Goadupa Festival 2016! Traktorem na maina


Goadupa Festival 2016 w Stężnicy – jak było?

Jak co roku nie mogłam pozbawić się przyjemności odwiedzenia tego zaczarowanego świata. Byłam więc, słuchałam i patrzyłam, a co zobaczyłam, to opowiem :)

goadupa

Jeżeli chodzi o imprezy psychedelic trance, dla mnie Goadupa Festival ma najlepszą lokalizację w Polsce. Serio, pokażcie mi lepszą. Może Stężnica to rzeczywiście koniec świata i praktycznie każdy ma tam kawał drogi, ale kiedy już się tam dostaniesz… Wszędzie jest jak na mega malowniczej pocztówce, którą nie wstyd pochwalić się w międzynarodowym towarzystwie. Trudno nie dostrzec potencjału tej imprezy jako naszej wizytówki na europejskiej scenie psytrance’owych festiwali. Jestem pewna, że najdalej ze kilka lat będziemy spotykać się tu w gronie transowych podróżników z całej Europy. Już teraz parę razy natknęłam się na przybyszów ze skandynawskich, słowiańskich i germańskich krain. Jak myślicie, podobały im się takie widoki?

IMG_0809

Wszyscy – nieważne, czy pielgrzymowaliśmy z daleka, czy z zupełnie bliska – zastaliśmy na miejscu profesjonalnie, pięknie przygotowany i udekorowany rozległy teren, pełen niespodzianek i ukrytych smaczków. Było gdzie ogrzać się przy ogniu, było gdzie przytulić się pod kocem na wiszącym, bujającym się łóżku pod tańczącymi gwiazdami i fraktalnymi koronami drzew. Było gdzie udać się na poszukiwania do ciemnego lasu i znaleźć tam jednocześnie rozwiązanie i pożegnanie pewnej historii, która się nie wydarzyła. Było gdzie poczuć jedność z falującym tłumem, ale i ukojenie w samotności na bieszczadzkich łąkach. Doświadczyłam tego festiwalu w skrajnie różnorodny sposób i może tym bardziej pozwala mi to go docenić :)

IMG_0822

IMG_0833

Wielka piona, jeśli chodzi o zaopatrzenie. Jadła i napitku było pod dostatkiem. Od typowej korzennie pachnącej jednogarnkowej wege strawy, przez owocowe smoothie i ciecierzycowe farinaty, rewelacyjny czaj w Tripi Tipi, różne rodzaje kulek mocy, aż po kosmiczne hot dogi, które zdobywały serca chyba wszystkich mięsożerców (a kto nie jadł, ten gapa!). Na dole była nawet zupełnie przyzwoita pizza. Głodna nie chodziłam :) W tym roku nie chodziłam też niedomyta, a to za sprawą eko pryszniców, które – jak już mogę oficjalnie stwierdzić – uwielbiam. Nie ma jak prysznic pod gołym niebem, w orzeźwiającej lodowatej wodzie. Jest moc! Niech się schowają wygodne, cieplutkie łazieneczki, prznajmniej dopóki pogoda dopisuje.

IMG_0820

W kwestii muzycznych doznań z przyjemnością donoszę, iż dźwięki z głośnika połechtały moje uszy w stopniu wysoce satysfakcjonującym. Nie tylko uszy zresztą – na nagłośnieniu takim jak to, muzyki słucha się całym ciałem. Piękny piątkowy wieczór na chillu (I Awake – cudna nierealna atmosfera, zamglone dźwięki, rozmyte kształty tańczących postaci… jakby czas przestał płynąć). Fantastyczne sobotnie popołudnie na mainie – Lovpact na wypasie – oraz rewelacyjne Blue Planet Corporation w niedzielny poranek, a także Space Element na sam koniec imprezy, kiedy to moje bose stopy dziarsko ugniatały ziemię, nie zważając na rychły czas odjazdu środka transportu do cywilizacji; pożegnania są takie trudne! Sekretna scena w Kanionie Zen, z nieco bardziej housowymi brzmieniami, pośród których zdarzały się również bardziej eksperymentalne dźwięki. A do tego cała masa momentów, kiedy świetnie się gdzieś bawiłam nie mając bladego pojęcia, kto gra.

goa dupa

Dobra muzyka jest dobra, a jeszcze lepsza jest, kiedy na maina zawiezie cię traktor z przyczepą pełną rozbawionych, grających na bębnach, wznoszących toasty i głośno się śmiejących czarodziejów w szarawarach. A kiedy przyczepa jest już pełna, więc piszcząc z emocji jedziesz na stojąco na samym traktorze obok kierującego tym wehikułem Pana Tadeusza, a za tobą słońce właśnie zaczyna zachodzić bardziej kolorowo niż zwykle – wtedy wiesz, że to jest właśnie pełnia wakacji i że ten wieczór będzie niezwykły!

(Zdjęcia wehikułu brak. Każdy taki wyjazd to dla mnie jedno wielkie balansowanie między jak najpełniejszym przeżywaniem, a uwiecznianiem i relacjonowaniem. Chyba jednak bardziej ze mnie dziecko kwiat niż reporterka!)

IMG_0843

W tym roku pobiłam też rekord obecności na warsztatach. To idealna opcja dla takich jak ja, co jadą na festiwal i w nocy, zamiast balować do świtu, to smacznie sobie śpią. Każdy poranek przed śniadaniem witałam cudowną, relaksującą, oczyszczającą sesją delikatnej jogi z Mariną i Dawidem. Kręciłam biodrami na warsztatach American Tribal Style, inspirującego, pełnego mocy tańca, nadającego nowy wymiar improwizacji i integrującego kobiece plemię. Słuchałam o kosmologii Majów i o tym, co wspólnego mają medytacja buddyjska i psychodeliki. Wielki wybór ciekawych zajęć dla tych bardziej trzeźwych i wytańczonych (albo po prostu skacowanych i ciekawskich) z roku na rok coraz bardziej mnie przyciąga.

IMG_0815

Przy okazji pragnę gorąco pozdrowić tych ludzików, którzy witali się ze mną, nie znając mnie, ale znając mojego bloga. To było po prostu niesamowicie miłe i budujące, dziękuję! Ciepło mi w serduszku :) W ogóle znajomości, które nawiązałam dzięki blogowi, są mega świetne! Trójmiejską ekipę współobozowiczów też pozdrawiam :)

IMG_0831

Uwielbiam to, jak blisko ziemi jesteśmy na tych festiwalach. Bose stopy, wylegiwanie się na trawie lub na rozłożonych skrawkach materiału. Uziemiamy się, jednoczymy z organiczną materią, która nas zrodziła. Zawsze zdążę się wytarzać w piachu i słomie i kiedy wracam, cała taka pokryta pyłem, z rozczochranymi włosami, niby brudna, ale niezwykle wręcz czysta w środku, z błyszczącymi oczami i otwartym sercem, ogarniam tym moim przejrzystym spojrzeniem wypucowanych ludzi na oszklonych dworcach i nie dowierzam. Jak daleko odeszliśmy od natury… i jak łatwo jest do niej mimo wszystko powrócić.

IMG_0852

Bawiłeś się tam? Chciałbyś? Napisz mi komentarz, napisz jak ci tam było, daj znać co myślisz :)

Do zobaczenia na innej łące, w innym lesie… No i za rok widzimy się właśnie tu!

Previous Medytacja przy jedzeniu? Jak uważne jedzenie zmieni Twoje życie
Next Jak wybrać szkołę jogi?
  • Nie byłam, chociaż chciałam być. Zrezygnowałam z tych planów w trzeźwości i przy umyśle będąc. No, a teraz żałuję. Buuuu.

  • Pięknie było :) Fantastyczne zdjęcia zachodu słońca

  • Lucy

    Ostatni akapit spowodował falę dreszczyk na ciele. Mam dokładnie tak samo:*

  • Zgadzam się co do joty, było niesamowicie : )

  • Damian Buk

    Pan Tadeusz był mega! – wisienka na torcie do wspaniałego klimatu na festiwalu, mam nadzieję, że spotkamy go za rok!

  • Bask

    Trójmiejscy obozowicze pozdrawiają również ? opis oddaje atmosferę w 100% ?

  • Kebi

    Hej, natrafiłem na ten festiwal jak już było po ?. Gdzie i kiedy będzie za rok? Jak zdobyć bilety?