Filozofia jogi: Ahimsa – nie krzywdź


Foto: Dominic Corigliano

Popularność jogi na Zachodzie cały czas rośnie. Przede wszystkim ze względu na to, że działa, rewelacyjnie wpływając na kondycję fizyczną i psychiczną. Mało kto pamięta jednak, że dołączona jest do niej jakaś filozofia. A raczej, że joga JEST filozofią. Albo ignorujemy to, albo odcinamy się od tego stanowczo, mówiąc: “Ja ćwiczę jogę, ale tylko fizycznie! Mnie żadna duchowość nie interesuje”. Ale właściwie dlaczego?

Praktyka jogi może i polega na robieniu asan, ale kiedy już je robimy od pewnego czasu i widzimy, że zaczynają one dokądś nas prowadzić, wtedy samo z siebie pojawia się pytanie: dokąd? Jaki jest ostateczny cel praktyki jogi? Po co ci ludzie się tak wyginają, poza tym, że dla zdrowia?

Oczywiście nie każdy musi być tak dociekliwy. Wielką zaletą jogi jest fakt, że nic w niej nie jest obowiązkowe. Do praktykowania trzy razy w tygodniu celem uzdrowienia swojego kręgosłupa, żadna filozofia nie jest niezbędna. Joga działa “od dołu”, więc czy się nią interesujemy, czy nie, ona i tak z czasem wpływa pozytywnie na nasze życie, obdarzając nas coraz większą delikatnością, gracją, empatią i równowagą. Wystarczy praktykować.

Jestem z natury na tyle ciekawska, że po prostu musiałam się dowiedzieć, jaka właściwie jest duchowa strona jogi. Dowiedziałam się, o co chodzi z tą straszną filozofią, której się wszyscy tak obawiają, bo ona taka obca i taka groźna. Osoby nie w temacie, bardziej ostrożne, mogłyby się spodziewać, że tu nastapi litania jakichś okultystycznych obrzędów i podejrzanych rytuałów, które ktoś będzie nam kazał odprawiać na wyższych poziomach wtajemniczenia. Nic bardziej mylnego. Filozofia jogi jest prosta, przystępna, łatwa do wcielenia w życie i bardzo bliska nam wszystkim. Jest to po prostu przepis na to, jak stać się dobrym, szczęśliwym człowiekiem żyjącym w zgodzie ze światem. Czyż nie ku temu właśnie wszyscy dążymy?

Postanowiłam w najbliższych tygodniach przybliżyć Wam nieco wybrane elementy filozofii jogi. Wybrane, czyli te, o których warto moim zdaniem wiedzieć, nawet, jeśli nie czujemy potrzeby wnikania za głęboko w temat. Postaram się zrobić to tak, żeby nie bolało i żeby nikogo za bardzo nie wystraszyć. Jak będzie bolało, to mówcie, ok?

Jogin, by skutecznie podążać swoją duchową drogą, ma do dyspozycji kilka reguł, które mu to podążanie ułatwią. Coś jak przykazania, z tym, że za ich nieprzestrzeganie nie idzie się do piekła. Joga nie jest religią! Nie musimy robić nic, do czego nie jesteśmy przekonani lub na co nie czujemy się na siłach. Są to raczej wskazówki wytyczające drogę, mówiące nam, co warto, a co jest ślepym zaułkiem. Mają nawet swoją nazwę w sanskrycie – są to jamy i nijamy.

Sanksryt to nie żadne zaklęcia, tylko język staroindyjski. Wszystkie pojęcia w jodze mają tłumaczenie w sanskrycie. Będę je przytaczać, żebyśmy się nie pogubili co jest czym. Nie trzeba się tego uczyć na pamięć :)

Pierwsza reguła, czyli jama (mnie jama kojarzy się z jamnikiem, ale pomińmy to) to ahimsa. Jest to zasada niekrzywdzenia i nieużywania przemocy. Tylko tyle i aż tyle.

Co możemy przez to rozumieć?

Nie krzywdź innych ludzi

Taka interpretacja nasuwa się nam jako pierwsza. Zobacz, na jak wiele różnych sposobów możemy jednak to odczytać. Przemoc zawiera w sobie zarówno przemoc fizyczną, jak i psychiczną. Jogin nie manipuluje innymi, nie wyżywa się na nich. Nie narzuca też innym swoich poglądów ani nie oczekuje, że wszyscy będą żyć zgodnie z jego widzimisię, ponieważ i to jest przemocą, naruszeniem czyjejś wolności do własnych przekonań. Jogin nie terroryzuje swoich dzieci ani partnera, nie stosuje biernej agresji, nie wyszydza i nie wbija szpil. To mądry człowiek, który stara się żyć tak, by nikt przez niego nie cierpiał.

Nie krzywdź innych istot

W naszej kulturze jesteśmy przyzwyczajeni myśleć, że wszystkie stworzenia są podległymi ludziom istotami niższego rzędu, ale najzwyczajniej w świecie się mylimy. Wszyscy jesteśmy zbudowani z jednej materii, a nasza wyższa inteligencja powinna przyczynić się do większej empatii, a nie pastwienia się i wykorzystywania słabszych. Dlatego jogin nie zabija pająka, nawet jeśli ten był tak nietaktowny i naruszył jego przestrzeń. Łapie go po prostu i wypuszcza na najbliższym trawniku. Jogin nie przyczynia się do śmierci zwierząt hodowanych na mięso. Ogranicza jedzenie mięsa do minimum potrzebnego mu do dobrego samopoczucia, lub najlepiej zupełnie wyrzuca je z diety. Mięso i tak ma zamulające działanie na ciało – o tym kiedy indziej. Jogin nie ścina też drzew, które rosną nie tam, gdzie jemu się podoba, ani bezmyślnie nie łamie gałęzi w lesie tylko dlatego, że może. Żyje w zgodzie z przyrodą, która go stworzyła.

Nie krzywdź samego siebie

Oto najbardziej ukryta interpretacja reguły ahimsy. W naszej kulturze mamy wbijany do głowy wzorzec męczeństwa i poświęcenia dla innych. Tymczasem krzywdząc siebie samego również czynimy zło. Przecież to jak cios od naszego najbliższego przyjaciela. Jak zaufać światu, kiedy najlepszy przyjaciel cię krzywdzi? Jogin stara się, by jego ciało było zdrowe i silne, a umysł jasny, nie zaniedbuje siebie, nie psuje sobie krwi obwinianiem się o wszystko i nie ciosa sobie samemu kołków na głowie, nie uprawia autosabotażu ani też nie szkodzi sobie pod pozorem zaspokajania własnych zachcianek. Złe przyzwyczajenia, stagnacja, ignorancja, a także nadmierna uległość wobec innych ludzi i wobec własnych słabości – wszystko co pośrednio prowadzi do krzywdy, jogin wyrzuca ze swojego życia, by zrobić miejsce na wzrastanie w atmosferze pokoju i tolerancji.

Zwróć uwagę, jak prosta jest to reguła, a jak wiele się w niej zawiera. Może widzisz jeszcze więcej znaczeń?

Foto:  Zoltán Gál
Foto:
Zoltán Gál

Potrafilibyście żyć w zgodzie z zasadą ahimsy?

Ja przyznam szczerze – dopóki jestem spokojna, to jasne, pewnie. Nie skrzywdzę nawet muchy, jestem pełna empatii wobec każdego krzaczka i życzę dobrze wszystkim ludziom, łącznie z moimi wrogami. Gorzej, jeśli komuś NAPRAWDĘ uda się wyprowadzić mnie z równowagi… Wtedy w końcu wyciągam bazookę i zaczynam strzelać na oślep, sama przy tym często obrywając.

Na szczęście im dłużej praktykuję jogę, tym łatwiej mi zachować tę równowagę, a co za tym idzie, również pokojowe nastawienie do życia. Dzięki temu nawet, gdy ogarniają mnie emocje, świat nie musi przez to cierpieć. Tak to właśnie działa!

Kolejne elementy filozoficzno-jogowe wkrótce. Zainteresowani? ;)

Namaste!

7 Comments

  1. Avatar
    October 26, 2015
    Reply

    Strasznie spokojny człowiek z tego jogina – ja niestety nie mam w sobie tyle empatii do naruszających moją przestrzeń osobistą brzęczących nocą much czy komarów ;) Chociaż z drugiej strony, to akurat pająków nigdy nie zabijam ;)

    • Avatar
      October 26, 2015
      Reply

      Oj przy komarach to założę się, że nawet w joginach budzi się żądza mordu. Ale to działanie w samoobronie:)

    • Avatar
      October 27, 2015
      Reply

      Mam identyczny problem, właśnie z komarami. Miłość miłością, ale na sam dźwięk “bzzzz” rezygnuję z tej miłości na rzecz żądzy mordu.

  2. Avatar
    October 26, 2015
    Reply

    Wybacz, ale wizja Ciebie strzelającej na oślep wprawiła mnie w niezły nastrój :D Ok, jak będzie bolało to będziemy mówić, póki co nie boli. Moje postrzeganie jogi przez lata było zupełnie przeciwne niż to, które przedstawiłaś za standardowe – zawsze wydawało mi się, że nie ma jogi bez filozofii i dopiero jakiś czas temu dowiedziałam się, że można ją uprawiać po prostu jako “sport”. A Ty teraz przychodzisz i mi mieszasz w głowie ;-) Żartuję, rozumiem o co Ci chodzi i muszę przyznać, że ta pierwsza zasada jest mi całkiem bliska, gdyby nie fakt, że….po prostu lubię jeść mięso. Ale pająka nie skrzywdzę! Ogólnie brzydzę się przemocą, więc może coś mam z jogina ;)

  3. Avatar
    October 27, 2015
    Reply

    Zainteresowani:)

  4. Avatar
    October 27, 2015
    Reply

    Chciałabym wrócić do praktykowania jogi regularnie, nie tylko ze względu na zdrowie mojego kręgosłupa, ale także na to o czym piszesz – wewnętrzną harmonię i spokój:)

  5. Avatar
    November 18, 2015
    Reply

    Dziękuję, świetny post! Przeczytałam bardzo dokładnie i uświadomiłam sobie, że filozofia jogi (poniekąd mi znana) to moja naturalna filozofia, z którą się urodziłam i która potrzebowała kilkunastu lat by w pełni się rozwinąć. Szczerze mówiąc to jestem postrzegana jako dziwak ;). Proszę pisz dalej na ten temat. Pozdrawiam!

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *