Czy to już dobry czas na podsumowania? Za chwilę kolejne zimowe przesilenie i nowe słońce. Mało kto lubi ten czas w roku, ten najciemniejszy okres, kiedy czasem przez cały dzień trzeba trzymać zapalone światło i najlepiej byłoby nie musieć w ogóle wychodzić z łóżka. Źle nam jest, kiedy musimy jak co dzień, jak przez cały rok, utrzymywać nasze szybkie tempo ludzi cywilizowanych, “tak, jak trzeba”. Jakoś nie chce nam się teraz podejmować nowych wyzwań i zdobywać świata. Nie przychodzi to łatwo i naturalnie. Przyroda śpi i my też chcemy spać. To jest czas na zatrzymanie, spojrzenie w głąb, refleksję.

Dziękuję za ten rok, rok konfrontacji, przekraczania granic, wyciągania lekcji. Nieźle mnie przeczołgał. A jednak jestem mu za to wdzięczna. Może właśnie za to.

Za niewiarygodnie kręte ścieżki, którymi prowadziło mnie Życie, wszystkie zbiegi okoliczności, wszystkie te chwile, kiedy czułam się jak wyrzucona z katapulty prosto w nieznane, za wszystkie znaki i drogowskazy. Kiedy za nimi podążam, robi się ich coraz więcej. Życie stawia na mojej drodze ludzi, wydarzenia, książki, piosenki, przypadkowo zasłyszane zdania, przelatujące przez głowę myśli znikąd, sny, podróże – tylko korzystać… i cieszyć się tym!

Za to, że w końcu zobaczyłam, jak wszystko, z czym walczymy i zderzamy się, jest w pewien sposób częścią nas, a nasze problemy i dramaty są cudowną szansą na uzdrowienie i pojednanie z samym sobą. Długo brzmiało to zupełnie abstrakcyjnie, dopóki nie przekonałam się, jak to działa w praktyce. Teraz mam “wow!” Jak ogromne zaufanie do Życia budzi ta świadomość. Jak ogromną daje wiarę w siłę własnej Intuicji, która powiedziała mi między wierszami i dała w osobistym doświadczeniu to, o czym teraz czytam w książkach. Prawdziwa Rzeczywistość sięga głębiej, niż świat zmysłów.

Za lekcje pokory, uświadamiające, że tak naprawdę nikt z nas nic do końca nie wie i nie ma uniwersalnej recepty na życie, wszyscy błąkamy się po omacku, zaznając tylko czasem olśniewających wglądów, po chwili znów zagłębiając się w iluzji – i w dodatku to jest w porządku. Bo może mamy nie wiedzieć, mamy po prostu żyć. I że nie ma gorszego i lepszego sposobu na przeżycie swojego życia. Jest tylko: w zgodzie z Życiem, z własnym sercem i duszą – albo w niezgodzie.

Za wszystkie nowe pootwierane rozdziały. Kto wie, co będzie dalej? Ja już przestałam to analizować. Trzy razy w tym roku myślałam, że wiem – trzy razy się pomyliłam. Mogę tylko tańczyć swój taniec, snuć dalej swoją opowieść najlepiej, jak potrafię. Podążać za wydarzeniami. Czytać dalej tę księgę zwaną moim życiem – a jednocześnie ją współtworzyć. Bez planu. Bez osądzania. Z dziecięcą ciekawością.

“W umyśle początkującego jest wiele możliwości, w umyśle eksperta – parę”.


Za miłość
. Otworzyć się na nią jest najtrudniej. Zaufać sobie samemu i poczuć się pewnie. Bo to o nas samych chodzi, wiesz przecież. Partner, partnerka – jest jak barometr. Odbija niczym lustro to, co w sobie mamy. Nasze obawy, zachowawczość, brak szczerości z samym sobą, nasze “nie potrzebuję!” i nasze “wiem wszystko najlepiej”. Ale też nasze zaufanie i naszą otwartość, gotowość na bliskość, na odsłonięcie się, na przyjęcie swoich i cudzych niedoskonałości. Ten rok to dla mnie mocna lekcja miłości.

Za rozwój zawodowy. Intensywnie przerabiam temat finansowy. Na tej drodze zdarzy mi się zapewne jeszcze wiele potknięć i poprawek. To zupełnie nieznany grunt. A jednak z gęstwiny możliwości powoli wyłania się w końcu ścieżka i upragniona odpowiedź na pytanie “którędy?”, która jakoś dotąd mi umykała. Metodą prób i błędów idę przed siebie. Uczę się otwierać na obfitość i twórcze spełnienie. Wybacz blogu, że nie miałam ostatnio na Ciebie czasu. Może to sen zimowy, a może po prostu czasem trzeba się trochę wycofać, żeby skorygować kurs i móc podążać dalej?

Za cierpliwość. Za to, że nie muszę mieć natychmiast tego, co sobie wymyśliłam. Nawet nie wiem, czy w ogóle muszę to mieć. Te szablony, w których coś “powinno być”, coraz bardziej wydają mi się stare i nieaktualne. Czy da się zamknąć ocean w butelce? Czy można nagiąć go, żeby płynął tak, jak nam się podoba? I po co? Czy to, że “będzie tak, jak ja chcę” da nam cokolwiek? Ile energii się na to marnuje?

“To, co ci przeszkadza, pokazuje, że tao idzie w innym kierunku, niż ty próbujesz iść”.

Za głębię, którą ma w sobie nasze życie. Można przerabiać te same tematy wiele razy i poznawać je na nowo. Myślałam już, że naprawdę doskonale coś znam – a tu niespodzianka, to ma jeszcze kolejną, głębszą warstwę! Historie sprzed lat wracają jak bumerang, bym mogła jeszcze raz im się przyjrzeć i jeszcze więcej z nich wyciągnąć. Ten cenny moment, kiedy ostatni kawałek układanki wchodzi na swoje miejsce i nagle widzisz wszystko z wielką jasnością. Aż ciarki przechodzą. Dziękuję!

Za całe piękno; za szukanie wiosny, za przykładanie ucha do drzewa i słuchanie szumu soków w świeżo obudzonych brzózkach, za medytację w pełnię księżyca. Za radość picia herbaty w przytulnej herbaciarni w mroźny wieczór. (I jedzenie torciku!) Za grillowanie i pływanie w gorący letni dzień. Za niesamowitą frajdę wspólnego robienia zdjęć. Ognisko. Bębny. Widok ze Ślęży. Wiatr we włosach. Gorącą saunę. Ciasto drożdżowe. Wschód słońca pośród drzew. Zatracenie w muzycznym transie. Uczucie lekkości w ciele i duszy po porządnej praktyce jogi. Rozkosz, bliskość, wspólny oddech. Kręcenie się na karuzeli w pachnący majowy wieczór. Za wirujące niebo nade mną i ziemię pode mną.

Za moich przyjaciół i wszystkich sprzymierzeńców, przyjazne dusze, moje plemię. Za to, że z czeluści internetu wyłaniają się głosy podziękowań, pytania o radę, refleksje, zaproszenia do znajomości. I to jesteście Wy, wspaniali ludzie. Choć jestem nieśmiała i nieco zdziczała, i może nie zawsze potrafię od razu bryzgnąć wzajemnością :) to bardzo Wam dziękuję, że jesteście, że domagacie się nowych tekstów i że mogę Was poznawać, a Wy mnie. :)

Za możliwość istnienia i doświadczania, za bycie niedoskonałą, za bycie istotą ludzką, dzięki czemu mam coś do załatwienia na tym świecie i mogę to wszystko przeżywać, nawet, jeśli czasem doprowadza mnie to do szaleństwa, do czarnej rozpaczy i poczucia, że za chwilę nie wytrzymam i że wstrzymajcie ziemię, bo ja wysiadam.

Innym razem jednak mam poczucie, że i tak jesteśmy tu tylko przez chwilę, więc czym się tu przejmować? Równie dobrze mogę się cieszyć. Założyć te moje kolorowe długie kiece, chusty i koce. Umalować się kolorowo i zapleść włosy w najdziwniejszy warkocz, jaki znajdę w całym internecie. Tańczyć, wirować, skakać i piszczeć :) Tu i teraz dzieje się wokół nas wielkie święto. Nazywa się Życiem. To ciągłe otwieranie się i zamykanie, rozkwitanie i zamieranie, początki i końce. Nie wiem, co to jest, ale nic lepszego jeszcze nie powstało, i nie wiem, czy w ogóle może powstać.

I ja właśnie w tym Czymś, w tej wielkiej Tajemnicy biorę udział.

I jak tu za to nie dziękować?

No dziękuję przecież!

Wszystkiego dobrego, Kochani. :)

Previous Jak radzić sobie z emocjami? Sposób na wewnętrzną burzę
Next 5 rzeczy do niezrobienia tej zimy. Jeden błąd, który wszyscy popełniamy

7 Comments

  1. December 16, 2017
    Reply

    Tobie też wszystkiego dobrego. :) Lubię czytać takie wpisy – jestem wdzięczna za ludzi, którzy potrafią docenić dobro wokół siebie i znaleźć je nawet w tych z pozoru nieprzychylnych wydarzeniach. Dziękuję!

  2. December 16, 2017
    Reply

    Wszystkiego dobrego Dotee ;) Jestem wdzięczna za szczęśliwych ludzi, którzy umieją tacy być, niezależnie od swojego charakteru, pochodzenia, doświadczeń itp., za moje nowe pasje, ciekawe tematy, które w tym roku odkryłam i za wszelkie wydarzenia, które dały mi więcej motywacji do działania.

  3. rebellerenarde
    December 19, 2017
    Reply

    Ty mi się włamałaś do głowy, a potem napisałaś ten tekst, przyznaj się :)

  4. December 21, 2017
    Reply

    Fajnie napisane :) Ja jestem wdzięczna każdego dnia, własciwie za wszystko :) Wszystkiego pięknego!! :)

  5. January 18, 2018
    Reply

    Pięknie napisane, też staram się być wdzieczna za wszystko, tyle w moim życiu się fantastycznych wydarzeń

  6. Agnieszka Adamowska
    January 18, 2018
    Reply

    Pięknie napisane. Balsam na serce. Pozdrawiam serdecznie

  7. January 18, 2018
    Reply

    Tobie również wszystkiego dobrego <3

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *