Twój partner ciągle Cię rani? Starasz się być wyrozumiała, ale jego zachowanie wiecznie burzy harmonię między Wami? Ale nie możesz odejść, bo tak bardzo kochasz. Albo i nawet odeszłaś, ale i tak nie możesz zakończyć tej toksycznej relacji…

Masz tak? Miałaś tak kiedyś?

Czy po kłótni bardzo długo czujesz w sobie ból, złość i żal, i masz trudność z ponownym zbliżeniem się do partnera? Uważasz, że nie możesz tak szybko odpuszczać, a nawet, że Twój partner powinien sobie zapracować na Twoją ponowną bliskość po tym, co zrobił?

A może właśnie pragniesz jak najmocniej do niego przylgnąć i zjednoczyć się najszybciej, jak to możliwe, by ukoił Twój ból, i frustruje Cię, że on nie może Ci tego ukojenia ofiarować i że nic, co powie lub zrobi, nie jest wystarczające?

Czujesz się głęboko zraniona przez partnera i poszukujesz czegoś, co Ci to wynagrodzi, inaczej ból nie chce minąć?

Sama to doskonale znam i mam dla Ciebie wiadomość.

Na pewno nie taką, jak chcesz usłyszeć, bo nie znajdziesz tu żadnych magicznych technik, jak wpłynąć na partnera, by w końcu dał Ci to, czego potrzebujesz albo zrobił coś ze sobą, a najlepiej zgłosił się do poradni psychiatrycznej.

Jednak jest to rada zmieniająca życie i oddająca Ci władzę nad sytuacją.

Wiadomość jest taka, że Twój partner nie jest przyczyną Twojego bólu.

Ból już w Tobie był i bardzo możliwe, że dokonujesz jego projekcji na partnera – mówiąc krótko przenosisz na partnera swój stary ból, z dawnych ran, być może powstałych już w dzieciństwie, lub w Twoich pierwszych relacjach.

Robimy to nieświadomie w sytuacjach, które przypominają nam o naszych starych ranach – a ponieważ Życie bardzo chętnie stwarza nam okazje do pracy nad sobą i uzdrawiania siebie, więc przyciągamy do siebie takich partnerów, którzy będą je odsłaniać, byśmy je wciąż widzieli i mogli się nimi zająć.

Wydaje się oczywiste, że to partner jest źródłem naszego cierpienia, bo wydarza się ono w jego obecności, w konsekwencji jego zachowania, więc co innego miałoby to być?

Przeniesienie naszego cierpienia na partnera sprawia, że nie możemy znaleźć jego prawdziwego źródła. Albo nawet jeśli coś nam świta, wydaje się to zupełnie poza zasięgiem naszego działania – tak, jakby nasz partner skazywał nas na wieczne cierpienie z powodu dawnych ran. Jest naszym oprawcą!

Ponieważ problem pozostaje nierozwiązany, więc schemat powtarza się w kółko, w cyklach, w tej relacji lub w innej. Wydaje się, jakbyś nie mógł uciec od tej części Ciebie, która ściąga Ci to na głowę. Czemu na litość nie możesz mieć normalnego, harmonijnego związku, w którym po prostu byłby spokój i miłość?

Cóż – możesz :) Musisz tylko przerwać ten schemat, odczarować ten program. A pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie, że takowy istnieje.

Ciągłe kłótnie w związku? Oto 3 oznaki, że projektujesz swój ból na partnera

Zobacz, czy rozpoznajesz któryś z tych schematów (może wszystkie?) i towarzyszące im uczucia w ciele:

1. Nieomylny sędzia

Jesteś pewien na sto, na praktycznie milion procent, że racja jest po Twojej stronie, a wina – po stronie Twojego partnera. Kipisz złością, cała się spinasz, roznosi Cię furia, masz w zanadrzu listę dowodów, że partner Cię skrzywdził. Obarczasz go odpowiedzialnością za swój stan, wytykasz mu, co powinien zrobić inaczej i oczekujesz zadośćuczynienia za jego błędy.

2. Burza w szklance wody

Nawet niewielka sprzeczka lub niewinna uwaga budzi w Tobie wielki smutek i żal, uczucie przygniecenia, lub tracenia gruntu pod nogami. Skąd taka reakcja na zdarzenie, na które można by po prostu machnąć ręką? To dlatego, że coś w zachowaniu czy słowach partnera dotyka Twojej rany z przeszłości, sprawiając, że powtarzasz scenariusz i emocje z dawnych lat.

3. Kwestia życia i śmierci

Czujesz, że to wszystko jest po prostu nie do zniesienia, zaraz umrzesz albo popełnisz samobójstwo, dostaniesz jakiegoś ataku, albo co najmniej zwymiotujesz, krzyczysz z bólu i zupełnie tracisz nad sobą kontrolę? Ataki lęku i paniki podczas kłótni to pewna oznaka, że wyciągasz na powierzchnię traumatyczne zdarzenie z dalekiej przeszłości.

(Pamiętaj, że w sytuacji, która naprawdę zagraża Twojemu zdrowiu fizycznemu lub psychicznemu, nie pora jest na zagłębianie się kto projektuje i co – w pierwszej kolejności musisz zadbać przede wszystkim o własne bezpieczeństwo. Wyjście z roli ofiary przemocy wymaga pracy, ale pracę tę możesz wykonać tylko będąc bezpieczna/y i niewystawiona/y na kolejne akty przemocy. Tu znajdziesz oznaki świadczące o tym, że znajdujesz się w przemocowym związku. )

Jaka jest Twoja rola w tej relacji?

Relacja zawsze jest dwustronna. Dynamika między dwiema osobami zawsze zależy od obojga. Można nawet spojrzeć na to w taki sposób, że tak długo, jak Ty w relacji będziesz odgrywać określoną rolę, Twój partner będzie na nią odpowiadał, zupełnie, jakby był w Twoim życiu właśnie po to, by tę Twoją rolę Ci pokazywać. Może tak właśnie działają związki międzyludzkie?

Jeśli skupisz się na obwinianiu partnera, nie będziesz mogła dostrzec własnej roli w tym uwikłaniu, nie zauważysz, w którym miejscu sama popychasz wahadło do ciągłego ruchu i ugrzęźniesz w patowej sytuacji, która będzie wydawała się Ciebie przerastać i zupełnie od Ciebie nie zależeć.

Wahadło w lewo – gryziecie się, obrażacie, przeżywacie ciche dni albo głośne awantury. Nie masz pojęcia, jak Ty wytrzymujesz z tym człowiekiem i nie możesz nadziwić się własnej wytrzymałości, że jeszcze z nim jesteś po tym wszystkim, co naodwalał.

Wahadło w prawo – kwitnie między Wami kosmiczna namiętność, nie możecie się sobą nacieszyć ani od siebie odkleić choćby na minutę. Razem odkrywacie nowe wymiary duchowej i fizycznej bliskości, a w Tobie tli się nadzieja, że może w końcu coś się zmieniło i teraz już tak będzie zawsze.

A później znów… wahadło w lewo. Nie, jednak on nic nie zrozumiał. Znów wychodzi z niego, jaki jest naprawdę. Tak dłużej być nie może.

Poznajesz?

Z zewnątrz wyglądacie na normalną parę, może nawet bardzo zakochaną, ale patrząc z bliska, odbywa się u Was nieustanne wzajemne dotykanie i jątrzenie ran. Harmonia, której tak pragniecie, nigdy nie nadchodzi.

No, ale dlaczego on mi wciąż dotyka tej rany, czy nie może jej omijać? – zapytasz. Oczywiście partner może próbować omijać Twoje rany. Jednak nie zna ich i nie czuje ich tak dobrze, jak Ty, nawet jeśli dokładnie mu o nich opowiesz, więc masz jak w banku, że w końcu znów ich dotknie. Czasem zwyczajnie będąc sobą. A czasem w odruchu bólu wtedy, kiedy to TY dotkniesz jego rany – równie nieświadomie. Taki właśnie jest, po to, żeby pokazywać Ci, w którym miejscu potrzebujesz uleczenia. Tak naprawdę on jest Twoim darem.

Możesz się na niego obrazić lub nawet go porzucić, by przestało boleć. Ale nieważne, w jaki sposób będziesz unikać zajmowania się raną – ona tam zostanie, i prędzej czy później znów się odezwie. I znów powróci uczucie sytuacji bez wyjścia.

Jest wyjście.

ciągłe kłótnie w związku

Kiedy masz złamaną nogę, to zamiast obwiniać innych, że Cię boli, albo unikać patrzenia na złamanie czy dotykania nogi, musisz iść do szpitala i się tą nogą zająć. Wiesz, że samo się nie zrobi i że to jest Twoja noga, a nie cudza, i przyczyna, jak to się stało i przez kogo, że noga jest złamana, zupełnie nie zmienia faktu, że to Ty masz problem.

Ze złamaną nogą sprawa jest prostsza, bo od niej masz lekarzy. A ranami w sercu, w duszy – niestety musisz zająć się sam, bo nawet terapeuta może jedynie wskazać Ci drogę.

Dobra wiadomość jest taka, że samo uświadomienie sobie tej drogi i konieczności pójścia nią, choć niełatwe, bo wymaga przestania bycia biednym, bezradnym żuczkiem, jest już doskonałym pierwszym krokiem do wyplątania się z tego labiryntu wzajemnych pretensji i oskarżeń. Pierwszym krokiem do uleczenia Twojego poranionego serca.

Wzięcie odpowiedzialności za swój ból i swoje rany, czyli to nie partner ma się nimi zająć, tylko Ty – już samo w sobie naprawdę wiele zmienia.

Pamiętaj też, że Twoje rany nie sprawiają, że jesteś gorszym, czy mniej wartym miłości człowiekiem. Jesteś wspaniałym dzieckiem Życia, a to może być pierwszy dzień Twojego zdrowienia, Twojej podróży do pełni Miłości, równowagi i wewnętrznego spokoju.

Daj znać w komentarzach, czy chcesz, bym wróciła do tego tematu w kolejnych wpisach :)

Szczęśliwości!

Źródło inspiracji: Katie & Gay Hendricks

Previous Słoneczna ankieta! Opowiesz mi o sobie?
Next Długie spódnice zmieniły moje życie? Kobieca moc w spódnicy