Dlaczego on nie pisze? Czyli co robisz źle


Czy kiedyś byłaś w sytuacji zakochania lub zauroczenia, kiedy nie mogłaś przestać o kimś myśleć? Wiesz, jak to jest, no nie?

Budzisz się rano i myślisz o NIM. Zasypiasz i myślisz o NIM.

Ciągle powracasz myślami do waszego ostatniego spotkania lub wyobrażasz sobie kolejne. Analizujesz, fantazjujesz, roztrząsasz. Sama nie wiesz, skąd to się w tobie bierze.

Czasem to takie przyjemne, że nie możesz się tym najeść, wciąż chcesz jeszcze. A czasem nie do zniesienia, ale nie możesz przestać.

Kiedy wszystko jest dobrze, jesteś jak na haju, siódme niebo to mało powiedziane. Ale niech tylko coś pójdzie nie tak i od razu masz w sobie te znajome, świdrujące emocje. Lęk, bo ostatnio było dziwnie. Niepokój, bo może zrobiłaś coś źle. Niecierpliwą chęć, żeby już z powrotem było OK. A telefon uporczywie milczy.

Mimo swojego fajnego życia jakoś za nic nie możesz się zabrać, siedzisz taka biedna i nagle opuszczona, i myślisz:

Dlaczego on nie pisze?

Dziewczyno! Popełniłam ten sam błąd wiele razy – zbyt wiele – i dopiero ostatnio uświadomiłam sobie, jak bardzo działa to na moją niekorzyść.

Ten błąd to pozwalanie, żeby KTOŚ był dla Ciebie ważniejszy niż TY SAMA.

Kiedy poświęcasz całą uwagę temu komuś zamiast sobie i swojemu życiu, zupełnie pozbawiasz samą siebie sterowności. Oddajesz całą swoją energię na zewnątrz. Przenosisz swój punkt ciężkości gdzie indziej i to wytrąca cię z równowagi. Żebyś miała równowagę, musisz być w SOBIE ukorzeniona, a nie szukać swojej siły w kimś innym.

Oczywiście nasi bliscy są dla nas ważni. Faceci, z którymi chcemy się spotykać, których lubimy i pragniemy, też są dla nas ważni – i nie ma w tym nic dziwnego ani złego :)

Ale spędzanie Twoich cennych, bezpowrotnie mijających chwil na obsesyjnym myśleniu o NIM działa na szkodę Was obojga i Waszej relacji też.

Każda minuta tego bujania w obłokach to minuta mniej, którą możesz poświęcić na to, co dla Ciebie w życiu ważne. Oddalasz się przez to od samej siebie. A to wcale nie jest atrakcyjne dla facetów. Sama chyba byś nie chciała kogoś, kto w ogóle nie ma swojego życia, w ogóle nic nie robi, nic nie ogarnia, cały czas siedzi i tylko myśli o Tobie.

W dodatku nadawanie JEMU tak wielkiego znaczenia sprawia, że kiedy już się spotkacie, naprawdę trudno ci będzie to lajtowo potraktować. Mierzysz się wtedy nie tylko z tym, co JEST – a przeważnie to, co jest, jest miłe i przyjemne, bo przecież jeśli się z Tobą spotkał, znaczy, że chciał spędzić z Tobą czas – ale też z tymi wszystkimi myślami, wyobrażeniami, iluzjami.

Zabierasz na spotkanie z nim te wszystkie niezliczone minuty spędzone na myśleniu o nim, te wszystkie lęki, oczekiwania, nawet waszą wspólną, wymyśloną przez ciebie przyszłość.

Trochę to chyba ciężkie :)

Trudno nie stracić równowagi!

Uruchomisz wahadło, które sprawi, że kiedy będzie dobrze, to będziesz leciała w kosmos w euforii, a kiedy coś tylko delikatnie pójdzie nie tak, to będziesz bez końca spadać w otchłań rozpaczy. I tak na zmianę.

A on, widząc ten chaos, kompletnie nie będzie wiedział co się dzieje i wcale go to nie zachęci, żeby się do Ciebie przybliżyć!

Dlatego choć wiem sama, że jak się wkręci myślenie o facecie, to amen w pacierzu, to zobacz, jak to działa, przejrzyj ten schemat na wylot. Bądź od tego mądrzejsza. Odwracaj swoją uwagę, zajmij się tym, co dobre dla Ciebie.

Bierz te myśli o nim tak, jakby to była zwinięta kula prania, i pufff! – wypuszczaj ją z rąk, niech odpływa w siną dal (albo do pralki), a ty masz wolną głowę.

To wymaga treningu, ale da się.

I tę głowę zapełnij tym, co dla Ciebie dobre. Tym, na co masz wpływ, co MOŻESZ dla siebie sama zrobić. I to nie dlatego, żeby on “zobaczył”. Tylko dlatego, że jesteś cudowną osobą, która zasługuje na najlepsze traktowanie, również przez samą siebie. To nie ma z nim nic wspólnego.
dlaczego on nie pisze
Tę wielką miłość, którą masz dla niego, możesz dać sobie. Miłości nie zabraknie, a zobaczysz, że on to doceni :)

Każdy chce partnera, który jest spełnionym życiowo człowiekiem, a nie bluszczem. ZAUFAJ, że bluszcze nie mają spełnionego i szczęśliwego życia uczuciowego.

A dlaczego on nie pisze?

Może chwilowo wkręcił się w swoją pasję albo pracę – ciesz się, że ma swoje życie, a nie uwiesza się na Tobie.

Może jest w swoim “nothing boxie” (widziałaś ten filmik?) albo jakiejś tam jaskinii, w której lubi sobie czasem posiedzieć sam ze sobą.

Może nie pisze, bo Ty piszesz za często i nie zostawiasz mu już na to miejsca. Zrób mu miejsce.

A może nie pisze, bo – wybacz brutalność – po prostu mu na Tobie aż tak bardzo nie zależy.

Ale jeżeli mu na Tobie nie zależy, to może to dobrze, że siedzi cicho? Może niech w takim razie nie pisze i zrobi miejsce na takiego, któremu zależy?

Po prostu PUŚĆ – i zobacz, co się stanie.

Życzę Ci dużo cierpliwości, wyrozumiałości (dla samej siebie!) i siły :)

Byłaś kiedyś w podobnej sytuacji?

Previous Słonecznik #7: Wiosenny przegląd linków
Next Jak pozbyć się poczucia winy?
  • Byłam wiele razy i myślę, że to nie tylko istotne w przypadku nowego związku, ale też tych z dłuższym stażem – chyba nawet bardziej. Kiedy związek jest już poważny, wspólne mieszkanie itp. to łatwo zatracić w tym samą siebie. A tymczasem tylko ja sama jestem jedyną osobą, której obowiązkiem jest dbanie o moje szczęście. Będąc szczęśliwą i spełnioną kobietą możemy podarować swojemu facetowi coś wspaniałego – szczęśliwą i spełnioną kobietę. :) I to chyba działa na nich najlepiej. :)

  • Niezbędnik Domowy

    W takiej sytuacji byłam często i żałuję, że nie trafiłam na Twój tekst kilka lat wcześniej. To co piszesz sprawdza się w 100% – zwłaszcza ten dziwny lęk przy tej osobie, gdy nadajemy jej aż takie znaczenie w swoim życiu. Powoduje to, że w trakcie spotkania jesteśmy nienaturalnie spięci i małomówni, bo boimy się źle wypaść. Co do tego pisania – czasami warto odezwać się pierwszej, bo facet również potrzebuje adoracji ze strony kobiety :)

    Pozdrawiam :)
    Ola

    http://niezbednik-domowy.pl

    • Olu kochana, ja sama żałuję, że nie trafiłam na swój własny tekst kilka lat wcześniej! – ale widać każdemu z nas jest potrzebna określona dawka doświadczeń, żeby to sobie wyryć w głowie.

      Z pisaniem się zgodzę. Czasem napisanie pierwszej potrafi bardzo wiele zmienić :)

  • Ten etap mam już za sobą… Teraz, po 7 latach obrączek na palcu: ” czemu nie odbiera”? 😄😜

  • Przypomniał mi się film “Kobiety pragną bardziej” :)

  • Kiedy byłam młodsza czasem miewałam tego typu sytuacje. Jednak jako że jestem osoba dość niecierpliwą, to zazwyczaj kończyło się na tym, że po prostu ja pierwsza napisałam lub zadzwoniłam. Czasem to była kiepska decyzja, a czasem dobra. A najważniejsze było to, że czułam, iż mam kontrolę nad sytuacją i nie czekam biernie :).

    • No właśnie z tą kontrolą to jest trochę iluzja :) tzn. do tanga zawsze trzeba dwojga, a po latach “przejmowania inicjatywy” ze zdumieniem odkrywam, że jednak kiedy facet prowadzi, to taniec jakoś tak lepiej wychodzi :)

  • Lol. Jesli on nie pisze, to opcje sa dwie: a) nie zalezy mu, albo b) umawiasz sie prawdziwym czlowiekiem, ktory ma inne zajecia i caly swiat nie kreci sie wokol Ciebie :) live and let live!

  • Na szczęście mnie to ominęło ale to samo radzę moim koleżankom ktore po pierwszej randce lataja za facetem i mu żyć nie dają.

  • JEst taki piekny cytat, mówiący o tym, że jak kogoś się kocha, to puszcza się go wolno, jeśli wraca, jest już nasz, jeśli nie, nigdy go w naszym życiu tak naprawdę nie było…

  • Super wpis – mądry i potrzebny :) A ja polecam dodatkowo od siebie książkę pt.: “Dlaczego mężczyźni kochają zołzy?”. I apel do wszystkich dziewczyn – ceńmy się!!!

    • Akurat książka o zołzach nie do końca mnie przekonuje, trąci manipulacją i przedmiotowym traktowaniem facetów, ale jej główne założenia, czyli takie, żeby zająć się sobą i siebie pokochać, są bardzo trafione. Na pewno warto się zapoznać :)

      • A wiesz, że mnie podczas czytania też to i owo nie pasowało. Dlatego uważam, że najlepiej wynieść z niej jedynie to, co każdemu z nas osobiście pasuje, wydaje się być fajne i okej.