Czy dobrze traktujesz siebie?


Nie pytam o to, czy wydajesz na siebie wystarczająco dużo pieniędzy. Dowiedz się, czy jesteś dobry dla samego siebie. Bo mało kto z nas jest. Ostatnio odkryłam proste wyjaśnienie tej kwestii.

Jeśli kiedykolwiek zdarzyło ci się rozmawiać w myślach z samym sobą, to wiesz, że jest trochę tak, jakbyś miał w sobie kilka osób. Czasem jest tak, jakby rozmawiało serce z rozumem, albo raczej Twoja emocjonalna część z Twoją dojrzałą, racjonalną częścią. Tę emocjonalną część nazwijmy wewnętrznym dzieckiem. Może już słyszałeś to określenie.

Twoje wewnętrzne dziecko chce wyjść na rower zamiast uczyć się do nudnego i nikomu niepotrzebnego egzaminu. Chce zjeść gigantyczną porcję lodów z bitą śmietaną, kiedy w portfelu zostało Ci ostatnie 10 złotych. Podpowiada Ci złośliwe (i bardzo zabawne) komentarze, kiedy masz spotkać się z nielubianą jędzowatą ciotką. Nie zna konwenansów, nie jest grzeczne ani dobrze wychowane, reaguje paniką, kiedy może stać mu się krzywda, i nieokiełznaną radością, kiedy spotyka je coś dobrego. Jest po prostu najbardziej naturalną, pierwotną Twoją częścią.

Nasza kultura każe nam jak najszybciej dorosnąć, a tych, którzy do tego wymagania nie raczą się zastosować, wytyka palcami jako dziecinnych i niepoważnych. Dlatego odcinamy się od tego naszego Dziecka jak tylko możemy. Albo przyjmujemy jego istnienie do wiadomości i nic z nim nie robimy, bo tak nas zajmuje dorosłe życie. Albo zarzucamy je przedmiotami, kupujemy mu wciąż nowe zabawki, zamiast poświęcić mu odrobinę uwagi.

Czasem oczywiście wewnętrzny rodzic, czyli dla odmiany ta Twoja część, która mówi Ci na przykład: “Opanuj się, nic się złego nie dzieje, wytrzymasz to” albo “Weź się za ten projekt, zanim zacznie Ci się tyłek palić, a później będziesz się bawił”, jest właśnie od tego, żeby zainterweniować, kiedy Dziecko za bardzo bryka, i dzięki temu nie pozwolić życiu rozlecieć się na kawałki. Ale niestety zdarza się też temu Rodzicowi źle traktować to Dziecko. Odrzucać je, ignorować lub nawet poniżać w myślach. Niestety często jesteśmy tak dobrzy dla innych, tak się staramy ich zadowolić (co i tak nigdy się nie uda), że na bycie dobrym dla siebie już nie starcza nam siły. Tak bardzo zostaliśmy nauczeni, że nasze własne potrzeby są nieważne.

Czy gdyby chodziło o Twoje prawdziwe dziecko, traktowałbyś je tak samo, jak siebie?

Czy powiedziałbyś swojemu dziecku takie słowa, jak:
– Ale z ciebie idiota.
– Jak zwykle dałeś ciała.
– Z twoich marzeń i tak nic nie wyjdzie.
– Ty się nie liczysz.
– Nie zasługujesz na to.
– Nie jestem z ciebie zadowolony.
A zdarza Ci się mówić takie rzeczy samemu sobie, prawda? Łatwo być krytycznym wobec samego siebie i nauczyć się przyjmować od siebie te kopniaki.
A jak często zdarza Ci się mówić sobie samej “Kocham cię” albo “Jesteś wyjątkowa i wspaniała”? Czekasz, aż kto inny to powie? Ale dopóki Ty sama sobie tego nie powiesz – w cudzych ustach nigdy nie zabrzmi to przekonująco. Dziecko chce to usłyszeć właśnie od Ciebie i to poczuć. Wtedy uwierzy.

Czy pozwoliłbyś, żeby świat pomiatał Twoim dzieckiem? Czy chciałbyś widzieć, jak to dziecko nie ma chwili wytchnienia, jak ryzykuje choroby i stresy, by spełnić oczekiwania innych – albo co gorsza Twoje? Jak musi wiecznie czekać na odrobinę miłości i jak pomału, dzień po dniu, rezygnuje z pasji i marzeń? To dlaczego sam nagminnie fundujesz sobie takie atrakcje?

Czy dałbyś dziecku coś niezdrowego, żeby się uspokoiło? Czy uważasz, że kupowanie dziecku przedmiotów i słodyczy załatwia sprawę? Oczywiście, że nie. To dlaczego sam nie masz problemu z uciekaniem w nałogi, takie jak alkohol, narkotyki, jedzenie, seks, zakupy, internet czy telewizja, zamiast skonfrontować się z własnymi emocjami, kiedy coś idzie nie tak?

Jeśli czytając te słowa myślisz sobie coś w rodzaju “Phi, wewnętrzne dziecko, jaka głupota. Nie mam w sobie żadnego dziecka, co za farmazony”, to też w tym momencie negujesz i odrzucasz część samego siebie. Przecież nie próbuję Ci powiedzieć, że masz w brzuchu wrzeszczącego niemowlaka. Oczywiście, wierzyć mi nie musisz. Sam się przekonaj.

Twój strach przed odrzuceniem, przed byciem niewystarczająco dobrym, niewiara we własne możliwości, umniejszanie swoich zalet zawsze wynikają ze złego traktowania Twojego wewnętrznego dziecka.

Może Ci się wydawać, że to świat jest wiecznie przeciwko Tobie i rzuca Ci kłody pod nogi. Możesz obawiać się świata albo go atakować, by Cię szanował i akceptował, i może bał się Ciebie. Ale to nie tak. Świat jest tylko odbiciem samego Ciebie. Ani Cię nie akceptuje, ani nie odrzuca. To Ty siebie akceptujesz albo odrzucasz, to Ty siebie atakujesz i siebie się obawiasz.

Posłuchaj więc, co mówi twoje wewnętrzne dziecko, Twoja intuicja, Twoje ciało, poświęć sobie uwagę i bądź sprzymierzeńcem samego siebie :)… a będziesz miał cały świat po swojej stronie.

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *