Pod magicznym mostem #1: Jak opowiedzieć historię swojego życia w 10 minut


Wracamy wczoraj z miasta solidnie zmęczeni – 6 godzin chodzenia po mieście sprawiło, że poczułam się w swojej rodzimej Łodzi jak turystka, snująca się po uliczkach, eksplorująca bramy i inne nieodwiedzane zakamarki, zaglądająca z ciekawości do malutkich, klimatycznych sklepów – lubię takie wyprawy, takie patrzenie na coś, jakby się to widziało wciąż po raz pierwszy.

No to wracamy, idziemy z przystanku do domu, ulice puste, z nieba siąpi siąpawka. Idzie za nami jakaś babcia i nagle zaczyna dziarskim głosem do nas zagadywać:
– A, mógłby tu tramwaj jeździć bliżej. Tyle się nachodzić trzeba. A ja zaraz kończę 90 lat!

Odwracamy się z ciekawością – no, ta pani jakoś szczególnie staro nie wygląda. Porusza się żwawiej niż niejedna 70tka.
– Nie wygląda pani!
– Nie wyglądam, prawda? No, nawet lekarz to przyznał! Spojrzał w kartę i mówi: Czy ma pani dowód osobisty, bo coś tu chyba jest nie tak! A ja pytam: Z kartą coś jest nie tak? Nie, z panią jest coś nie tak! A ja mam na nazwisko Sowa, po mężu. I mówię mu: Bo sowy długo żyją!
I się śmieje.
I zaczyna opowiadać. A starzy ludzie to umieją opowiadać.

Od słowa do słowa, po drodze do domu z przystanku, która ma chyba 800 metrów, poznajemy historię 90-letniej starszej pani, której matka żyła ponad sto lat. O kochanym wnuczku i jego nieudanym małżeństwie, o zamianie dużego mieszkania na kawalerkę, o dorosłej prawnuczce. O tym, że mąż umarł dwie dekady temu i od tego czasu babcia mieszka sama, wszystko robi sama i na nic nie choruje.

– Nawet miałam propozycję, żeby znów za mąż wyjść, ale zapytałam: Kalesonów nie ma ci kto prać? Ja już męża miałam, dzieci miałam, wszystkiego w życiu spróbowałam. Po co mi iść za mąż w takim wieku?

I się śmieje. Dużo się śmieje i jest pełna takiego pogodzenia z losem. Zagaduje życzliwie do ludzi, których mijamy po drodze. Do nas się uśmiecha, na odchodne życzy nam sto lat razem. Przerąbane! ;) Ciepło mi w sercu, kiedy machamy jej na pożegnanie.

Ile się można nauczyć od takich starych ludzi. Jak iść przez życie, które nie zawsze układa się wedle naszego życzenia, i zachować pogodną twarz. Jak być tak swobodnym i otwartym wobec życia, jakby się nie miało nic do stracenia, i tę otwartość i życzliwość do siebie przyciągać. Jak opowiedzieć dwojgu nieznajomych swoją historię po drodze do domu w mokry jesienny dzień.

Gdybyśmy tak wszyscy byli podobnie życzliwi wobec siebie, wobec ludzi, których napotykamy na naszej drodze każdego dnia.

Sama się zastanawiam, czy potrafiłabym opowiedzieć swoją historię w kilku zdaniach komuś nieznajomemu. Co by w niej było?

Previous 4 błędy popełniane przez grzeczne dziewczynki
Next Jak wrócić do zdrowego odżywiania, żeby tym razem się udało?

1 Comment

  1. September 17, 2017
    Reply

    Pracujac w domu opieki, nasluchalam sie roznych historii, tak samo jak Twoja (albo raczej Twojej znajomej babci) krotkich i zawartych w zaledwie kilku zdaniach, bo pracowalam w nocy i wciaz trzeba bylo biec do nastepnego pokoju. A wiele razy chcialam po prostu zostac i posluchac.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *