Była sobie joga. Powstała prawdopodobnie ponad cztery tysiące lat temu jako praktyczny system, mający na celu – krótko mówiąc – poznanie najgłębszej natury rzeczywistości. W okolicach początku naszej ery przyszedł pan zwany Patańdżali i spisał traktat o nazwie Jogasutry, porządkujący wiedzę o jodze w takim rozumieniu, jakie działa do dzisiaj. Warto zauważyć, że ten pan był mężczyzną. Za tamtych czasów nie było w ogóle mowy o tym, żeby kobiety mogły praktykować jogę.

Minęło kolejne dwa tysiące lat i oto joga na dobre zagościła w naszym zachodnim świecie. Dlaczego została w międzyczasie zdominowana przez kobiety, nie mam pojęcia. Jeszcze bardziej nie mam pojęcia, czemu wrzucono ją do worka z napisem “fitness”. Ale ani jedno, ani drugie w ogóle nic nie szkodzi, bo jest to w dalszym ciągu ta sama joga, co zawsze.

Dla niektórych system ćwiczeń fizycznych, pomagających utrzymać ciało i umysł w zdrowiu.

Dla innych – sposób na empiryczne poznanie natury rzeczywistosci poprzez rozwój świadomości.

Każdy może wziąć z niej to, czego potrzebuje, bo tu nie jest tak, że bierzesz wszystko albo nic. Aczkolwiek można wziąć wszystko. Można też nie brać niczego.

Ostatnio Igor napisał tekst mocno w temacie, o tym, jak odkrył jogowe zajęcia Body Art. Pomyślałam: Brawo! Szukajcie, a znajdziecie. Ale pomyślałam też: Jakże głęboko jest obecnie ukryta wiedza o tym, że joga to też męska dziedzina. Trzeba się przegrzebywać przez jakieś damskie fitnessy, przez te tabuny podskakujących na aerobiku cycków (nie, żeby ktoś narzekał, co nie?) i pedałujących na rowerkach umięśnionych damskich nóg. Panowie, dlaczego oddaliście ten teren, skoro można się nim bez problemu podzielić?

Co joga daje kobietom, nawet w tym czysto fizycznym rozumieniu, to wiadomo – spójrz na dowolną joginkę: gibkie, silne ciało, spokojny i zrównoważony umysł.

Ale co może dać mężczyźnie?
Crossfit to to nie jest, boks też nie. Nie znajdziesz tam ostrej rywalizacji. Nie wyładujemy testosteronu. Nie można nikomu dać po gębie, nie ma żadnych rozgrywek ligowych, wódki też się z joginami za bardzo nie napijesz, bo oni używkami się nie podniecają. Więc co?

Foto: Marcos de Madariaga
Foto: Marcos de Madariaga

Przekraczanie granic

Choć rywalizacja i dorównywanie bardziej zaawansowanym od siebie są tu wysoce niewskazane i prowadzić mogą głównie do tego, że zrobisz sobie krzywdę, to jest jedna osoba, z którą możesz się zmierzyć: Ty sam.

Na początku praktyki twoje ego zwykle dostaje siarczystego plaskacza od twojego ciała. No tak już jest, niezależnie od tego, ile wcześniej ćwiczyłeś różnych sportów – nawet chyba im więcej, tym gorzej, bo przerośnięte mięśnie wyrzeźbione na siłowni czy gdzie indziej, potrafią na jodze przeszkadzać.

Możesz mieć złudzenie, że kobietom idzie lepiej, a ty się błaźnisz przed nimi. (Może to tak odstrasza samców od jogi?) To prawda, że kobiety są bardziej elastyczne, ale mężczyźni mają silniejsze barki i plecy, więc bez trudu nauczą się wszystkich pozycji wymagających siły, typu stanie na głowie, do których kobiety muszą całymi latami się przygotowywać i hodować wątłe bicepsy. Przypomnij sobie poza tym, że na jodze NIE MA rywalizacji i porównywania. Te kobiety mają gdzieś, czy ta pozycja ci wyszła czy nie. To ty masz sobie poradzić z własną ambicją, frustracją i dumą. Deal with it!

Pewnego dnia okazuje się, że wszystko jest możliwe w swoim czasie, że nawet te najstraszniejsze asany wcale nie są aż takie trudne, a ty zaczynasz wykonywać je z przyjemnością. Daje to lepszego motywacyjnego kopa, niż miliard poradników rozwoju osobistego.

Mimo tego, zawsze znajdzie się jakaś kolejna granica, nawet jeśli będziesz praktykował przez dwadzieścia lat. Tam naprawdę jest co przekraczać.

Równomierne wzmocnienie ciała

Kojarzysz tych kolesi na siłce, którzy w ferworze robienia klatki ewidentnie zapominają o robieniu czegoś tam innego i w rezultacie wyglądają jak wybryk natury? Po jodze na pewno nie będziesz tak wyglądać. A tych, którzy tak zapamiętale trenują, że w końcu lądują na pogotowiu z zawałem serca, które nie jest w stanie uciągnąć tej góry mięśni? To też ci nie grozi.

Joga daje równowagę i to już od samego początku, bo to absolutna podstawa. Dobrze poprowadzona sesja angażuje wszystkie grupy mięśni, w tym te, o których nigdy byś nie pomyślał, że istnieją. Nie musisz się zresztą zastanawiać, czy ten a ten mięsień na pewno pracował. Po pierwsze, z pewnością i tak poczujesz to na następny dzień :) Po drugie, ciało jest całością, Ty jesteś całością, i dbasz o siebie też jako o całość.

Dlatego joga wzmacnia nie tylko mięśnie, ale reguluje też pracę wszystkich układów, jakie w ciele się znajdują, holistycznie przywraca równowagę, a w efekcie wspaniale poprawia nastrój i dodaje sił. W zdrowym ciele zdrowy duch! Po dobrej sesji fruniesz dziesięć centymetrów nad chodnikiem.

Pamiętaj, że nie musisz iść na tę najbardziej znaną, statyczną jogę, gdzie przez połowę zajęć jest przygotowanie do świecy, a przez drugą jej robienie. Możesz wybrać bardzo dynamiczne zajęcia, na których dostaniesz soczysty wpierdol od samego siebie. Aczkolwiek na typowej hatha jodze też można solidnie dostać w kość. Tutaj piszę o rodzajach jogi, których jest jeszcze dużo więcej.

Jasny umysł i stabilna psycha

Na zajęciach nawet do najprostszych asan dostajesz masę instrukcji typu “Przednie żebra do tylnych” (wbrew pozorom to bardzo prosty ruch) lub “Oddal barki od uszu” i żeby samo to pomieścić w głowie i odpowiednio się ustawić, trzeba już się nieźle skoncentrować, a później jeszcze mamy wytrzymać w pozycji, która często jest bolesna i niewygodna, a czasami wygląda tak, jakbyś za moment miał stracić wszystkie zęby i złamać kręgosłup.

Joga uczy panowania nad sobą. Im więcej skupienia, tym lepsze efekty. Wszystko, co w jodze się dzieje, wymaga precyzji, a ta z kolei zależy od uważności. Tak samo jak o ciało, tak i o umysł i duszę joga dba całościowo. Umysł nic nie musi robić. Zamiast zastanawiać się, gdzie tu sobie można jeszcze wyznaczyć jakiś cel, co jeszcze robisz nie tak, po prostu praktykujesz i to wszystko dzieje się samo.

Czyli wszystkiego stopniowo się uczysz i podwyższasz sobie poziom trudności, a w międzyczasie zostajesz wyluzowanym kwiatem na tafli jeziora.

Ponieważ zostajesz też mistrzem oddychania, potrafisz się dużo łatwiej uspokoić w trudnej chwili, a później już nawet nie chce ci się tak wszystkim denerwować, jak wcześniej. Nabierasz zaufania do samego siebie, uczysz się akceptacji tego, czego nie możesz zmienić, poznajesz, co to prawdziwa równowaga. Jogowy spokój przenosi się na całą resztę życia.

Sposób na nawiązanie kontaktu z samym sobą

Podczas szaleńczych wygibasów na macie jesteś praktycznie przez półtorej godziny z samym sobą. Z nikim nie gadasz, o niczym nie myślisz. To taki medytacyjny stan, który o dziwo, wydaje się bardzo naturalny.

To bardzo wiele czasu, który spędzasz we własnym towarzystwie. Nic dziwnego, że można siebie wtedy dobrze poznać.

Doskonale poznajesz swoje ciało – lepiej niż kiedykolwiek. Nie mówię już o tym, że dowiadujesz się, że pełne rozruszanie go potrwa dłużej, niż myślałeś. Ale zyskujesz też świadomość ciała. Zaczynasz być z nim w kontakcie. Ciało bezustannie do nas mówi, tylko, że nie słyszymy, co. W tej wewnętrznej ciszy wszystko słychać o wiele lepiej.

Poznajesz też swoją duszę, i odsuńmy tu na bok mitologię, mówię o tym, co pozostaje, kiedy odjąć ciało i umysł; o czystej świadomości. Właściwie to może być pierwszy raz od czasów dzieciństwa, kiedy stajemy twarzą w twarz ze swoją nieporuszoną świadomością. Ona jest jak jezioro, po którym pływają różne myśli, mącąc wodę. Kiedy woda na tym jeziorze staje się zupełnie klarowna, patrzysz w nie i widzisz w nim własne odbicie. Prawdziwego siebie.

Jestem pewna, że wygląda inaczej, niż pokazujesz światu. Mam rację? W sumie nie wiem, czy ją mam :) Ale o tym przekonać się możemy tylko, jeżeli to sprawdzimy.

Większa atrakcyjność dla płci pięknej!

Rozwinięty duchowo i emocjonalnie mężczyzna o silnym, pięknym ciele. Oh, wait… czy to nie o takich facetach marzą kobiety?

Nawet, jeśli w międzyczasie dzięki praktyce twoje poczucie własnej wartości podniesie się do tego stopnia, że nie będziesz już miał potrzeby udowadniać jej sobie na drodze ciągłych podbojów – to przecież pozostaje jeszcze ta jedna, wybrana kobieta, którą też trzeba do siebie przyciągnąć i przy sobie zatrzymać, by móc wspólnie zbudować coś wyjątkowego, by móc dowiedzieć się o świecie i o sobie jeszcze więcej, przeglądając się w sobie nawzajem, a może nawet – by powołać na ten świat waszych następców.

Jeśli nie możesz poznać żadnej dziewczyny, z którą miałbyś ochotę konwersować dłużej niż przez jedną noc, to albo szukasz jej w nieodpowiednim miejscu, albo po prostu może to ona nie chce konwersować z Tobą. Wszak nie od dziś wiadomo, że żeby poznać osobę o wymarzonych cechach, najlepiej zacząć od wyhodowania ich w sobie. Aby poznać człowieka otwartego, świadomego i szczęśliwego, samemu trzeba takim się stać.

Jednocześnie banalnie proste i cholernie skomplikowane, czyż nie? Ale wszystko da się zrobić. Szczególnie, jeśli praktykuje się jogę. Nie chcę nic mówić, ale faceci praktykujący jogę prędzej czy później stają się baardzo atrakcyjni. Czy to te ich perfekcyjne ciała, czy ten promieniujący z nich wewnętrzny spokój i radość? Nie wiadomo.

To co, do zobaczenia na macie?

Namaste!

PS. Jeśli jesteś kobietą, pokaż ten tekst swojemu mężczyźnie, lub po prostu udostępnij go na fejsie, dla wszystkich znajomych facetów ;)
I koniecznie napisz, co sądzisz o mężczyznach – joginach!

22 Comments

  1. Avatar
    November 25, 2015
    Reply

    Yeah!

    + do argumentów za dorzucam podejście holistyczne. KAŻDY powinien robić coś z trzech obszarów: siła, gibkość i wytrzymałość. Dobrze dobrana Joga potrafi załatwić spokojnie oba pierwsze :-)

    • Avatar
      November 26, 2015
      Reply

      Na wytrzymałość też się coś znajdzie, na przykład dłuższa seria powitań słońca :)

  2. Avatar
    November 25, 2015
    Reply

    “Rozwinięty duchowo i emocjonalnie mężczyzna o silnym, pięknym ciele. Oh, wait… czy to nie o takich facetach marzą kobiety?” – oczywiście, że tak :D
    Przykład – Kai Tracid, który oprócz tego, że produkuje muzykę (czy bardziej: produkował) jest też nauczycielem jogi. Chodziłabym do niego na zajęcia :)

    • Avatar
      December 1, 2015
      Reply

      Z nim to yoga rave byłby dobry :)

  3. Avatar
    November 26, 2015
    Reply

    Sama cały czas próbuje się zmobilizować by zacząć swoją przygodę z jogą, więc Twój artykuł podsunę mojemu Kamilowi, może we dwójkę będzie raźniej :)

    • Avatar
      December 1, 2015
      Reply

      O, powodzenia:) My czasem chodzimy we dwoje, jest ok :)

  4. Avatar
    November 26, 2015
    Reply

    Wiesz Dotee czytam ten tekst i nie mogę pozbyć się z głowy jednej myśli, uporczywej sceny z serialu “Seks w wielkim mieście”. Kojarzysz może jak Samntha poszła na jogę? Jeśli nie to nie ma tematu… :) A co do facetów i jogi,wszystko jest dla ludzi uważam, skoro ja trenowałam judo, na zajęcia z Zumby miałam 3 kolesi i instruktor też facet, więc mamy to równouprawnienie. Z jogą miałam krótką przygodę, wolę pilates. Ale w zanadrzu mam do wykorzystania karnet na gorącą jogę, który wygrałam będąc w ciąży…

    • Avatar
      December 1, 2015
      Reply

      Hahha, wiesz że aż musiałam na youtube poszukać tej sceny, bo nie mogłam sobie przypomnieć. Uwielbiam Samanthę:) A ja akurat na pilatesie jakoś się nie odnalazłam:) A tę gorącą jogę to spróbuj, ja nie byłam, a podobno gorąco jest na niej jak w saunie:)

      • Avatar
        December 9, 2015
        Reply

        Obecnie tak brakuje mi słońca, że chyba faktycznie się wybiorę. póki co sauna mnie ratuje właśnie :D

  5. Świetny tekst i bardzo przekonywujący, gdybym była mężczyznom już szukałabym zajęć z jogi w mojej okolicy :) PS Przesyłam mojemu linka do przeczytania.

  6. Avatar
    Asia
    November 26, 2015
    Reply

    Damn, nie znoszę yogi (tu podziękować muszę pani, z którą miałam zajęcia na studiach), ale tak mnie zachęciłaś, że jeszcze raz dam jej szansę :D Rozwaliłaś system zdaniem “Aby poznać człowieka otwartego, świadomego i szczęśliwego, samemu trzeba takim się stać.” Kurde, masz rację!

    • Avatar
      December 1, 2015
      Reply

      Miło to słyszeć, dzięki!:D A wf na studiach to niejedno potrafi obrzydzić, niestety:)

  7. Avatar
    November 26, 2015
    Reply

    Myślę, że każda aktywność fizyczna ma sens, jeśli tylko komuś to pomaga :)

  8. Avatar
    AniaGotuje.pl
    November 30, 2015
    Reply

    Mój Mąż chodził przez rok.. zawsze jest to kolejne doświadczenie w życiu :-)

  9. Avatar
    November 30, 2015
    Reply

    W sumie, faktycznie joga kojarzy mi się z dziewczynami. Nawet o tym nie myślałam, ale to, co piszesz jest bardzo spójne. Sama już raz próbowałam się przemóc, ale jestem zbyt niecierpliwa. Joga z youtuba mnie nudzi, nie umiem się skupić;) chyba muszę spróbować na zajęciach, gdzie będzie klimat, bo tak między łóżkiem a telewizorem i sama to nie to samo:)

  10. Avatar
    December 1, 2015
    Reply

    Moj tata chodzi na joge (60+) i uwielbia te zajecia! :D

  11. Avatar
    December 3, 2015
    Reply

    zajęcia, na które ja uczęszczam (niestety nie tak regularnie jak powinnam) prowadzi właśnie pan. pan Jogin. oaza spokoju i człowiek guma w jednym :)

  12. Avatar
    December 5, 2015
    Reply

    Na jogę zacząłem chodzić przypadkiem, bo ktoś mi polecił, że Vinyasa jest dobra na poprawę oddychania. Zawsze miałem problem z oddychaniem przez nos i joga była moją “ostatnią deską ratunku”. Już pierwsze zajęcia mnie uzależniły. Stopniowo zacząłem poznawać jej inne walory i odmiany. W szczycie formy chodziłem nawet na Ashtange. To było ok. 5 lat temu. Obecnie praktykuje regularnie i zamierzam z tego uczynić nieodłączną część życia. Joga ułatwia mi zachować wewnętrzny chillout, który łatwo można zatracić żyjąc szybko i intensywnie. Dzięki jodze MOGĘ żyć szybko i intensywnie i jednocześnie czuć się jakbym jechał kadilakiem 20km/h przez centrum Nowego Jorku z wywalonym łokciem. :) Namaste

  13. Avatar
    Monica
    April 21, 2016
    Reply

    a ja bym bardzo chętnie mojego męża zabrała na jogę i nawet jest chętny ale marudzi, że nie ma co ubrać! ja chodze w legginsach i np.ta firma ma fajne modele https://www.showroom.pl/marki/577,deep-trip ale oczywiście nie wejdzie w to żaden facet… a chodzimy na hot yogę i nie mozemy kupić takich grubych materiałów ani takich dobrych dla biegaczy :-(

    • Avatar
      April 21, 2016
      Reply

      A nie może założyć krótkich spodenek od dresu i t-shirtu? Mój tak chodzi i nie narzeka ;) w końcu i tak nikt tam specjalnie nie będzie oglądał jego stroju. Ewentualnie jakieś indyjskie luźne gacie, są z cienkiej bawełny, ale trzeba lubić ten styl. A co do legginsów to rzeczywiście są przepiękne, dzięki za ten link! :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *