Czy dieta bezglutenowa to zło?


Żeby ułożyć sobie jakąś sensowną dietę, niedługo trzeba będzie przekopać się przez ilość informacji i badań godnych pracy doktorskiej lub przynajmniej porządnego dyplomu dietetyka. A i to nic nam nie da, gdyż zaraz znajdzie się jakiś portal lub blog, na którym wszystko, do czego dotarliśmy, zostanie obalone i wyśmiane.

Mnie od samego czytania hejtów obu stron znajdujących się pod tymi wszystkimi anty- i proglutenowymi artykułami odpadła dupa i sama poturlała się do kibla zesrać się z wrażenia. Jakoś tak dziwnie jest świat skonstruowany, że wokół zawartości talerza zawsze muszą tworzyć się największe kontrowersje.

Nie mam zamiaru wikłać się tu w jakieś ultrafachowe rozmowy, które prędzej czy później sprowadzą się do wzajemnych wrzutów i udowadnianiu sobie wzajemnie, że chust się znasz na temacie i że ja wiem lepiej. Mam jedną propozycję dla wszystkich.

Przed przejściem na jakąkolwiek dietę pomyśl!

Ja dziś przeczytałam jakiś artykuł na tvn24, że naukowiec, który wymyślił wielkie halo wokół glutenu, teraz się z tego wycofał, a zatem cała rzecz według tvn24 jest nieaktualna. Przy czym nie było podanego żadnego porządnego naukowego źródła, a tylko trzyminutowy filmik, mający chyba stanowić prawdę objawioną dla osób wierzących w telewizję. Były za to informacje typu “Chcąc glutenu uniknąć, trzeba jeść specjalnie zmodyfikowane produkty”, co jest oczywistą nieprawdą i stawia pod znakiem zapytania kompetencje twórców całego tego materiału. Już nie mówię o tym, że świadectw poprawy stanu zdrowia po mądrym wyeliminowaniu glutenu u osób bez celiakii można znaleźć w internecie na pęczki i nie trzeba odwoływać się do opinii jakiegoś jednego naukowca. A tym bardziej “fachowców” z telewizji.

Pamiętaj podstawową zasadę mądrego internauty: Nie wierz we wszystko, co znajdziesz w internecie! (Abraham Lincoln). ;)

Godne uwagi jest też zdanie, które znajduję w necie już od jakiegoś czasu przy przeróżnych okazjach, brzmiące: “Pozbawienie się całej grupy produktów może prowadzić do niedoborów witamin z grupy B, kwasu foliowego, cynku, selenu, wapnia czy magnezu.” To zdanie jest kopiowane żywcem z bloga na blog. Ma to chyba być jakiś straszak na osoby, które chcą spróbować diety alternatywnej dla miłościwie nam panującej od lat zbożowo-nabiałowo-mięsnej kuchni polskiej. To zdanie to taki przykład manipulacji informacją, że aż mi zęby zgrzytają. Prawda, że zrozumiałeś to tak: “Pozbawienie się glutenu może prowadzić do niedoborów witamin z grupy B…” itd. itp? No, bo po co inaczej byłoby to zdanie tutaj użyte? Tymczasem zdanie samo w sobie może i nie jest fałszywe, tyle że nijak ma się do mądrej eliminacji glutenu! Dieta witariańska na przykład, polegająca na jedzeniu tylko surowego pokarmu (czyli siłą rzeczy gluten odpada w zupełności), musiałaby być wtedy najbardziej zabójczą dietą ever, podczas gdy w rzeczywistości jest jedną z najzdrowszych, gdy jest mądrze stosowana.

Używam słowa mądrze, ponieważ jest pewne zagrożenie, które niesie ze sobą każda dieta eliminacyjna.

Niebezpieczne jest na przykład zastępowanie produktów glutenowych tymi samymi produktami, tylko w wersji bezglutenowej. Te produkty powstały z mody i są przeznaczone dla idiotów. Przeczytaj, z czego się składają. Jak myślisz, jak powstało coś o nazwie “mąka pszenna bezglutenowa”? Po co ci w ogóle taki potworek, serio myślisz, że przysłuży ci się do poprawy zdrowia? Podobnie te wszystkie bezglutenowe gotowe ciastka, bułki, przekąski i wszystkie wysokoprzetworzone pokarmy, przy których manipulował doktor Mengele. Nie jedz tego! Nawet osoby z nietolerancją glutenu nie powinny tego jeść. Myślę, że jeśli jest w tym halo robionym przez media odrobina troski o nasze zdrowie, a nie tylko sama chęć wstrzelenia się w modny temat, to wynika ona właśnie z tego zagrożenia.

Niebezpieczne jest niejedzenie czegoś nie wiedząc, dlaczego się tego nie je. Dietę zmienioną trzeba na nowo zbilansować. Tak samo rozlegają się nadal przecież głosy, że dieta wegetariańska grozi totalnym rozregulowaniem organizmu, gdy już dawno ten mit został obalony. Oczywiście usunięcie kotleta z talerza i pozostawienie na nim samych ziemniaków i kapusty owszem, nie wróży niczego dobrego. Ale znajdźcie mi wegetarianina, który tak jada. I powiedzcie mu, żeby szybko luknął sobie do jakiejś wegetariańskiej książki kucharskiej.

Wystarczą trzy minuty w internecie, żeby znaleźć proste i wartościowe przepisy bez mięsa, bez glutenu i bez syfiastych składników rodem z fabryki chemicznej. Trzeba myśleć! Inaczej może się okazać, że zamienił stryjek siekierkę na kijek. I że na starość będziesz grzać stołek w poczekalni u lekarza tak samo jak osoby, które całe życie wpieprzały tylko białą mąkę i tłuste mięcho.

Podstawową cechą nauki, odróżniającą ją od religii, jest to, że nauka lubi się mylić i ogłaszać co jakiś czas, że wszystko, co na jakiś temat twierdziła, jest fałszywe. Podstawową cechą mediów natomiast jest ich pęd ku popularności. Media chcą być oglądane, bo mają z tego korzyści. Media to nie żaden anioł stróż, który dba o twoje szczęście i zdrowie, ale chyba akurat Wam, czytelnikom mojego bloga, nie muszę tego tłumaczyć.
Dlatego ślepa wiara w naukę i w to, co czytasz w mediach jest tak samo głupia jak ślepa wiara w cokolwiek. Sprawdź, zanim uwierzysz. Sprawdź nawet to, co ja napisałam. W internecie można napisać wszystko! Nie wiesz, kim jest osoba, która pisze i czy ma faktycznie wiedzę na dany temat, czy też kopiuje coś od innego ignoranta.

Jedyne, co masz na pewno, to własny rozum i doświadczenie. Polecam naprawdę z nich korzystać, zamiast poszukiwać w internecie prawd ostatecznych. (Z których i tak wybierzesz tę, która dla Ciebie najwygodniejsza, aye?)

Jadam zwykły makaron, kupuję od czasu do czasu żytni chleb lub pełnoziarnistą bułkę ze słonecznikiem. Wygląda na to, że nic co ludzkie nie jest mi obce, nawet gluten. Natomiast jem go mało, tyle tylko, co dla zachcianki, i możliwe że będę jadła go coraz mniej, bo nie ma z niego, z tego co zauważyłam, żadnych korzyści. Jakoś nie słyszy się, żeby od jedzenia glutenu ludzie zdrowieli. Tym bardziej, że razem z glutenem wsuwają przy okazji tonę pszenicy, białej mąki, białego cukru, niezdrowego tłuszczu. Wszystkie potrzebne witaminy i minerały znajdziesz w owocach, warzywach, strączkach i ziarnach, a nie w białej bułce. Dlatego jeśli zachce mi się czasem pizzy, no to kurczę blade, jem ją ze smakiem! Ale na codzień na mój stół wjeżdżąją raczej pyszne sałatki, warzywne kremy i zapiekanki, placki z kaszy jaglanej, pasztety z soczewicy i inne odżywcze wynalazki. Takie jadanie zapewnia mi dobre samopoczucie i takie mogę polecić.

W przypadku pytań, wątpliwości i innych trudnych spraw – zawsze polecam zwrócenie się do osób mających doświadczenie w danej dziedzinie, nie przeglądanie przypadkowych wyników badań amerykańskich naukowców z nikomu nieznanej uczelni i czytanie kolejnych hejterskich pseudooświecających artykułów na portalach publikujących to, co akurat uda się dziennikarzynie na akord sklecić.

Na koniec polecam trzy blogi, na które chętnie zaglądam w poszukiwaniu wiedzy o żywieniu ciała i ducha:
Akademia Witalności, Pepsi Eliot i Medytujemy :)

2 Comments

  1. Avatar
    February 21, 2015
    Reply

    Tak jest z każdym tematem, czy to dotyczy jedzenia, czy szczepień, czy sposobów leczenia, czy chemii w kosmetykach i żywności. Trzeba myśleć, szukać sprawdzonych informacji, słuchać prawdziwych historii innych ludzi i ich doświadczeń w tych dziedzinach. Ja ze względu na masę alergii chcę spróbować z ograniczeniem glutenu w przyszłości (teraz wiadomo nie powinnam tego robić zważywszy na swój stan). Masa ludzi czuje się lepiej, gdy rezygnuje z glutenu i to jest fakt niepodważalny. Choć ciężko mi będzie zrezygnować z ciepłych chrupiących bułeczek, które oferuje piekarnia znajdująca się po drodze do mojej pracy :D Na pewno spróbuję mimo to. Zrobię wszystko by znaleźć rozwiązanie na tą moją alergię :/

  2. Avatar
    Kristoff
    March 16, 2016
    Reply

    Przyznam że łatwo jest się dać wciągnąć w ten dietetyczny “shitstorm” który tak ładnie się rozpętał nam od jakiegoś czasu po sieci. Prawda leży pewnie gdzieś tam po środku więc ja sam kieruję się 3 zasadami. -Nie ufam artykułom zaczynających się od “Grupy naukowców z Kalifornii, Oxfordu itp ogłosiły ostatnio że bla bla bla…” Wiele wiadomości o jakiś nowinkach technicznych, motoryzacyjnych, fitness, czy też dietetycznych zaczyna się od tego typu rzeczy. Więc skoro dzieje się nam coś z złego z autem to nie powołujmy się na tajemniczych naukowców tylko idźmy do mechanika, jeśli uprawiamy jakiś sport idźmy po poradę do trenera, a jeśli źle się czujemy idźmy do lekarza.
    -Warto się gruntownie zbadać choćby raz w roku, dzięki czemu wiemy co się dzieje, znamy siebie i możemy zaoszczędzić sobie wiele przykrości w przyszłości, czasu i pieniędzy w przyszłości jeśli by coś wynikło złego. Ja np. mam 36 lat, mój wiek biologiczny to 19 i nie chorowałem na nic od bardzo dawna więc znam siebie i nie wiem czy dieta bezglutenowa coś by tu nowego wniosła. Jedyne co zmieniłem od Grudnia to to że zacząłem pić mleko kokosowe zamiast UHT. Za rok zobaczę czy to jakaś różnica :)
    -Trzecia zasada i moja ulubiona, jedz i ciesz się życiem :) Właściwe proporcje, balans i pory to w/g mnie klucz do sukcesu :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *