GOTOWA NA SIEBIE

Oj, miałam ciężki czas teraz. Potrzebowałam wycofać się z social mediów. Zanurzyć się w swój wewnętrzny świat. Przywitać się z tym, co się pojawiło – choć do przyjemnych nie należało.

Oj, miałam ciężki czas teraz. Potrzebowałam wycofać się z social mediów. Zanurzyć się w swój wewnętrzny świat. Przywitać się z tym, co się pojawiło – choć do przyjemnych nie należało.

W trudnych chwilach myślę sobie, że co ze mnie za przewodniczka, która sama wciąż ma tak długą drogę przed sobą. Ale czuję jednocześnie, że to właśnie pisanie i tworzenie dla Was jest moją wielką misją i skarbem, źródłem największej radości, i nie wymienię tego na nic innego. I jak to pogodzić ze sobą? 😵

Głowa mi rośnie od ciśnienia, a plecy uginają się pod ciężarem poczucia winy, że w takim razie to ja powinnam teraz właśnie coś pisać, a nie tak leżeć. Że za mało się staram, w ogóle kompletnie się nie staram, już 10 lat temu powinnam to mieć gotowe, a ja dalej tracę czas… ześlizguję się, rozpadam się na kawałki, już po mnie.

Ale przypominają mi się słowa mojego partnera, kiedy parę dni temu siedzieliśmy w kuchni nad kubkiem kawy, a ja powiedziałam mu, że to wciąż tak mnie zadziwia, że są we mnie dwie Doroty… Jedna delektująca się, pełna życia, z iskrą w oku… Druga mroczna i bezwładna. A on na to:

– Przecież to jest w porządku. Wszystko jest dobrze.

I przytulił mnie, nawet pomimo tego, że ja taka brzydka i ble – a ja, czując ciepło rozlewające się po serduszku, pomyślałam sobie: dziękuję, kosmosie, że są takie momenty jak ten :)

Takie które przypominają nam, że życie nie ma polegać na tym, że pstryk, oświecenie raz i od tej pory wszystko nam się już podoba i mamy wyłącznie rajską błogość. Nie na tym polega pełnia, że wybieramy sobie tylko lepszą połowę, a ta druga won. Nie wiesz co to prawdziwa miłość do siebie i zgoda na siebie, dopóki nie doświadczysz też innych uczuć, tych ciemniejszych, na których tle ona może lśnić i mienić się jak drogocenny kamień.

Życie jest ciągle w ruchu, w drodze. A każdy nowy dzień pokazuje odrobinę inny odcień nas. Niektóre z nich lubimy, inne zupełnie nam się nie podobają. Ale możemy, krok po kroku, poznawać je, oswajać i przyjmować. I kiedy już nie chcesz odpychać tej ogromnej siły którą jesteś, kiedy tak siedzisz i patrzysz na tę kupkę nieszczęścia, i mówisz – no dobra, chodź tu, taka też możesz być, taką też cię chcę…

Wtedy czujesz się zatroszczona i zaopiekowana jak najcenniejszy skarb – którym właśnie jesteś 💎✨

I to jest właśnie to, co się liczy – ten powrót do siebie, ta świadomość, że zawsze i wszędzie ty jesteś dla siebie. Nawet jeśli powinie Ci się noga, nawet jeśli myśli zboczą na stare tory, a może nawet uruchomią się stare sprawy, te co już ich dawno miało nie być. Ty jesteś – gotowa na siebie. I nawet, jeśli o tym czasem zapomnisz, to otoczenie o tym ci przypomni. Bo to w sobie masz. I nie musisz się niczego już bać 🥰

Dziękuję :) Za siebie, za Was, za moją drogę – za to, że mogę wciąż przypominać sobie o tym od nowa. Wybierać siebie od nowa, i wybierać Życie, w pełni, takie, jakie jest.

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *