Jak co roku, gdy tylko robi się cieplej, wyciągam z szafy plecak, śpiwór, namiot i karimatę i jadę na spotkanie mojego plemienia. W czerwcu padło na dwa festiwale inne niż wszystkie. Harmonia Kosmosu i Festiwal Wibracje. Zamiast hucznej balangi, tony używek, laserów i stroboskopów – ognisko nad jeziorem, dźwięki bębnów i zapach palo santo, a rano zamiast kaca wspólna joga i medytacja. Co powiesz?

Festiwal Wibracje 2017

Festiwal wiedzy alternatywnej w Serocku

Wiesz, czemu wibracje? Bo cały ten świat z punktu widzenia nauki to wibracje o różnej częstotliwości. Niektóre z nich uzdrawiają, inne służą raczej destrukcji. Warto świadomie wybierać, które z nich są w naszym życiu szczególnie mile widziane. Tak jak z emocjami. Może gniew i strach bywają potrzebne, ale czy na co dzień nie lepiej żyje się w atmosferze miłości, życzliwości i akceptacji?

Pomimo tego, że impreza była zorganizowana na terenie centrum konferencyjnego i na pierwszy rzut oka trochę kojarzyła się z piknikiem albo jakimś eventem firmowym, to przybysze stworzyli wyluzowany, swobodny klimat, który od firmowego pikniku różnił się zdecydowanie większą liczbą ludzi chodzących boso w szarawarach i uśmiechających się do siebie bez powodu.
(Niepokojące, prawda? Co oni się tak uśmiechają? Podejrzane, pewnie wariaci albo naćpani. Trochę to smutne, jaki opór potrafi budzić w nas zwykła ludzka życzliwość – tak, jakbyśmy sami sobie jej skąpili…)

festiwal wibracje
Medytujemy, chillujemy, pijemy czaj i rapujemy z rapee :) A jak ktoś ma ochotę, to można udać się na wibracyjny shopping albo na ceremonię kakao.

Wiesz, jak to jest, kiedy wśród ludzi, których widzisz pierwszy raz na oczy, czujesz się od razu swój, bezpieczny i wolny – i dla wszystkich jesteś w porządku taki, jaki jesteś? Na warsztatach możesz się wśród obcych ludzi popłakać albo się do nich przytulić i to jest OK, wiesz, że nikt nie będzie Cię oceniał ani Tobą manipulował. Zobacz, jakie to jest niespotykane w naszej codzienności, aż budzi wrażenie, że coś tu jest nie tak. A może to właśnie z naszym światem coś nie jest tak? Jak myślisz?

festiwal wibracje
Eko wegańskie bębny szamańskie i wspaniały początek lata na festiwalu Wibracje :)

Wykładów i warsztatów była cała masa, naprawdę było w czym wybierać, od uzdrawiania przez szamanizm aż po fizykę kwantową, ale nawet zwykłe przejście się po terenie festiwalu, by poznawać ludzi i rozmawiać z nimi, było fantastycznym przeżyciem, okazją do podzielenia się wspaniałą, dobrą energią. Wystarczyło tylko być :)

festiwal wibracje
Bardzo inspirujący wykład o duchowości i finansach, czyli dlaczego bycie dobrym i duchowo rozwiniętym człowiekiem wcale nie musi, a nawet nie powinno, wiązać się z klepaniem biedy.

Co będę wspominać? Super występ Moribaya. Medytacyjny wieczór z Soundlove Medicine. Genialne wykłady Jacka Sokala, łączące naukę i duchowość. Koncert kamertonowy, koncerty gongów, poranną jogę kundalini, pyszne wegańskie falafele, spontaniczne jamy bębniarskie i rozlegające się tu i ówdzie melodyjne dźwięki handpanów. Relaks absolutny.

Pomimo małych dziwactw organizacyjnych (późnowieczorne koncerty rockowe, których prawie nikt nie słuchał, bo i tak wszyscy woleli spontaniczne ogniska z bębnami) nic nie zakłóciło mojej radości z przebywania na tym festiwalu. Wróciłam radosna i wypoczęta, i wiesz, naprawdę szkoda, że Cię tam nie było :) (Byłeś?)


 

Harmonia Kosmosu 2017

Zlot wolnych ludzi w Sulistrowicach pod Ślężą

Na Harmonii Kosmosu byłam pierwszy raz, choć, jak wieść niesie, była to już piętnasta edycja. Natomiast wszyscy zgodnie przyznają, że był to najliczniejszy ze wszystkich dotychczasowych zlotów wolnych ludzi. W przeciwieństwie do poprzednich edycji, na które przyjeżdżało po kilkaset osób, tym razem pojawiło się ich na oko kilka tysięcy.

harmonia kosmosu
Naprawdę dużo, dużo ludzi na festiwalu Harmonia Kosmosu :)

Poziom zagęszczenia tych wolnych ludzi był nieco męczący, na przykład kiedy trzeba było czekać pół godziny w kolejce po obiad (który skończył się, kiedy byłam druga w kolejce), albo kiedy wszyscy znajomi gdzieś mi się zgubili, a z zasięgiem w telefonie bywało różnie. Z drugiej strony, przynajmniej byli to ludzie sympatyczni i pozytywnie nastawieni.

Sądząc po programie, nic dziwnego, że dopisali. Niezwykły koncert Leszka Możdżera w 432 Hz, dwugodzinny wykład Jerzego Zięby o naturalnych terapiach, ekologii i zagrożeniach naszej cywilizacji, charyzmatyczny Ryszard Klein pięknie mówiący o naturze naszej rzeczywistości, niesamowita Laszka Marzena Bielińska opowiadająca o naszych słowiańskich korzeniach tak, że porwała tłumy :) (choć jednocześnie przypomniała mi, że nie we wszystkim musimy się zgadzać i że mądrość jest w środku nas, a nie w tym, co ktoś nam powie) ;)

Całe trzy dni występów i wykładów na temat duchowości, zdrowia, życiowego spełnienia i mądrości kulturowych z bliskich i dalekich stron świata, a do tego radosny kempingowy klimat i silna energia Ślęży – słowiańskiego miejsca mocy. Czy to nie brzmi zachęcająco?

(Co prawda totalny chaos w harmonogramie, półtoragodzinne opóźnienia występów oraz brak wody pod prysznicem przez większość czasu nie brzmią już tak zachęcająco, ale nie pozwoliłam, by minusy przesłoniły mi plusy) :)

harmonia kosmosu
Spokojny chill popołudniowy :) W tle domek kopułowy. Taki domek pomaga oszczędzić na materiałach budowlanych i ogrzewaniu, ma pozytywne walory energetyczne, można go wykonać z materiałów naturalnych, jest bardzo wytrzymały, a do tego wygląda jak baza na księżycu :)

Uwielbiam wieczory na takich festiwalach. Zamiast morza alkoholu, grubego melanżu i hedonistycznej ucieczki od rzeczywistości jest autentyczne spotkanie ludzi przy ognisku, w plemiennej atmosferze, gdzie przy muzyce, tańcach i śpiewach można naprawdę poczuć, że istniejemy tu i teraz i że to od nas zależy, jaką rzeczywistość tworzymy. I wychodzi na to, że nie potrzebujemy super technologii i mega atrakcji, żeby się zjednoczyć i poczuć szczęśliwymi. Wystarczy ogień, rytm, dużo uśmiechu, życzliwości i otwartości. Chcemy po prostu być razem.

harmonia kosmosu
Żadne zdjęcie czy film nie odda energii i poczucia wspólnoty, która powstaje przy takim ognisku, wśród dźwięku bębnów, śpiewów, radosnych okrzyków!

To, że rejon Ślęży jest magiczny, poczułam już pierwszego dnia, kiedy spotkała mnie fala synchroniczności, a do tego cała energia tego miejsca wręcz oszałamiała – to jedna z tych rzeczy, których słowa nie opiszą. Ale nie mogłam nie pójść o krok dalej.

Ślęża kusiła. I tam na górze poczułam, po co naprawdę przyjechałam na Harmonię Kosmosu.

Dziękuję ludziom, którzy ze mną byli, zarówno cudownym Wiedźmom z naszego obozowiska pachnącego świeżą kawą i trawą, jak i spotkanym na miejscu magom, którzy również przyczynili się do pełni mojego doświadczenia. Było właśnie tak, jak miało być!

harmonia kosmosu
Bardzo się ucieszyłam na widok tego niedźwiedzia. Myślałam, że jest większy, a był taki nieduży i taki jakiś przyjazny i kochany, że od razu go przytuliłam :) Cudowny moment mocy.

Dziękuję za te dwa cudowne weekendy, każdy na swój sposób wyjątkowy. I wiesz, co Ci powiem? Jeśli tylko poczułeś, poczułaś, że to mogłoby być coś dla Ciebie, jeśli w ogóle coś takiego przemknęło Ci przez myśl – to kiedy następnym razem usłyszysz o takim wydarzeniu, po prostu jedź. Mówię Ci, jedź!

Normalność to rzecz względna, a podziały są tylko w naszych głowach. Wszyscy jesteśmy trochę dziwni i każdy ma jakiegoś bzika, więc czemu zamiast to zwalczać i bezskutecznie naginać się do cudzych schematów i ograniczeń, po prostu się tym nie cieszyć? Założyć na głowę kolorową chustę, ściągnąć buty i boso lecieć na pełną słońca polanę, nareszcie spotkać się ze swoim plemieniem :)

Byłeś? Chcesz?
A może nigdy w życiu?

Previous Wojciech Eichelberger o kobiecym gniewie
Next Cieszenie się małymi kasztankami to obciach i szaleństwo
  • Jakoś nie mogę się przekonać do takich klimatów… ale może to dlatego, że nie lubię za bardzo przebywać w miejscu gdzie jest dużo ludzi. Słabo się ogólnie integruję. Już same wyjazdy na Ayę były dla mnie mega trudne ale z czasem jest zdecydowanie coraz lepiej. Do wielkich ludzkich spędów, bez względu na powód raczej się nie przekonam ale wiem, że to czasem jest potrzebne.

    • O, znam to! Ja integruję się po prostu fatalnie (Blogowigilia, na której się poznałyśmy, była jak na mnie heroicznym wręcz wyczynem), a tego typu wydarzenia są jedynym od tej reguły wyjątkiem, na którym po prostu mam luzik :) Fakt, że na Harmonii było już wg mnie trochę za ciasno, ale akurat jeśli chodzi o Wibracje to nie nazwałabym tego wielkim spędem. Jak mówią coś miłego dla każdego. A może wpadniesz na Zielone kręgi, tam nie powinno być tłumów:)

  • Taki wieczór przy ognisku ze śpiewem i tańcem chciałabym przeżyć. Ale niektóre z tych rzeczy, które opisałaś brzmią dla mnie jak sekta i to już może niekoniecznie… Choć może oceniam nieco na wyrost.

    • Zdaję sobie sprawę, że te klimaty bywają tak postrzegane :) choć wg mnie to dokładne przeciwieństwo sekty – w sekcie wszyscy mają myśleć tak, jak chce guru, a tutaj każdy myśli tak, jak sam czuje, szanując też odmienność cudzych poglądów. To wielka wolność, może właśnie dlatego tak owiana stereotypami i w naszym społeczeństwie niemile widziana :)

  • Nie bylam, ale bardzo chetnie bym sie na takie festiwale wybrala!!! Super sprawa <3

  • Paulina

    Fajna sprawa takie festiwale;) zachęcasz;) ale rozumiem, że są płatne? pozdrawiam;)

  • Serock na zdjęciach wydaje się bardzo ładny :) Ślęza i w ogóle tamte tereny Dolnego Śląska, to jedne z moich ulubionych miejsc w Polsce <3
    Pojechałabym na coś takiego! Bardzo brakuje mi ostatnio takich "dobrych wibracji" i kontaktu z naturą. A dwa w jednym, to ja proszę Pani, bierę :)