CZY WEWNĘTRZNY SPOKÓJ TO BRAK EMOCJI?


kochać siebie

Ci którzy mnie znają, wiedzą, jak bardzo emocjonalnym jestem stworzeniem :) Dlatego może to być dziwne, że tak intensywnie przeżywająca emocje istota mówi o wewnętrznym spokoju czy głębokiej miłości do siebie! A sama potrafi w jednej chwili kipieć ze złości lub zalewać się łzami, by po chwili eksplodować radością. Nie, nie mam nic wspólnego ze stoickim spokojem mnicha medytującego na szczycie góry.

Był czas, że bardzo tego w sobie nie lubiłam i nie rozumiałam. Bałam się tego, co ze mnie może wyskoczyć, im bardziej się starałam “być grzeczna”, tym wybuchy emocji były intensywniejsze, bardziej destrukcyjne dla mnie i dla otoczenia. Mój wewnętrzny krytyk (wraz z różnymi zewnętrznymi krytykami, odbijającymi moje ukryte obawy jak w lustrze!) nierzadko podsuwał mi określenia typu “patologia” lub “choroba psychiczna”. Jakże się zdziwiłam, gdy jakiś czas temu odkryłam, co to tak naprawdę jest i co przez cały czas robiłam nie tak :) Była to dla mnie ulga tak wielka, że dziś sama pragnę pomagać innym dotrzeć do tego miejsca <3

Obecnie na moim fanpage trwa wydarzenie “Poznaj i pokochaj swoje emocje” w którym dzielę się wartościowymi treściami na temat zupełnie nowego sposobu postrzegania i radzenia sobie z emocjami, który uświadamia nam, że nigdy nic nie było w nas zepsute :)

W niedalekiej przyszłości planuję warsztaty online, na których poznamy praktyczne podstawy pracy z emocjami, nawiążemy kontakt ze sobą na zupełnie nowym poziomie, a także nauczymy się uwalniać i transformować energię zawartą w emocjach we wspierający sposób <3

Emocje to obszar, na którym wydarza się u mnie najwięcej odkryć i przełomów, również najwięcej razy się na nim potykam, ale dzięki temu bardzo dobrze go poznałam i nie przesadzę, jak powiem że kompletnie przemieniło to moją świadomość siebie i tego, co dzieje się we mnie i wokół mnie. Po prostu ta wiedza zabrała mnie na zupełnie nowy poziom, czego i Wam życzę :)

Głębokie poznanie krainy swoich emocji, tych procesów które nam działają “w tle”, to klucz do prawdziwego pokochania siebie. Tylko jeśli naprawdę rozumiemy, o co nam samym chodzi, jesteśmy w stanie wziąć siebie za rękę i poprowadzić w spokojne, bezpieczne miejsce, bez całej tej dziwnej walki i męczenia się z samym sobą, na które marnuje się tyle energii. Tylko wtedy poczujemy, że naprawdę samym sobie sprzyjamy, i poczujemy się przez siebie bezwarunkowo kochani :)

Prawdziwy wewnętrzny spokój nie ma nic wspólnego z emocjami czy ich brakiem. Emocje są znakiem, że dzieje się coś dla nas ważnego. Ich wysłuchanie i uznanie za swoje i chciane, pozwala zacząć krok po kroku rozplątywać ten niezrozumiały węzełek, zwany naszym życiem. I wtedy właśnie, gdy widzisz, że to działa, że nareszcie mocno trzymasz ster i potrafisz manewrować tą łajbą, że masz w sobie głębokie zaufanie do samego siebie i do Życia, które Cię niesie – wtedy pojawia się wewnętrzny spokój.
Nawet pośrodku szalejącego sztormu :)

Dołącz do wydarzenia “Poznaj i pokochaj swoje emocje” aby być na bieżąco z dodawanymi przeze mnie materiałami :) Kliknij tutaj i dołącz!
Do zobaczenia!
D.

2 Comments

  1. Avatar
    May 26, 2019
    Reply

    Dotee, jakbym o sobie czytała. Też jestem szalenie emocjonalna i też potrzebuję wewnętrznego spokoju (któż nie potrzebuje). Emocje są ważne i potrzebne, nie ma sensu dzielenie ich na dobre i złe, bo chodzi o to, co z nimi zrobimy, jednak gdy zbytnio im ulegamy, bywają szalenie męczące. W swoich ostatnich postach pisałam o tym.
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Avatar
      May 30, 2019
      Reply

      Jednak męczące jest również ciągłe wyciszanie ich i spychanie, dlatego że wtedy nigdy nas tak naprawdę nie opuszczają, są coraz mocniejsze i kosztują nas coraz więcej energii. Odkąd odkryłam, jak je uwalniać i dzięki temu pozwalać im odejść, w końcu czuję się lżejsza :) Dziękuję Ci za komentarz :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *