tym wspomnieć, bo najogólniej rzecz biorąc – wina jest bardzo niską wibracją i jej odczuwanie na dłuższą metę nie jest dobre dla Ciebie. Może zmienić Twoje życie w piekło na ziemi. Zamknie Cię w schemacie wiecznego obwiniania siebie, innych, całego świata, bycia oskarżanym i osądzanym, skupieniem się na tym, co jest złe i nie takie jak być powinno. Zamiast otwierać się i przyciągać to, co dobre i piękne, ugrzęźniesz w takim zamkniętym obiegu, jak w pułapce. Znasz to?

To nie znaczy, że masz nigdy nie odczuwać poczucia winy, strachu, gniewu czy innych emocji nazywanych trudnymi (specjalnie nie nazywam ich negatywnymi, bo nie ma czegoś takiego, jak negatywne emocje. Są emocje i tyle.) Wszystko jest po coś. Gdyby było niepotrzebne, to by w ogóle nie istniało.

Natomiast fajnie, gdybyś zdawał sobie sprawę, że kiedy odczuwasz winę, czy wstyd, to nie widzisz sprawy jasno. Twoja świadomość jest ograniczona. Nie jesteś w stanie wtedy odczuwać prawdziwej miłości czy połączenia z drugim człowiekiem. Wina jest jak klapki na oczach. Niektórzy umyślnie zakładają je innym, żeby nimi manipulować. To nie jest dobre dla Ciebie. Jesteś sam odpowiedzialny za twoje życie i szczęście, nie oddawaj tego komuś innemu, bo to stracisz. Szkoda by było.

Wina być może jest po to, byś dostrzegł swój błąd, być może zrobiłeś coś wbrew sobie lub kogoś skrzywdziłeś, ale im szybciej przejdziesz dalej, weźmiesz odpowiedzialność za swój czyn i zabierzesz się za jego naprawę, tym lepiej. Taplanie się w swojej czy cudzej krzywdzie Ci w tym nie pomoże. Wręcz odbierze Ci energię do zmiany.

Jak pozbyć się poczucia winy?

Przede wszystkim donikąd nie pójdziesz, jeśli nie uświadomisz sobie, że poczucie winy Cię hamuje. Nawet, jeśli popełniłeś jakiś błąd, to nie stałeś się przez to gorszym człowiekiem. Po prostu Twoją rolą jest teraz naprawić błąd lub wyciągnąć wniosek, by więcej go nie popełnić. W ten sposób popełniony błąd może sprawić, że staniesz się lepszym człowiekiem, a nie gorszym. Natomiast mówienie sobie “zły, zły, zły” czy “ty tępy idioto” czy co tam lubisz sobie mówić, albo myślenie tak o innej osobie, nie uczyni Cię lepszym, bo niby jak?

Przez poczucie winy nie możesz w pełni kochać, odbierasz sobie prawo do odczuwania w życiu radości i przyjemności, również seksualnej; odbiera Ci ono również siły życiowe potrzebne do realizacji Twoich pragnień. Poczucie winy jest związane z czakrą sakralną (podbrzusza), odpowiedzialną za moc twórczą. Odpowiada ona zarówno za tworzenie życia, cieszenie się seksem i własnym ciałem, jak i za kreatywność, poczucie mocy i sprawczości, podążanie swoją drogą, a nawet najzwyklejszą czystą radość życia. Przy nadmiernym poczuciu winy tego wszystkiego sobie odmawiasz, lub jest tak, jakbyś czuł, że na to nie zasługujesz. Nie jest tak?

Zresztą wcale mnie to jakoś nie dziwi – jak tu się cieszyć życiem, jeśli czujesz, że wszystko jest z Tobą nie tak? Albo z innymi – bo inni to nasze lustra i często wolimy skupić się na nich, niż na sobie. Na jedno wychodzi.

Wszystko jest z Tobą OK. Jesteśmy ludźmi i na naszej drodze zdarza nam się potknąć, a nawet kompletnie wywalić zawodząc siebie i innych, ale zamiast sobie wylewać wtedy na głowę gnój i pomyje, trzeba wstać, wyciągnąć lekcję i naprawić, co się da. Tak po prostu.

Ludziom może czasem zależeć, żebyś czuł poczucie winy, bo sami je czują i chcą w ten sposób poczuć się lepiej, przez ściągnięcie Ciebie w dół. Ale też powód może być taki, że potrzebują tego do kontroli nad Tobą. Przygięty do ziemi, zgarbiony i niedostrzegający tego, jak wspaniałą istotą jesteś, będziesz po prostu łatwiejszy do manipulacji – łatwiej będzie ci powiedzieć, co masz robić, podporządkować Cię sobie. Chcesz tego?

Jeśli uświadomisz sobie, w jaki sposób poczucie winy działa na Twoją niekorzyść, to czasem już samo to wystarczy, żeby zaczęły dziać się dobre zmiany. Świadomość wiele zmienia. “Jeśli dojdziesz do ładu z własnym wnętrzem, wówczas to, co zewnętrzne, samo się ułoży”, pamiętasz?

Nawet, jeśli zupełnie się nie zgadzasz i wkurza Cię ten mój post, to też przyjrzyj się temu, zobacz skąd płynie Twój sprzeciw. Czujesz, że poczucie winy jest dobre dla Ciebie? Nie chcesz się go pozbywać? A w czym jest dla ciebie takie dobre? Przed czym cię chroni? Czasem lubimy, kiedy jest “chujowo, ale stabilnie”. Lepszy znany schemat, nawet taki w którym cierpimy, niż wzięcie pod uwagę, że od lat targamy ze sobą zbędny balast i krzywdzimy siebie. Czasem wygodniej oddać odpowiedzialność za nasze życie komuś innemu, kto będzie sterował tym, czy czujemy się dobrze, czy źle. Ale czy tego naprawdę dla siebie chcesz?

jak pozbyć się poczucia winy

Co możesz zrobić?

Wiem po sobie, że praca z poczuciem winy to nie jest wcale takie hop siup i że trochę czasu to zajmie, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo. Na pewno nawet małymi kroczkami zajdziemy dalej, niż nie robiąc nic.

Z pomocą przychodzi uważność i obserwowanie emocji. Kiedy zidentyfikujesz poczucie winy zawsze, kiedy ono się pojawia, i zobaczysz, jakim mechanizmem ono się kieruje – co je przyciąga? Co sprawia, że czujesz się winny? Czego w sobie nie akceptujesz? – będzie Ci łatwiej je odpuszczać, nie będziesz się mu tak łatwo poddawał.

Pomaga praca z czakrą podbrzusza. Otaczanie się kolorem pomarańczowym, pozwalanie sobie na przyjemności, bycie wdzięcznym za małe przyjemności, które Cię spotykają. Zajmij się czymś kreatywnym, stwórz coś, nawet jeśli to będzie zupełnie niedoskonałe, to pobaw się samym aktem tworzenia, tak, jak dziecko. Baw się jak dziecko jak najczęściej, odnajdź to dziecko w sobie, przytul je :) Ono jest ważne, wiesz?

Bardzo dobrze na tę czakrę wpływa taniec. W tańcu bądź w ciele, zwróć uwagę na przyjemność w twoim ciele, kiedy tańczysz. Dobre jest też pływanie i każda forma ruchu, która sprawia, że jest ci fajnie i miło.

Pomaga głaskanie swojego brzucha poniżej pępka – tam, gdzie jest ta czakra – i dawanie mu ciepła, mówienie sobie, że akceptujesz siebie, swoje ciało, swoją seksualność i swoją potrzebę odczuwania przyjemności. Taka praca pomoże Ci “wyzerować” poczucie winy. Choć na początku będziesz prawdopodobnie miał poczucie winy i różne inne emocje tylko dlatego, że to robisz. Zobacz, jak głęboko to w Tobie siedzi.

Warto wzbudzać w sobie miłość i zrozumienie dla siebie i innych. Zobacz dobro w ludziach i w sobie, przytulaj to, opiekuj się tym. Na świecie jest pełno dobrych, kochanych rzeczy, patrz na nie, ciesz się nimi! Chodzi o podniesienie wibracji, wyjście poza schemat. Na początku możesz czuć, że to jest na siłę. Czy masz odwagę spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie na głos “Kocham cię”? Czasem sztuczność tego, bunt i poczucie, że nie zasługujesz, może być tak silne, że prędzej się rozpłaczesz, niż to powiesz. Ale zasługujesz, wiesz? Jesteś wspaniały. Chciałabym, żebyś mógł otoczyć się tymi wspaniałościami, które do Ciebie pasują. Spotkać innych ludzi kierujących się w życiu miłością i radością.

Zobaczysz, że w niedoskonałości kryje się tak naprawdę potencjał rozwoju, a nie powód do potępienia czy osądzania. To dzięki błędom jesteśmy w stanie iść naprzód.

Dziękuję za wszystkie moje błędy, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem, które są moją nauką i źródłem mądrości.

Mimo to – mam jeszcze przed sobą długą drogę. A Ty?

Previous Dlaczego on nie pisze? Czyli co robisz źle
Next Słoneczny Codziennik - lekko, przyjemnie i slow life'owo
  • Oksa Fio

    Racja! :)
    Spróbuj np. wzbudzić poczucie winy w dziecku, jak zareaguje? Płaczem. Zamknie się w sobie. Poczucie winy hamuje przed działaniem, przed naprawianiem rzeczywistego błędu, czy szkody. Rozłałeś kompot? To wytrzyj, a nie wzbudzaj poczucia winy, wtedy będziesz siedzieć ze skwaśniałą miną, a kompot nadal będzie na podłodze….

    • No właśnie – a jak kompot będzie długo na podłodze, to porobią się plamy i już nie wystarczy tak zwyczajnie go wytrzeć. Więcej działania, mniej obwiniania:p

  • Potrzeba sporo samoakceptacji, żeby nauczyć się walczyć z poczuciem winy. Fajnie, że pokazujesz sposoby, dzięki którym można lepiej poradzić sobie z poczuciem winy. Takie “ćwiczenia” naprawdę bardzo dobrze się sprawdzają w pracy nad sobą i swoimi emocjami.

    • Dzięki Sylwia :) wciąż się uczę tej samoakceptacji, to prawda. Akceptacja samego siebie pomaga też zaakceptować świat wokół nas.

  • Potrzeba czasu i pracy nad sobą. Niestety poczucie winy może nawracać i nie dawać spokoju…Dlatego powyższe wskazówki są bardzo pomocne

  • We mnie siedzi straszne poczucie winy… niby wiem, jak można to rozwiązać, ale znajduję tysiące wymówek, żeby tego nie robić. Czasem wygodnie jest siedzieć i tkwić w takim permanentnym stanie.

  • Bardzo nie lubię wzbudzania poczucia winy u innych, szczególnie u dzieci. Są ludzie, którzy zawsze potrzebują znaleźć winnego, choćby chodziło o krzywo wiszące firanki. Pewnie sami ciągle obarczają się winą. Mnie też sporo czasu zajęło wyjście z tego kręgu i wciąż się uczę, wciąż zauważam pewnie mechanizmy, np poczucie winy, że włączyłam dziecku bajkę, bo musiałam szybko przygotować obiad. Staram się wtedy spojrzeć na fakty bez oceny uczuć, które mi towarzyszą. Trzyletnie dziecko może już zobaczyć półgodzinną bajkę. Nie dzieje mu się krzywda, ba, świetnie się bawi. Ja zajmując się dwójką małych dzieci muszę dać im jeść i zadbać o swoje siły, więc nawet gdybym w tym czasie piła kawę – nie byłoby w tym nic złego. A jednak pojawia się gdzieś na horyzoncie to lekkie poczucie winy, że telewizja, że dziecięcy umysł, że to, że tamto. A jednak takie myślenie to wariactwo;) albo moment, w którym nie zauważyłam, że mąż potrzebuje wysłuchania. I znów bach, poczucie winy. Zaraz potem sobie wybaczam i myślę, że każdy może być zmęczony, nieuważny, najważniejsze to pracować nad tym, co chcesz zmienić, rozwijać się i stawać się coraz lepszym. I tak, jak mówisz, poczucie winy na dłuższą metę nie pomaga. Ps Wspaniała zmiana bloga, bardzo mi się podoba! Tak tu teraz przejrzyście, żółto, pozytywnie i naprawdę słonecznie!

  • Kiedyś byłam osobą, którą poczucie winy zżerało dosłownie na każdym kroku. Nie dostrzegałam tego, ile wspaniałych rzeczy mam sobie i światu do zaoferowania, nie uważałam siebie za warościowego człowieka, więc i nie brakowało takich ludzi, którzy tylko na tym żerowali. Udało mi się z tego stanu wyjść, choć kosztowało mnie to wiele lat ciężkiej pracy nad sobą. Warto było. Osoby wzbudzające u innych poczucie winy mają problem ze sobą i swoją samooceną.

  • Pięknie napisane :) Szukajcie a znajdziecie. Szukałam w sieci osób myślących podobnie i znalazłam Ciebie i Twój blog. Rozgoszczę się.

  • stillness.pl

    Ja bym jeszcze dodał, że poczucia winy nie ma tu i teraz. Poczucie winy jest w przeszłości – kiedyś zrobiłem/zrobiłam inaczej i było mi lepiej. Albo w przyszłości – gdybym zrobił/zrobiła inaczej, to spodziewamy wynik byłby inny. I to wynika z dualizmu dobre-złe, lepsze-gorsze. I naszego oceniania nieustannego – poprzez porównanie do momentu, w którym czuliśmy się lepiej (emocje, które potocznie uchodzą za pozytywne). Podjęta decyzja daje w rezultacie inny stan, niż oczekiwany i rodzi poczucie winy. Bo ono nie bierze się stad, że dostrzegam czyjeś cierpienie. Ono bierze się stad, że my czujemy się inaczej niż oczekiwaliśmy. Bez oczekiwań, nie ma poczucia winy.