Kiedy wszechświat podstawia ci nogę, czyli dlaczego się nie udało?


Dlaczego się nie udało?

Jedno z praw natury, jak zauważa hawajska filozofia zwana Huną, a także jak sami zauważamy, kiedy się przyjrzymy ;) mówi, że

energia podążą za uwagą.

Za pomocą uwagi wypełniasz swoje życie określoną treścią. Ty wybierasz, z czego będą składały się twoje dni. A z twoich dni tworzysz scenariusz filmu zwanego twoim życiem.

Twoje dni mogą składać się z tańca i muzyki, z pasjonujących historii, z dramatów i tragedii, radości i miłości lub z nijakiej papki. Decydujesz, wybierając w każdej sekundzie życia, o czym będziesz myślał, czym będziesz się zajmował, czemu poświęcisz uwagę.

A ponieważ świat niczym lustro odbija to, o czym myślimy, w co wierzymy i co dajemy z siebie, więc zaczynasz dostawać to, o czym myślisz, w takiej lub innej formie.

A zatem czy nie jest tak, że im więcej uwagi czemuś poświęcisz, im dokładniej to zaplanujesz i bardziej szczegółowo sobie wyobrazisz, tym będzie to prawdziwsze i tym większa będzie szansa na powodzenie? Czy nie jest to sposób, aby dostać dokładnie wszystko, czego chcesz, w takiej formie, jak chcesz?

No właśnie jakoś nie.

PRZECIWNIE.

Czasem świat, zamiast zgodnie z naukami Coelho działać potajemnie, byś mógł to osiągnąć, bezczelnie podstawia ci nogę i leżysz jak długi.

Dlaczego się nie udało?

Na pewno wiesz, jak to jest, kiedy chcesz czegoś tak bardzo, o tak bardzo! Jesteś gotowa iść na kraniec świata za tym.

Wiesz, jak to jest, kiedy jest się zakochanym w taki szczenięcy, niewinny sposób, jakby to było po raz pierwszy? Kiedy myślisz nieśmiało, że może on też, i odlatujesz na koniec tęczy? Kiedy myśl o jego dotyku, jego uwadze, jego oczach wpatrzonych w Twoje, prześladuje cię i sprawia, że budzisz się codziennie o 5:30 i już nie możesz spać?

Wiesz, jak to jest, kiedy walczysz o zajebistą pracę, mniejsza z tym, atrakcyjne zlecenie czy etat marzeń – ale po prostu nie wyobrażasz sobie tej roboty nie dostać, każdą wolną chwilę poświęcasz na wizualizowanie sobie tego, jak ci się udaje, na szlifowanie umiejętności, upiększanie oferty, stawanie na rzęsach?

Wiesz, jak to jest, kiedy dokładnie wyobrażasz sobie przyszłe dziecko, już w myślach je tulisz, już uczysz je chodzić, jedziesz z nim na wakacje, pijesz z nim szampana w jego osiemnaste urodziny?

A potem… dziecka nie ma.

Pracy nie dostajesz.

A co do tego kolesia, to szkoda gadać.

dlaczego sie nie udalo

Dlaczego tak się stało? Co poszło nie tak?

Skarbie, a może ty po prostu poświęciłaś temu za wiele uwagi?

Naciągnęłaś tę strunę tak bardzo, że pękła, i nie mogłaś już na niej zagrać.

Powstała sytuacja nierównowagi, w której zaczęłaś naciskać na świat, a świat w odpowiedzi postawił ci opór.

O tym samym, tyle że od drugiej strony, mówi pradawna, znana całemu światu zasada:

“Miej wyjebane, a będzie Ci dane”. ;)

Główną przeszkodą jest pragnienie, że musi być właśnie tak, jak sobie to umyśliła twoja głowa. Przez takie fiksowanie się na “jedynej słusznej” opcji zaczynasz opierać się życiu, walczyć z tym, co ono przynosi, bo nie jest takie, jak ty chcesz.

Pewnie, że fajnie, jeśli wszystko układa się po mojej myśli, pomagam temu – ale jeśli zamiast tego wyjdzie coś innego, to też dobrze! Nawet jeśli budzi to emocje – to może jest potrzebne. To, czego potrzebujesz, przychodzi często z innej strony niż ta, w którą patrzysz.

Czasem nawet odkrywasz, że coś już dawno chciało do ciebie przyjść, ale w swej obsesji na punkcie “Musi-być-tak-jak-chcę” na to nie pozwalałaś.

Wyobraź sobie, że każda sytuacja ma 100% swojej energii. Na przykład związek damsko-męski. Pewnie słyszałaś, że jeśli będziesz się starać w 80%, to partnerowi zostanie tylko 20%. I dlatego lepiej skupić się na utrzymaniu równowagi, a nie na tym, żeby dawać jak najwięcej.

Moim zdaniem ta zasada działa wszędzie.

Jeśli w jednym miejscu powstaje wysokie ciśnienie, to na drugim końcu ciśnienie dramatycznie spada i zaczyna dążyć do wyrównania. Kosztem twojego wymarzonego planu.

Nie udało się? Może zwyczajnie za bardzo chciałaś. I nawet nieważne, czy coś robiłaś, czy tylko myślałaś. Myśli też kreują rzeczywistość, naciskają na nią, na twoje zachowania i relacje ze światem, a nawet gdzieś poza twoją percepcją, na myśli i odczucia innych ludzi. Są pierwszym krokiem. Czasem ostatnim.

Nacisk rodzi opór, i choć świat jest taki, że chętnie daje nam różne sprzyjające sytuacje, które chcą się wydarzyć, i jeśli za tym podążamy, to wszystko wydaje się iść jak po maśle – ale jeśli zaczniemy wokół tego skakać, dramatycznie się wkręcać, mieć oczekiwania, mieć plan, że wszystko ma potoczyć się tak a tak – to czeka nas nieuchronny prztyczek w nos.

Przypomnij sobie różne sytuacje ze swojego życia, na które mógłbyś spojrzeć pod tym kątem i zobacz, czy nie było tak.

Porównaj też te sytuacje, w których coś przychodziło ci bez wysiłku. Kiedy zupełnie odpuszczasz ciśnienie, to ono znów pojawia się po tamtej stronie, równowaga powraca. Zawsze musi być 100%.

To dlatego faceci, na widok których czujemy się, jakbyśmy były bliskie omdlenia, jakoś nas nie chcą, ale ci, przy których możemy błyszczeć inteligentnym dowcipem, bo się nie spinamy, zapraszają nas na randki.

To dlatego interesującą ofertę pracy dostajemy właśnie w momencie, kiedy już zaakceptowałyśmy inną ofertę i przestałyśmy szukać.

To dlatego kobiety zachodzą w ciążę wtedy, kiedy tracą nadzieję i przenoszą uwagę na inne aspekty życia.

dlaczego sie nie udalo

A zatem jak zwiększyć szansę na powodzenie?

Oczywiście dobrze myślisz. Odpuszczając. Wyrównując ciśnienie. Przestając zasilać to ciągłą uwagą.

Przestając naprawdę, a nie udając, że przestajesz, i dalej o tym myśląc, tylko że już “na nie”.

Po prostu zrozum, że to nie wypaliło, i idź dalej.

Właśnie to przejście dalej może prowadzić do realizacji twojego marzenia, chociaż może w innej formie, niż sobie to obmyśliłaś.

Bądź też świadoma, że skoro przestanie ci na czymś zależeć, to może być tak, że nie będziesz już tego chciała, kiedy do ciebie przyjdzie.

Ale nie będzie to już miało znaczenia. Wtedy będziesz już, moja droga, zupełnie gdzie indziej.

Przypomina mi się pewna sytuacja, kiedy chłopak, za którym kiedyś szalałam, ale mi nie wierzył, później ocknął się i chciał ponownie być w moim życiu. Tylko, że ja już byłam zakochana w kim innym. Minęliśmy się o kilka miesięcy.

Tobie też pewnie przypomni się jakaś sprawa, która wróciła, ale ty już nie byłaś zainteresowana. Trudno, było minęło.

Ale jest to dla ciebie też lekcja, żeby nie tworzyć tego nadmiernego potencjału. Just go with the flow. Dobrze idzie? To fajnie, powodzenia! Idzie źle? Zamiast się spinać i upierać, rozejrzyj się dookoła bez oczekiwań. Może życie blokuje cię, bo ma dla ciebie lepszą propozycję.

Tyle energii tracimy na walkę w przegranej sprawie, kiedy w każdej sekundzie mamy nieskończoność możliwości.

Może by tak wpuścić do życia trochę zaufania?

Pozwolić, żeby różne rzeczy działy się same, bez twojej ciągłej kontroli i nacisku…

Ważne, żeby było dobrze, a nie tak, jak koniecznie chcesz.

Dodam jeszcze na koniec, że czasem jest tak, że to wszystko wiesz, ale masz na jakiś temat taki kocioł we łbie, że po prostu nie sposób tego odpuścić :)

Nie przejmuj się! Ja też tak miewam. Niedawno właśnie tak miałam i to przez dłuższy czas. Nawet joga nic mi na to nie pomagała. Zgadnij, jak się to skończyło.

Ale już widzę, że było to po coś. Widzę, po co. I że nie poszło na marne.

Dziękuję za tę lekcję. Dzielę się nią z tobą. Wszyscy wciąż się uczymy.

Napisz w komentarzach, czy miałaś kiedyś podobnie? Jestem ciekawa twoich wrażeń i doświadczeń :)

Previous 10 inspirujących cytatów: Anthony de Mello
Next To, czego nie chcesz wiedzieć na swój temat
  • To odpuszczanie jest zawsze najtrudniejsze. Albo nie zawsze, bo czasami wychodzi i potrafi wychodzić miesiącami. Aż w pewnej chwili znów znajdujemy coś, przez co nie można spać po nocach. I wtedy trzeba dojść dlaczego właśnie przez to nie potrafimy spać. Bo jak piszesz to zawsze jest po coś.

  • Miałam, miewam i pewnie jeszcze nie raz będzie mi zależało na czymś ważnym, a po czasie okaże się, że jednak to nie było takie ważne. No cóż, w takich sytuacjach uważam, że to cudnie, że nie jesteś mniej złożeni, bo cóż byłoby wtedy odkrywać? :)

    • Ważne jest to, czemu sami nadajemy znaczenie. Nic w tym złego, byleby się w tym nie pogubić:) A nawet jeśli… to zawsze wtedy można się odnaleźć i czegoś nowego dowiedzieć:) ta złożoność jest fascynująca.

  • Oksa Fio

    :D
    Kocham Ciebie za ten tekst, Zresztą trochę też rozmawialiśmy o tych sprawach :)
    Moje uwagi, oparte na moim doświadczeniu:
    Jest takie coś jak “chciejstwo”. Chcę, muszę mieć i już. Musze mieć, bo zaraz umrę, jeżeli tego nie będę mieć. Też mi się takie coś przydarza, oczywiście. Ale to nic nie przyśpiesza i do niczego nie prowadzi, więc Cool Down… Tak sobie mówię.
    Go with the flow. Tak, tak, tak! Inaczej nie można. Bo będziemy tylko wściekać się. Jak życie coś daje, ofiaruje – bierzemy z wdzięcznością, jak sami mamy, co dać, dajemy, nie sprawdzając “opłacalność” takiego dawania.
    Poza tym, na własnym przykładzie coraz bardziej przekonuje się, że życie uczy pewnej pokory i ufności. Cierpliwości. Ale też bycia otwartym na niespodzianki. Bo zwykle tak jest, że po okresach pokory i wyciszenia przychodzi nagle jakiś niespodziewany, miły prezent od losu. I jest WOW :).
    Dziś trafiłaś w 10-kę tym tekstem. Wyciągnęłam kartę tarota sobie na dziś – Umiarkowanie. Zresztą znajoma-tarocistka też stwierdziła, że spowolnienie dziś jest tą trudniejszą “energią”.
    Cieszę się, więc, że to wszystko piszesz.

  • AniaPe

    Mam tak właśnie teraz. Dzięki za kojący zlasowaną głowę tekst :)

  • U mnie z ciążami tak było ;)

  • Ale świetnie to ujęłaś! Tak faktycznie jest. Kurczę może to trochę siara,ale ten cytat Coelho o wszechświecie bardzo lubię :) Co do ciąży – miałam diagnozę minimum rok starania, powiedziałam ok i za pierwszym razem udało się :D trzeba żyć i wszystko samo się poukłada, naprawdę :)

  • Kurcze, a ja tak wszystko skrzętnie planuję i szlag mnie trafia jak coś pójdzie nie tak…:/ i pewnie poniekąd sama sobie to wszystko gdzieś tam podświadomie powoduję…tekst mądry, i wydawałoby się to nawet proste…trzeba tylko nauczyć sobie pozwolić iść z prądem, odpuścić i nie być idealną…to wcale nie taka łatwa sztuka…ciągle się tego uczę…

  • Ciśnie mi się na usta tekst: miej wyjebane a będzie Ci dane ;)

  • “To dlatego kobiety zachodzą w ciążę wtedy, kiedy tracą nadzieję i przenoszą uwagę na inne aspekty życia” – miałam podobnie i absolutnie się z tym zgadzam. Mam w swoim otoczeniu parę, które bezskutecznie usiłuje zajść. Mówię, aby nieco zluzowali i podeszli do tego spontanicznie i bez spiny. Najlepiej żeby wyjechali do jakiejś głuszy, zmienili chwilowo klimat. To nie! A przecież wszystko siedzi w głowie…

    pozdrawiam serdecznie!

  • Piotr Binkowski

    przyjemny wpis, jest nad czym się zastanowić:)

  • Zgadzam się w 100%. Najlepszy dowód – gdy tylko nie nauczyłam się na sprawdzian czy kolokwium i miałam swoją ocenę kompletnie gdzieś (np. ze zmęczenia) – nauczyciele lub prowadzący odwoływali zajęcia lub przekładali sprawdzian. Jak mi się nie chciało pojechać w jakiś dzień na studia, to nie było żadnych ważnych zajęć. Samo się działo. Myślałam, że jestem w czepku urodzona, a to wszechświat tak działa :)