Dieta bez pszenicy – po co, dlaczego i co jeść zamiast tego?


Wpadłam ostatnio na karkołomny pomysł ograniczenia pszenicy w codziennym menu. To niełatwe zadanie, bo jak wiadomo jest ona prawie we wszystkim. Niestety poczciwa pszenica nigdy nie była zbyt zdrowa, a obecne jej odmiany są tak zmodyfikowane, że robi się z tego jakaś masakra.

Okazuje się, że pszenica może być przyczyną wielu schorzeń, w tym wszelkich chorób cywilizacyjnych typu cukrzyca, alergie czy choroby krążenia. Trochę ze względu na wysoką zawartość glutenu, ale też zawartość innych szkodliwych substancji, na przykład białka zwanego gliadyną. Trochę ze względu na… bycie pszenicą. Niestety modne obecnie produkty pełnoziarniste również się w to wliczają. Dociekliwym osobom polecam na przykład ten link.

Gluten jest szkodliwy, gdyż jest neurotoksyną. To oznacza, że uszkadza stopniowo cały organizm. Jest też dużo popularniejszy, niż inne neurotoksyny, czyli na przykład cukier i alkohol. Nie musimy nie tolerować glutenu, żeby nam zaszkodził.

Dlatego najlepiej byłoby wykluczyć też gluten, ale na szczęście wykluczając pszenicę okazuje się, że mało już tego glutenu zostaje do wykluczenia. Można to porównać do przestawienia się z nawyku picia przed imprezą pół litra wódki na weekendowy kieliszek winka.

Oczywiście to, że coś jest napisane w internecie to jeszcze nie znaczy, że jest to prawda, i najlepiej przekonać się samemu. Podjęłam więc decyzję, że będę używać tyle przepisów bez pszenicy, ile się da, by sprawdzić, jak to na dłuższą metę wpłynie na moje samopoczucie.

Jak to zrobić, skoro pszenica jest wszędzie?

Chleb pszenny lub mieszany zastępujemy chlebem żytnim, który wcale nie tak łatwo jest znaleźć, bo nawet jak jest napisane “chleb żytni”, to na etykiecie ze składem często widzimy również mąkę pszenną. Chleb orkiszowy to też chleb pszenny. Chociaż podobno trochę mniej szkodliwy.
Każdy chleb zawiera jednak gluten, więc najlepiej znaleźć sposób, żeby jeść go w ogóle jak najmniej. Jak wszystko to tylko kwestia przyzwyczajenia i znalezienia zastępstwa.
My na przykład zaczęliśmy wsuwać ogromne ilości kaszy jaglanej. Poniżej znajdziecie kilka inspiracji.
Można też zjeść to, co jemy zwykle na śniadanie (np. jajecznicę) po prostu bez chleba i cała filozofia.

Mąkę pszenną do wypieków czy smażenia możemy zastąpić mąką bezglutenową, taką jak ryżowa, jaglana lub gryczana, chociaż uprzedzam, że z tej mąki wszystko wychodzi zupełnie inne. Jest bardziej łamliwe i kruche, bo za elastyczność ciasta, jego ciągnięcie się i charakterystyczne spulchnienie odpowiada gluten.
Taką mąkę można zrobić samemu mieląc ryż lub kaszę w młynku do kawy lub też można kupić gotową.

Makaron możemy kupić żytni lub kukurydziany. Jest dużo droższy niż ten zwyczajny pszenny, ale spójrzmy na to w ten sposób: to ten pszenny jest podejrzanie tani. Uwielbiam makaron i bardzo ubolewam, że los postawił mnie przed takim wyborem. Na szczęście też można go zastąpić: zapiekanki makaronowe zamienić na zapiekanki naleśnikowe (z mąki bez gluta), do sosu zrobić kluseczki z mąką ziemniaczaną. No jest z tym trochę więcej roboty i wyrzeczenia. Miłośnicy makaronów mają przekichane. Ale to też kwestia nawyków.

Zaczęłam eksperyment ponad tydzień temu. Na efekty trzeba będzie poczekać, ale już dziś chcę was zainteresować tematem, bo wbrew pozorom znalezienie odpowiednich, pysznych przepisów nie jest wcale trudne, a ich przygotowanie nie jest bardziej czasochłonne, niż w przypadku “normalnych” dań.

Oto kilka pomysłów na dania bez glutenu i/lub bez pszenicy, których używałam w ubiegłym tygodniu. Przeważnie są to inspiracje z popularnych blogów, które chcę wam polecić. Pamiętajcie, że każdy powinien jeść zgodnie z potrzebami swojego ciała. My akurat tym razem uparliśmy się na dania z buraczkami. Może żelaza nam się chciało. Buraczki są teraz tanie i dobre.

Śniadania:

Kasza jaglana czekoladowa, ugotowana z dodatkiem mleka (na 1 szklankę kaszy daję 2 szklanki wody i pół szklanki mleka, może być kokosowe), z rozpuszczoną 1/4 tabliczki czekolady 90% kakao, posłodzona miodem, podana z bananem.

Inny dobry pomysł:
Piernikowa kasza jaglana (ugotowana jak wyżej, ale bez czekolady, za to z łyżeczką przyprawy do piernika), posłodzona miodem, podana z pomarańczami.

Kaszę jaglaną jemy kilka razy w tygodniu, bo jest dobra, nie nudzi się i można za każdym razem inaczej ją zrobić. Jaglankę gotujemy tak jak sypki ryż. Można ją więc zastąpić ryżem lub np. kaszą gryczaną niepaloną, jeśli ktoś woli. Tutaj pisałam o tym, według jakiego schematu można robić takie śniadania.

Można ugotować podwójną porcję, schować do lodówki i mieć od razu na następny dzień – odgrzewa się łatwo, trzeba tylko dolać trochę mleka i często mieszać. (Albo zmiksować blenderem na gładki mus, nałożyć do pucharków i mieć na podwieczorek!)

Jajka po bombajsku – pisałam o nich ostatnio
Mam poza tym jeszcze jeden patent dla miłośników jajecznych śniadań i kaszy jaglanej, tym razem na słono. Niedługo cały oficjalny wpis. Naprawdę coś pysznego! Na razie w temacie nabieram wody w usta:)

Zimowa Caprese z Kwestii Smaku
Jeśli lubisz sałatkę caprese z pomidorami, to polubisz też wersję z pieczonymi buraczkami, my jesteśmy zachwyceni! Jemy z chlebem żytnim lub bez pieczywa, bo jeden duży buraczek i cała kulka mozzarelli na śniadanie to dla dwóch osób akuratna porcja. (UWAGA! Wszystkie zdjęcia w tym tekście są moje i przedstawiają to, co naprawdę zrobiłam i zjadłam. Nie ma lipy!)
IMG_2927

Obiady:

Makaron ze smażoną brukselką z bloga “Kuchenne wzloty i upadki”
Super pomysł na brukselkę! My zrobiliśmy z podwójnych składników i dodaliśmy jeszcze suszone pomidory i pół podgotowanego kalafiora. Pierwszego dnia zjedliśmy z pokrojonymi jogurtowymi plackami z mąki ryżowej (robi się piorunem), a następnego – z makaronem kukurydzianym bezglutenowym. Obie wersje pyszne. Nawet jak komuś się wydawało, że nie lubi brukselki, to polubi to danie. Jestem na to dowodem.
IMG_2906
Poniżej kolejne dwa rewelacyjne dania z pieczonych buraczków. Oba przepisy można oczywiście zrobić z zupełnie dużymi i dojrzałymi buraczkami, nie tylko botwinką. Jak już pieczemy te buraczki, to jasne, że nie jeden, tylko więcej, stąd tyle dań.

Kokosowy dal buraczany z Jadłonomii
Można dać przyprawy jak w przepisie albo zrobić wersję bardziej tajską: jako przypraw użyć czerwonej pasty curry i liści kafiru. Jemy z ryżem Basmati. Dal świetnie się odgrzewa, długo wytrzymuje w lodówce, myślę że zamrozić też można, no bajka po prostu.

Burgery buraczane też z Jadłonomii
Najlepsze burgery z buraka, jakie robiłam – ja używam ich jak kotletów. Można zjeść na przykład z gotowanym kalafiorem albo oldschoolowo z ziemniaczkami. Pasuje też surówka z kapusty kiszonej. Wyczytałam, że żelazo dobrze się wchłania w towarzystwie witaminy C, więc coś kwaśnego będzie jak znalazł.
Uwaga – jeśli twój sos sojowy zawiera pszenicę, to wygląda na to, że powinnaś go pominąć.
IMG_2932
A jeśli komuś brakuje mięsiwa:
Filety z indyka w cytrynowej jaglanej panierce (z KS)
Teraz jesienią i zimą mięso bardzo poprawia mi nastrój, więc wróżę mu częstszą obecność na moim stole. Sorry wegetarianie – na wiosnę znów do was dołączę.

Podwieczorki:

Bakalie (rodzynki, żurawina, nerkowce i co nam przyjdzie do głowy), plus łyżka płatków owsianych lub jęczmiennych, plus owoce, kilka kawałków gorzkiej czekolady i inne smaczności, polane jogurtem naturalnym z łyżeczką miodu. To także moja ulubiona przekąska w pracy.
IMG_2491
Pokrojone owoce i warzywa. To może żadne danie, ale wpisuję je, bo mało komu przychodzi do głowy, że można bez wielkiej filozofii zrobić sobie fajny podwieczorek – jak wiadomo, pokrojone owoce zupełnie inaczej smakują niż te jedzone w całości :)
IMG_2999
Ciasto marchewkowo-dyniowe (z KS)
Moje pierwsze bezglutenowe ciasto. Nieco inaczej się zachowywało, niż takie glutenowe, i baliśmy się, że nie wyjdzie, bo najpierw wydawało się nam za suche, później za mokre. Wyszło pyszne. Nasz przepis był nieco zmodyfikowany, na przykład zamiast oleju kokosowego daliśmy roztopione masło, zamiast syropu klonowego – cukier dark muscovado. Można zrobić jak komu wygodnie. Proporcje warto dać podwójne, i tak za duże nie będzie to ciasto.
UWAGA, to zdrowy deser. Można jeść bez wyrzutów sumienia!
IMG_2919
I jeszcze pasta daktylowa, do posmarowania cokolwiek chcemy nią posmarować (na przykład wyżej wymienionego ciasta): Namaczamy daktyle w wodzie, na drugi dzień blendujemy je i dodajemy szczyptę soli i pół łyżeczki przyprawy do piernika. Gotowe! Kolejna inspiracja z Jadłonomii :)

Dlaczego nie ma dań na kolację? Ano dlatego, że rzadko jemy kolację. Po powrocie z pracy jest obiad, a pod koniec dnia przekąska podwieczorkowa, gorąca herbatka z imbirem. I wystarczy. Ja wiem, pięć potraw dziennie itd. Ale chodziłabym cały czas tak obżarta i trawiąca, że na przykład nie miałabym kiedy zrobić jogi, do której dobrze mieć pusty żołądek. Powiedzmy, że nad wypas kolacją zastanowię się następnym razem, ok?

Oczywiście żeby to ugotować, nie trzeba być na jakiejś wydumanej diecie bez pszenicy. Można to zrobić choćby po to żeby tak bez okazji zjeść coś zdrowego, co na pewno nie wpędzi nas do grobu, a w dodatku da się tym najeść.

W przyszłości możecie liczyć na kolejne recenzje przepisów znalezionych w necie na wielu różnych blogach kulinarnych, co może się przydać tym, którzy nie mają czasu samemu przeczesywać bezkresnego internetu. Będzie też garść moich własnych wynalazków, chociaż żadna ze mnie blogerka kulinarna, raczej eksperymentatorka.

Zapraszam do szeroko pojętego inspirowania się, no i oczywiście do wyrażania opinii tudzież podrzucania Waszych pomysłów :)

Previous Jak produkować mniej śmieci?
Next Zrozumieć kobiecy cykl i nie zwariować
  • war

    jem to i bardzo mie smekczy;)

  • Kupuję wszystko, co z kaszy jaglanej :) Jestem fanką! Więc jeśli będziesz miała jeszcze jakieś sprawdzone przepisy, śmiało wrzucaj.

  • grafitowy

    ja akurat jestem na diecie bezdrożdżowej. Wydaje mi się, że mam trudniej :D także mniej więcej rozumiem przekaz ;)

  • Jestem na tym samym etapie poszukiwania śniadań i kolacji bez pszenicy. O ile ja jestem w stanie zjeść kaszę z warzywami nawet na śniadanie, to zastanawiam się co dać synowi.
    Mam wrażenie, że pszenica źle na mnie działa, bo czasem po prostu bardzo chce mi się jej zjeść – a nie mam tak z żadnym innym jedzeniem – musi być w niej jakaś substancja, która mnie przyciąga :)
    Oprócz tego uprawiam sport więcej niż przeciętny śmiertelnik (bieganie ponad 40km w tygodniu, crossfit, HIIT) a nie widzę efektów w postaci utraty tłuszczu z organizmu więc coś mnie ewidentnie blokuje. Jedyne co mi przychodzi do głowy to nadmiar pszenicy w mojej diecie.

  • Wpis dla mnie <3 Właśnie zaczynam swoją przygodę bez pszenicy- w tym momencie w piekarniku dochodzą bułeczki z mąki gryczanej :) Czy podbiją moje serce? Zobaczymy! Na pewno skorzystam również z Twoich propozycji :)

    • Niedługo wrzucę nowe propozycje, bo nazbierała się już nowa porcja :) Też się właśnie noszę z zamiarem upieczenia własnego pieczywa:) jak się udały bułeczki?

  • Gość

    Jeśli Twoim zdaniem cukier jest zdrowy ( tak napisałaś w przepisie na ciasto marchewkowo – dyniowe) to życzę powodzenia

    • Cukier muscovado jest nierafinowanym ciemnym cukrem trzcinowym, który pod względem odżywczym jest podobny do miodu. Zupełnie nie ma porównania z białym cukrem, który zamiast dostarczać nam witamin i minerałów, niszczy je. Poza tym muscovado jest bardzo słodki i dlatego wystarczy mała ilość, żeby ciasto było dobre. Oczywiście nie ma się co czarować, że można jeść go na kilogramy, ale jeżeli chcemy zjeść coś słodkiego, to zawsze trzeba iść na jakiś kompromis, cudów nie ma, wszystkie słodziwa zawierają cukier. Przestaję wierzyć w te różne ksylitole i inne zamienniki, które powoli okazują się mieć więcej wad niż zalet. Kto nie chce jeść żadnego cukru, ten nie powinien jeść żadnych deserów, krótka piłka.

  • Anita

    A co robić ja lekarz kazał odstawić dziecku pszenicę, cukier i białko mleka krowiego ? Czym zastąpić to wszystko co jadło dziecko, płatki na mleku, naleśniki z drzewem ? Siedzę i czytam !