CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE?


Znów się zamartwiasz, lgniesz, zamykasz się, chlasz browary, napychasz się słodyczami, tracisz dystans, czujesz się ofiarą, atakujesz, spodziewasz się porażki, znów wszystko robisz źle. Czy cała praca nad sobą poszła na marne?

Przecież już byłaś taka świadoma i ogarnięta. To już dawno było za Tobą!

Próbujesz postawić siebie do pionu. Masz być silna, pewna siebie, stabilna niczym skała! A nie takie coś. Wstawaj! Nie leż tak. Zrób coś, nie wiem, pomedytuj. Masz natychmiast powrócić do tej poprzedniej siebie, tej lepszej. Powiedziałam!

Kiedy się nauczyliśmy siebie tak musztrować? Stać na baczność niczym wzorowy uczeń na apelu? Mimo, że przecież kochasz wolność i walczysz o nią? Mimo, że chcesz być dla siebie ukochanym przyjacielem?

Wszystkie “muszę być zawsze silny”, “muszę być zawsze radosna i pozytywna”, wszystkie te programy bycia superbohaterem prowadzą cię do winy i wstydu, najniższych wibracji, do poczucia, że taki jak teraz jesteś niewłaściwy i musisz to ukryć. Wstyd z powodu samego faktu że istniejesz, hmm poznajesz to?

Pozwolenie na słabość daje przecudowną wolność, bo uwalnia cię od schematu że jesteś niegodny, że jest w tobie coś brzydkiego, i musisz być inny, żeby być coś wart. Standard w naszej kulturze, w której rodzimy się winni i przez całe życie próbujemy od siebie uciec.

Otacza nas ciągła walka ze sobą, wyparcie własnych emocji i potrzeb, autoagresja, depresja, rezygnacja z siebie. Wejście we własną słabość, poznanie jej, kojarzy się z byciem gorszym, mięczakiem, przegranym. Wielu z nas jest raczej gotowych zniszczyć siebie, niż zagłębić się w ten wstydliwy obszar.

Razem ze słabością przychodzi po uwagę to, co odsunięte, nieznane, nieutulone. Przychodzi, bo poczuło, że rzeczywiście jesteś silna i tym razem nie przestraszysz się tego w sobie. Wejdziesz tam z zaufaniem i odkryjesz, że to nie jest żaden demon ani grzech, że nie trzeba za to przepraszać i udawać że tego nie ma. To jesteś Ty – piękna i niewinna, zrobiona z miłości.

Sama przed sobą zdejmiesz maskę i zobaczysz to, co najbardziej wrażliwe, miękkie i delikatne; co od lat czeka na twoją uwagę, na opłakanie, uwolnienie, ukochanie. Ale też czeka na twoją życzliwość i pomocną dłoń, na zjednoczenie z Tobą, aby odtąd sprzyjać Ci na Twojej drodze, zawsze ostrzegając, kiedy oddalisz się od siebie, kiedy działasz wbrew sobie i czegoś ważnego nie widzisz.

W słabości kryje się Twoja siła, prowadzi Cię do prawdziwości i kompletności; do swobody bycia sobą i do samego źródła własnych marzeń i pragnień; na tym polega intymność z samym sobą, okazanie sobie samemu bezwarunkowej miłości.

Jakże inaczej patrzy się później na niedoskonałości tego świata. Jakże łatwiej kochać innych ludzi z ich słabościami :) Ileż energii wydawanej na ucieczkę i walkę, może pójść na tworzenie, budowanie, swobodne wyrażanie melodii swojej duszy. Jaka to ulga i wdzięczność. :)

Previous Jakie pytania zadawać sobie, żeby doświadczyć pozytywnej przemiany w życiu
This is the most recent story.

3 Comments

  1. Avatar
    May 14, 2019
    Reply

    Witaj, Dotee :)
    Z wielkim zainteresowaniem i sympatią czytam Twój blog. Odnajduję tu nurtujące mnie kwestię, bo i ja wkroczyłam na ścieżkę samorozwoju. Jak to z rozwojem bywa, nie zawsze przebiega on idealnie i wtedy mam opisane tu skłonności do “dowalania” sobie. Dzięki, że przypominasz o sprawach potrzebnych i ważnych.

  2. Avatar
    Piotr
    May 15, 2019
    Reply

    hej Dorota :) wspanialy tekst…dziekuje…napisz prosze jakie masz sposoby aby w praktyczny sposob zaglebic sie w ten “wstydliwy obszar” ? love , P.

    • Avatar
      May 15, 2019
      Reply

      hej, miło Cię widzieć! Myślę że niedługo zrobię live na ten temat, żeby podzielić się technikami, które mi bardzo pomogły. Przygotowuję na razie materiały, żeby fajnie to wypadło. Na pewno dam znać :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *