Ledwo co popełniłam wpis “Jak wrócić do zdrowego odżywiania, żeby tym razem się udało”, a już w Wasze ręce leci następny tekst o zdrowym jedzeniu. Tym razem dzięki książce “BZDiETY”, która przypadkiem trafiła w moje ręce (“przypadek” ten zawdzięczam Grupie Wydawniczej Foksal).

Zdrowy styl życia często kojarzy nam się z liczeniem kalorii. Na topie jest sylwetka wygłodzonego charta, któremu widać wszystkie gnaty, i rozmaite diety mające nas do tej iście zachwycającej wizji przybliżyć. Argumenty są bardzo różnorodne: body shame, przykrywka rozwoju osobistego, chęć wbicia się w wymarzoną sukienkę, której nie produkują w większych rozmiarach, ale główny argument jest taki, że posiadanie nadwagi jest niezdrowe. Czy na pewno?

Według autorów książki BZDiETY, którzy mają przyjemność być naukowcami i przeprowadzać różnego rodzaju badania dotyczące żywienia – nie na pewno, a nawet przeciwnie. Zgodnie z ich badaniami, nie ma różnicy w zdrowiu między osobami o wadze prawidłowej i z nadwagą. Niezdrowa jest dopiero otyłość i to znaczna. I wiecie, co jeszcze jest niezdrowe?

NIEZDROWE SĄ:

  • Wahania wagi, czyli znany wielu z nas efekt jojo, który nieodłącznie wiąże się z próbami osiągnięcia wagi niższej, niż biologia dla nas przewidziała, a także
  • niedowaga, o której tak wszyscy marzą nie wiedzieć czemu, podobnie jak o wystających mięśniach brzucha, które mają rzekomo uczynić nasze ciała szalenie pięknymi (i głodowo niezdrowymi, o czym piszę więcej tutaj).
  • CZEGO NIE POWIE CI DIETETYK?

    Na przykład tego, że utrzymuje się z ludzi będących na diecie, czyli urządza go, że przytyjesz ponownie i przyjdziesz do niego kolejny raz. Oraz tego, że diety działają w zasadzie tylko w trakcie ich stosowania, więc jeśli je przerwiesz, raz dwa wrócisz do pierwotnej wagi – ale to już pewnie sam zauważyłeś.

    Miałam niedowagę przez wiele lat i słuchania od różnych “życzliwych inaczej” o tym, jakim to jestem szkieletorem i patyczakiem, miałam naprawdę po dziurki w nosie (dlaczego ludzie tak chętnie mówią takie rzeczy chudym osobom?). Jednak natura tak to wymyśliła, że choćbym żarła bez litości, to kiedy tylko przestawałam – waga wracała do chuderlawej. Nie powiem, było to użyteczne i komfortowe, szczególnie, kiedy miałam gastrofazę, a przede mną na stole stała wielka pizza. Ale też czułam własną bezradność wobec stanowczej biologii i poczucie winy wobec osób, które nie miały tak ekspresowej przemiany materii, jak ja. Był moment, kiedy cieszyłam się, że jednak wyrósł mi kawałek tyłka, tym bardziej, że jakiś wielki to on nie wyrósł i chyba już tak zostanie.

    Podczas lektury tej książki przekonałam się, że identycznie mają osoby z każdą inną wagą. Mają pewien (w dużej mierze genetycznie zdefiniowany) zakres, poza który nie wyjdą, chyba że nadludzkim wysiłkiem i na krótko, a w dodatku bycie na diecie jest nienaturalne, stresujące, nieprzyjemne i wymaga wysiłków woli przekraczających ludzkie możliwości.

    Skoro jednak delikatna nadwaga nie jest niezdrowa i zdecydowanie nie wpędzi nas do grobu, to właściwie po co się katować? Lepiej byłoby osiągnąć najzdrowszą sylwetkę, jaka jest dla nas biologicznie przewidziana, a w tym celu wystarczyłoby: jeść rozsądne normalnej wielkości porcje, jeść zdrowe i wartościowe produkty i być aktywnym fizycznie. Bez odchudzania, schizowania się, bez poczucia winy i frustracji. Brzmi fajnie?

    Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Na szczęście autorzy książki “BZDiETY” podają kilka inteligentnych strategii, prostych lifehacków, które pomogą Ci przechytrzyć własne słabości i jeść mniej niezdrowego, a więcej zdrowego jedzenia, czyli osiągnąć właśnie to, o co chodzi. Żadna z nich sama w sobie nie zrewolucjonizuje Twojego sposobu żywienia, ale wszystkie naraz brzmią jak niezły plan, i to możliwy do wprowadzenia od zaraz.

    JAK CIESZYĆ SIĘ JEDZENIEM I NIE PRZYTYĆ? 14 SZYBKICH WSKAZÓWEK

    1. Weź mniejszy talerz

    Kiedy porcja wydaje się większa, bardziej się nią najesz, dlatego serwuj sobie posiłki na małych talerzykach. To, jak bardzo czujemy się najedzeni, często zupełnie nie ma związku z tym, ile rzeczywiście zjedliśmy.

    2. Zamiast wielu mniejszych porcji – jedna duża, żeby oczy się najadły

    Kursując do kuchni i biorąc po jednym miniaturowym kawałeczku ciasta, udając że wcale go nie jesz, ostatecznie zjesz go więcej i mniej się nim najesz, niż jak ukroisz sobie już porządny kawałek i zjesz go powoli, uważnie i ze smakiem, żeby mieć wrażenie że zjadłeś dużo (na małym talerzu oczywiście).

    3. Utrudnij sobie dostęp do niezdrowego jedzenia

    Niech nie stoi na wyciągnięcie ręki, niech nie będzie w zasięgu wzroku, a jeśli kupujesz lub gotujesz coś niezdrowego, to weź małe opakowanie, zrób małą porcję. Z natury jesteśmy leniwi, więc jeśli będziesz musiał ciągle chodzić do sklepu albo coś gotować, czy ciągle chodzić po to do piwnicy albo wchodzić na drabinę, żeby zdjąć to z najwyższej półki – to będziesz rzadziej po to sięgać.

    4. Ułatw sobie dostęp do warzyw i owoców

    Na tej samej zasadzie działa podtykanie sobie pod nos warzyw i owoców, podobnie jak ich wcześniejsze przygotowanie, żeby było mniej roboty z jedzeniem. Postaw sobie przy kompie talerzyk z pokrojonymi marcheweczkami, a w kuchni miej na widoku wielki słój własnoręcznie zrobionej granoli, żeby nawet nie trzeba było jej wyciągać z szafki.

    5. Najedz się najpierw warzywami, nie miej w zasięgu nic innego

    Mając wybór masz też pokusę. Kiedy będziesz zaczynać każdy posiłek od czegoś warzywnego i w tym czasie nie będziesz mieć na stole nic innego, to unikniesz sytuacji gdy śmieje się do ciebie milion pyszności, popadasz w chaos i ostatecznie odsuwasz sałatki na bok i opychasz się tylko frytkami i pączkami.

    6. Jedz z ludźmi, którzy jedzą zdrowo

    Jedząc w towarzystwie innych, odruchowo mamy ochotę jeść to, co większość z nich. Dlatego pokusa grupowej wizyty w Macu może być nie do odparcia, ale jeśli masz znajomych, którzy zamiast tego będą ciągnąć Cię do baru wege, to jesteś z góry na wygranej pozycji. Co ciekawe, Twoi przyjaciele mają na Ciebie wpływ również wtedy, gdy akurat nie ma ich w pobliżu.

    7. Przekonaj członków rodziny, by również zmienili nawyki

    Będziecie wzajemnie się motywować i powstanie synergia. Ponieważ nie chodzi o żadną radykalną dietę, a tylko o działanie na korzyść swojego zdrowia, więc nie widze tu nic niemożliwego, chyba, że mamy do czynienia z gronem psychopatów, którzy pragną być chorzy.

    8. Podawaj sobie zdrowe potrawy w wyszukany sposób i atrakcyjnie je nazywaj

    Oraz – tu mój osobisty trik – szukaj inspiracji na blogach kulinarnych, gdzie są te wszystkie przepiękne zdjęcia. Coś ładnie nazwanego i apetycznie wyglądającego jest bardziej zachęcające do zjedzenia, nawet jeśli składa się z tych samych zdrowych (a fuj) składników, co coś bez nazwy, rzucone byle jak na talerz. Dlatego to nie gotowany szpinak! To czosnkowa pierzynka ze szpinaku :)

    9. Znajdź inne powody jedzenia zdrowej żywności niż to, że jest zdrowa

    Jeśli nazywamy coś zdrowym, to automatycznie wydaje nam się to mniej atrakcyjne i mniej się tym najemy! A przecież dyniowy jagielnik jest przede wszystkim obłędnie pyszny, kaszotto z orzechami dodaje energii, a buraczany hummus jest bardzo sycący i ma piękny kolor.

    10. Powyrabiaj nowe przyzwyczajenia

    Najłatwiej działa się, kiedy coś wejdzie ci w krew i nie musisz za każdym razem podejmować świadomej decyzji, że to robisz, dlatego przyzwyczaj się do codziennej owsianki na śniadanie i do codziennego półgodzinnego jogowania, znajdź nowe ulubione restauracje w stylu fit, które staną się “twoimi miejscami” i pozwól, żeby nowe nawyki stały się twoim nowym stylem życia.

    11. Podejmij z góry decyzje dotyczące trudnych sytuacji

    Jeśli podejmiesz decyzję wcześniej, nie będziesz musiał podejmować jej na miejscu w obliczu pokusy. Jeśli idziesz do znajomych, gdzie będzie niezdrowe żarcie, ustal z góry, że na przykład pójdziesz tam już najedzony albo tej nocy zostaniesz fotografem lub królem parkietu, zamiast tkwić przy stole. Używaj afirmacji, nie negacji – zamiast “nie będę jadł chipsów” postanów sobie “będę jadł sałatki”.

    12. Zanim pocieszysz się jedzeniem, pamiętaj, że to nie działa

    Może się wydawać, że czekolada po ciężkim dniu poprawi Twój nastrój, ale z badań o dziwo wynika, że poza krótką chwilą frajdy poprawi go tak samo jak zjedzenie czegokolwiek innego albo w ogóle niezjedzenie niczego. Lepiej już zrobić dla siebie coś, co naprawdę poprawia nastrój, jak pobyt w saunie, odrobina ruchu albo przytulenie się do kogoś bliskiego.

    13. Delektuj się, kiedy jesz

    Cokolwiek masz na talerzu, po prostu ciesz się tym. Smakuj to jedzenie, powoli doceniaj każdy kęs. Życie jest krótkie i ma być przyjemnością, a nie jednym wielkim wyrzeczeniem i ascezą. Poza tym jedząc wolno, również zjesz mniej. O tym, jak korzystne jest uważne jedzenie, pisałam w tekście “Medytacja przy jedzeniu”.

    bzdiety
    Nie uwierzycie, co jest w tych ciastkach.

    14. Zapoznaj się z książką “BZDiETY”

    To tylko ułamek wielkiej porcji praktycznej, przydatnej wiedzy, którą znajdziecie w tej książce. Czytałam ją z przyjemnością. To fajna, budująca i inspirująca lektura, proponująca spójny i przemyślany pomysł na zdrowie, porządnie udokumentowana naukowo, a do tego lekka, pogodna i zabawna. Jeśli temat jest Ci bliski i masz ochotę na dobrą zmianę, to możesz zaopatrzyć się w tę książkę w słonecznym sklepie klikając tu: “BZDiETY – czego nie powie Ci dietetyk”. Polecam :)

    A jakie są Wasze sposoby, by jeść zdrowiej?

    Previous Nieodparta potrzeba ukrycia się przed światem - znasz ją?
    Next Poganie i science-fiction. Co chciałabym powiedzieć moim przodkom

    13 Comments

    1. Super tekst! U mnie dokładnie te rady sprawdziły się, gdy przeniosłam się na zdrowe odżywianie. Teraz mam jednak problem, by do niego wrócić. Chyba trochę zapomniałam, jak to kiedyś u mnie działało, więc dziękuję za przypomnienie. 😊 Dodałabym, żeby jeść zdrowe słodycze i to nawet, jeżeli mamy mega ochotę w dużych ilościach. Wiem, że to śmiesznie brzmi, bo zdrowe słodycze też mogą być bardzo kaloryczne, ale ja mam tak, że jak raz sięgnę po te ” tradycyjne słodycze” to nie potrafię zjeść tylko troszkę. Nie potrafię też nie zjeść ich następnego dnia, albo za dwa. A że zdrowym słodyczami tak nie mam, nie są dla mnie aż tak uzależniające. 😊

    2. October 27, 2017
      Reply

      Mam horom curke, chcę tę książkę :)
      I teraz to ja już rozumiem swoje życie i organizm. Złożyła mi się w całość moja wieczna dieta i słowa mojej kochanej siostry, kiedy to dwa razy w życiu, pierwszy i jedyny, schudłem 18 kg, że z tymi kilogramami to mi cała radość z życia uciekła :)
      Oba stany, czyli chudość i ponurość są dla mnie nienaturalne :)

    3. October 28, 2017
      Reply

      Zdrowe odżywianie to coś, co zaczyna się w głowie. Warto nad sobą pracować, by akceptować siebie z całym dobrodziejstwem i przekleństwem inwentarza. Pogoń za modnymi trendami to tylko bardzo krótkie dystanse.

    4. Anita
      October 30, 2017
      Reply

      Moja mama zawsze pociesza się czekoladą i nie da sobie przetłumaczyć, że to złudne :/

    5. October 30, 2017
      Reply

      Pocieszanie się jedzeniem to u mnie duży problem, który próbuję zwalczyć… przydatne wskazówki ;)

    6. October 30, 2017
      Reply

      mnie pomogło, jak przestałam tyle myśleć o jedzeniu i skupiłam się na czymś innym.

    7. October 30, 2017
      Reply

      Najbardziej mi się podoba punkt 13. i zdanie: “Życie jest krótkie i ma być przyjemnością, a nie jednym wielkim wyrzeczeniem i ascezą. Poza tym jedząc wolno, również zjesz mniej”, a to dlatego, że podzielam identyczny pogląd i też uczę się delektować jedzeniem :)
      Sporo wiedzy czerpię z książki “Jak nie umrzeć przedwcześnie” (Dr Michael H. Greger, Gene Stone).
      Na co dzień gotuję dla siebie i staram się jeść naprawdę zdrowo i świadomie.
      Jednocześnie ważne jest dla mnie, by nie okazać się nazbyt surowym, a być życzliwym wobec siebie i czasem jeść rzeczy niezdrowe, kiedy jest ku temu okazja, np. ciastka na urodzinach :P
      Fajny wpis :)

    8. October 30, 2017
      Reply

      Chyba powinnam przeczytać tę książkę, niestety czasem przegrywam ze złymi nawykami ; )

    9. Ja nie potrafię wytrzymać na diecie, ale zaczęłam odżywiać się zdrowo i to mi pomogło.

    10. November 15, 2017
      Reply

      Głos rozsądku. Alleluja. Nareszcie. Podoba mi się takie podejście, Autorów i Twoje. Jestem takiego samego zdania, ba, dziwi mnie ta nienaturalna dla nas dążność do osiągania sylwetki, która niby ma być ładna…Że im chudsza tym lepsza i ten paniczny strach przed przytyciem.

    11. November 15, 2017
      Reply

      Ta książka wydaje się super ciekawa, a podane przez Ciebie triki mogą naprawdę być przydatne. Czosnkowa pierzynka ze szpinaku z kolei oficjalnie wygrała moje dzisiejsze internety. :) Podobne podejście do odżywiania prezentuje Ania z bloga Wilczogłodna – opisuje tam, w jaki sposób samodzielnie pokonała bulimię i jakie rzeczy na temat jedzenia zrozumiała w trakcie wychodzenia z choroby. Polecam, nawet jeśli zaburzenia odżywiania kompletnie nie są dla Ciebie – to przede wszystkim mądra, ciepła osoba, która rozsądnie pisze o jedzeniu.

    12. November 17, 2017
      Reply

      Bardzo racjonalne podejście do odżywiania :) ja sama część z tych rad stosuję od lat, inne – no cóź – wymagają ode mnie samodyscypliny, która niestety w gorszych okresach życia przegrywa albo z lenistwem, albo wręcz odwrotnie – z pracoholizmem, przez który potrafię tak się wygłodzić, że później mogłabym zjeść nawet słonia.

    13. January 12, 2018
      Reply


      Podawaj sobie zdrowe potrawy w wyszukany sposób i atrakcyjnie je nazywaj”- hehe to mój stary sposób :-)) gdy zrobię coś zupełnie zwykłego wg własnego pomysłu, typu sałatkę z rucolą (tudzież mleczem) żurawiną, orzechami, ziołami i czymś-tam-jeszcze, mężowi , który pyta “co to jest?” mówię, że >sałatka gruzińskazapiekanką jordańską<.

      W moim sposobie odżywiania, w ogóle w tym jak obecnie podchodzę do jedzenia, do myślenia o jedzeniu był post dr Dąbrowskiej, na który zdecydowałam się prawie rok temu. Trwał 14 dni, ale zmienił zupełnie moją mentalność i poczucie, że jeśli człowiek potrafi siebie kontrolować (swoje łaknienie, ciało) i świadomie wybierać dobre rzeczy, które mu służą, zwycięży wszystko :) Toż to powiedziano "Ten kto opanowuje samego siebie więcej znaczy niż zdobywca miasta" (Biblia) :)

    Leave a reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *