Co to znaczy być sobą?


Wszyscy zalecają, by być sobą, ale nie do końca wiadomo, co przez to rozumieć.

Wydawałoby się, że to musi być proste, bo przecież rodzimy się sobą, czyli już noworodki to potrafią.

W dodatku kogo nie zapytasz – każdy jest sobą. W obecnej epoce indywidualizmu trudno znaleźć kogoś, kto by przyznawał się do bycia kimkolwiek innym.

O ile tylko nie masz rozdwojenia jaźni – szanse na to, że Twoja tożsamość zgadza się z tym, co jest napisane w dowodzie osobistym, są całkiem spore.

Dobra, żarty żartami – nikt nikogo nie namawiałby do czegoś, co ten ktoś i tak robi. To zupełnie, jakby osobie dwunożnej powiedzieć “Miej dwie nogi” albo psu “Bądź psem”.

Może zatem chodzi o to, żeby wywalić światu kawę na ławę i nie owijając w bawełnę pokazać siebie? To ma już więcej sensu. Ale to też nie jest wcale proste.

Co powiecie widząc, że ktoś mający publiczne wystąpienie na temat, powiedzmy, ekonomicznej przyszłości państw unijnych, nagle postanawia pokazać innym siebie i zaczyna w trakcie swojego przemówienia opisywać swoje doświadczenia mistyczne, które miał podczas wizyty u szamana w Ameryce Południowej? Albo swoją prezentację przeplata zdjęciami swoich kotów, bo bardzo je kocha i chce się nimi dzielić z szerokim światem?

A czy jak nie dzieli się zdjęciami kotów z nikim, nawet z własną matką, tylko jest zamkniętym w sobie milczkiem, to jest mniej sobą? Oj, chyba nie do końca o to prezentowanie siebie światu tutaj chodzi.

Sporo ludzi przez bycie sobą rozumie coś takiego: “Jestem, jaki jestem. Możesz mnie kochać albo nienawidzieć, ale ja już się nie zmienię. Jestem sobą”.

To zwolnienie siebie z odpowiedzialności za własne czyny. Mam paskudny charakter? No, ale jeśli się zmienię to już nie będę JA, więc zaakceptuj, że praktycznie nie da się ze mną wytrzymać. A jeżeli tego nie zdzierżysz i odejdziesz, to TY będziesz winien, bo ja byłem sobą, czyli wszystko robiłem dobrze!

Fajne to, wygodne. Odpada sporo trudnej i bolesnej pracy. Tylko ile to ma wspólnego z rzeczywistością?

Skąd w ogóle wiadomo, że to, co uważamy na swój temat, to prawda?
Co, jeśli ni mniej, ni więcej tylko – oszukujemy samych siebie, tworzymy sobie iluzję i nawet o tym nie wiemy?

Ja byłam na przykład kiedyś szaloną, niestabilną emocjonalnie imprezowiczką, na pierwszym miejscu stawiającą rozrywki i przyjemności – ot, taka szczypta autorefleksji. Jednocześnie byłam w środku wrażliwą, delikatną dziewczyną, taką jak teraz. Mimo to z moją niestabilnością czułam się zupełnie swobodnie. Po prostu nie znałam za dobrze tej dziewczyny w środku. Uważałam, że to, co samo z siebie pojawia się na zewnątrz, to jestem ja, akceptowałam taką siebie i sądziłam, że świat też poznaje prawdziwą mnie.

Wrażliwa dziewczyna siedziała i czekała, aż do niej przyjdę. Dopiero wtedy powiedziała mi, że tamto, to były głównie uzewnętrznione lęki, brak miłości własnej, obawa przed zranieniem i reakcja na poprzednie zranienia. Różne uwarunkowania. Czasem nadal się pojawiają, ale teraz już wiem, że nie wszystko, co ze mnie wychodzi, to jestem ja.

Największy problem z byciem sobą polega na tym, że wiąże się ono z zadaniem sobie pytania “Kim jestem?”

I o ile spełnianie swoich zachcianek, kupowanie określonych przedmiotów, ubieranie się w jakiś szalony sposób albo upijanie się co weekend jest szalenie popularną i prostą metodą na “wyrażenie siebie”…

… to zadawanie sobie pytania “Kim jestem?” nie jest ani proste, ani popularne. Nie mówiąc już o znalezieniu odpowiedzi!

Czy “JA” to moje zachowanie? Czy “JA” to moje uczucia lub myśli?

A jeśli usiądę, nie będę niczego robić, nie będę o niczym myśleć…

Co wtedy ze mnie zostanie?

Kim jesteś?

Foto:  Jari Schroderus
Foto:
Jari Schroderus

21 Comments

  1. Avatar
    M
    January 9, 2016
    Reply

    Zwierciadłem

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Trudno zaprzeczyć.

  2. Avatar
    January 9, 2016
    Reply

    Dokładnie piętnaście miesięcy temu przeczytałem pierwszy raz (!) “Przebudzenie” A. de Mello i powiem Ci, że od tamtego momentu przestałem się zastanawiać nad tym kim jest “ja”. Ten nieco szalony, pozornie irracjonalny, tok rozumowania autora wywołał we mnie takie pragnienie wyłączenia w sobie tego samonapędzającego się mechanizmu “dzielenia włosa na czworo”, dopytywania się, drążenia, analizowania. Wywołał pragnienie akceptacji. Teraz nadal nie umiem odpowiedzieć czy jest “ja: i jeżeli istnieje to czym jest “ja”. Istnienie ja akceptuję tak samo jak istnienie powietrza, grawitacji czy przestrzeni kosmicznej :) Nie drażę tych tematów. Przynajmniej się staram. Dziękuję Ci za przypomnienie mi prostoty tych zagadnień. Pozdrawiam!

    • Avatar
      January 9, 2016
      Reply

      Mnie de Mello uświadomił, że jest “ja” ego, i “ja” czysta świadomość, ale o tym już nie pisałam, bo za dużo filozofii naraz :) To, że posiadamy zdolność samoobserwacji jest cenne i staram się z tego korzystać, natomiast dzielenie włosa na czworo jest faktycznie zbędne:)

    • Avatar
      annia
      January 15, 2016
      Reply

      zaakceptuj siebie a będziesz sobą :)

  3. Avatar
    January 9, 2016
    Reply

    “Nie wszystko co że mnie wychodzi, to jestem ja(…)”.

    Czas zadać sobie pytanie Kim. Kim do cholerki.

  4. Avatar
    January 10, 2016
    Reply

    Ja mam taką teorię, że sobą jesteśmy cały czas. Nie da się być kimś innym. Byliśmy sobą kilka lat temu imprezując do upadłego i jesteśmy sobą teraz woląc spokojne wieczory w domu, z książką. Zmieniamy się, odkrywamy w sobie dotąd nieznane nam cechy, ale to ciągle my. Przecież nikt inny. Wspominając stare czasy, na zdjęciach widzimy siebie. Sobą jesteśmy też próbując udawać kogoś innego, albo kłamiąc, bo robimy to na swój własny sposób i pomysł wcielenia się w daną postać wyszedł od nas. Jak pisał Gombrowicz w ciągu życia przybieramy różne maski i role. Rolę ucznia, pacjenta, pracownika, koleżanki, córki itd. Wchodzimy w rolę będąc sobą, a każdy w danej roli będzie zachowywał się trochę inaczej.
    Zawsze jednak zastanawiało mnie jacy jesteśmy. Czy tacy jak widzą nas inni, czy też tacy, jak postrzegamy siebie sami. Często to są dwie różne wersje :)
    Pozdrawiam :)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Inni zawsze widzą tylko mały wycinek nas, a czasem raczej wyobrażają sobie, niż widzą, dlatego tak łatwo o fałszywy osąd. Choć czasem ich uwagi okazują się bardzo celne:) Ale sami również ulegamy różnym iluzjom na swój temat. I chyba do końca nie wiadomo jaka jest prawda. Na pewno warto porównywać te dwie wersje:) Dzięki za ten komentarz!

  5. Avatar
    January 11, 2016
    Reply

    Myślę, że kompatybilność tego, co myślimy, z tym co mówimy, a potem z tym co robimy daje obraz nas-prawdziwych.

  6. Zgadzam się z Tobą. Nikt nie powinien sobie tłumaczyć, że jest jaki jest i nie zmieni swojego paskudnego charakteru bo chce być sobą. Każdy ma jakieś wady i jeżeli są znaczące (czytaj: sprawiają, że ludzie od nas uciekają) to powinniśmy nad nimi popracować.

  7. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    Błąd poznawczy na temat nas samych. Z pewnością każdy go w jakimś stopniu popełnia. Ja uważam, że właśnie wszystko co z nas wychodzi to w 100% my. W reakcji na świat zewnętrzny, który jeśli nie spełnia naszych oczekiwań, może “powodować” ( i tu MY mamy pole do popisu), że nasza reakcja też nie spełnia naszych oczekiwań. Być może dostroiłaś się do warunków poza Twoją kontrolą i nauczyłaś się na nie świadomie, po Twojemu reagować, well done:). Szkoda, że taki krótki ten post, b.fajnie się go przeczytało.

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Uff, jakie to szczęście, że to blog a nie praca naukowa :) Wymiana zdań bywa jeszcze ciekawsza, niż moje własne przemyślenia. Rzeczywiście pracuję nad tym, żeby reagować świadomie, a nie nawykowo. Pytanie czy zmieniając dawny nawyk zmieniamy siebie, czy raczej jest to coś w rodzaju wyrzucania starych i niepotrzebnych ubrań, i docierania do tego kto się kryje pod spodem. Dzięki Ci za komentarz, bo dał mi do myślenia.

  8. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    Masz rację, powiedzenie “taki jestem i już” jest bardzo proste. Znacznie trudniej jest poznać swoje mocne i słabe strony i pierwsze rozwijać, a drugie “tresować”…;) Z drugiej strony już samo przyznanie się do własnych nieprawidłowości jest niezłym początkiem. Sama mam trudny charakter, jestem okropnie dumna i uparta, długo z tym nie walczyłam. Pomału zaczynam, ale nie jest to łatwa droga. A kim jestem? Nie tak dawno powiedziałam po raz pierwszy na głos, że mam smutną duszę. Nie smutną w sensie depresyjną, a raczej bardzo wrażliwą. Lubię słuchać smutnych, wręcz rozpaczliwych piosenek. Z drugiej strony na mojej twarzy zazwyczaj gości uśmiech i raczej potrafię cieszyć się z życia. Czy zaprzeczam samej sobie i własnej naturze? Nie, taki dualizm też jest potrzebny i myślę, że nie ma w nim nic złego. :) Pod warunkiem, że mamy świadomość obu mieszkających w nas istot…;-)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Anuśka, ja jako zodiakalny Bliźniak wiem doskonale, co masz na myśli. Jak się dobrze przyjrzeć to jest w tym coś bardzo pięknego i cennego, pełne spektrum emocji, jak w poezji :)

  9. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    To prawda, bycie sobą to dość złożony temat :) Każdy z nas ma w sobie różne podosobowości, część swoich uczuć wypieramy i nie pozwalamy im dojść do głosu. No i jeszcze nasze ego, któremu wydaje się, że jest nami:) Poznanie siebie wymaga czasu i akceptacji, ale jest ciekawą przygodą:)

  10. Avatar
    January 13, 2016
    Reply

    Suche hasło “bądź sobą” to dla mnie taki trochę wyświechtany frazes. Niemniej bycie sobą należy rozpatrywać na wielu płaszczyznach jednocześnie – i zawsze przez pryzmat indywidulanej jednostki. Zgadzam się z Tobą, że stwierdzenie w stylu “no coż, taki jestem” to często wymówka. Poza tym wydaje mi się, że nie ma sensu za bardzo tego wszytskiego na co dzień rozkminiać, bo można dostać myślopląsu;)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Ja właśnie dostałam myślopląsu czytając komentarze pod tym wpisem :D Na co dzień to im prościej tym lepiej, ale raz na dłuższy czas potrafię przegadać na takie pokręcone tematy całą noc:)

  11. Avatar
    January 15, 2016
    Reply

    “Bądź sobą” – mówią. “Ale kim ja jestem?” – ktoś by spytał i ja się czasem siebie pytam. Co to znaczy być sobą? A skąd mamy wiedzieć – “Czy “JA” to moje zachowanie? Czy “JA” to moje uczucia lub myśli?” To bardzo dobre pytanie. Skąd mamy wiedzieć, że nasze zachowania nie wynikają z kultury, tradycji, tego co nam wpajają od dzieciństwa. Jak znaleźć odpowiedź na pytanie “Kim jestem”? A jestesmy różni, w zależności od sytuacji. Wśród rodziny jesteśmy inni niż w otoczeniu przyjaciół, inni jestesmy w pracy i na imprezie, inni jesteśmy sami w domu. Które “ja” jest prawdziwe? A może, jak pisał Golding w “Władcy much” czy Joseph Conrad w “Jądrze ciemności”, może poznamy prawdziwych siebie dopiero w ekstremalnych warunkach?

  12. Avatar
    January 20, 2016
    Reply

    Przeczytałam wpis dwa dni temu, ale do dziś się zastanawiałam co by tu napisać, bo że coś napisać chcę, to widziałam od początku. No i chyba mam. Szukałam tego, co wg mnie siedzi za “byciem sobą” i wyszło jakoś tak: być sobą, czyli nie mieć do siebie wyrzutów i pretensji, że się zrobiło to czy tamto, choć się nie chciało, ale wszyscy i wszystko wokół wywierało presję i tego oczekiwało, więc się wbrew sobie się człek podporządkował.

    I jedną rzeczą jest takie podporządkowanie się świadome (bo ma się akurat lenia, nie chce się stawać okoniem i ten leń jest jak najbardziej własny, prywatny i w ogóle swój) :), a inna rzecz podporządkowanie się i już od pierwszej chwili nie lubienie siebie samego za to.

    No i na to powtarzane “bądź sobą” to się powinno nakładać ramkę “póki nikomu nie szkodzisz”, bo jak komuś w duszy gra podstawiać nogi staruszkom i wtedy dopiero czuje, że żyje, to tak ten tego, no może nie…? ;)

  13. Avatar
    January 21, 2016
    Reply

    Kurczę – chyba nie wiem….

  14. Avatar
    January 25, 2016
    Reply

    “Być sobą” to bardzo trudne zadanie, chociaż z pozoru wydaje się inaczej. To nie tylko pozostawanie wiernym swoim zasadom, ale przede wszystkim praca nad własną osobą i to jest właśnie największym wyzwaniem :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *