Być wdzięcznym mimo wszystko, czyli jak docenić swoje życie


wdziecznosc

Moje życie wbrew pozorom nie jest wcale wylęgarnią szczęścia, sukcesów i słodkich szczeniaczków. Jakby tak się dobrze przyjrzeć, to jest dokładnie na odwrót. Jestem przewlekle chora, ostatnio mojego kompa zaatakowały wirusy, dowiedziałam się, że towarzystwo mnie obgaduje, kończą nam się zlecenia i wiecznie jestem bez kasy. Lato odeszło, mój były rozczula się na fejsie nad swoją nową partnerką, a poza tym cierpię na chroniczny bałagan i wciąż muszę sprzątać chatę. Jak żyć?

Pewnie miałabym spore szanse na wygraną w sąsiedzkim plebiscycie na najbardziej przesrane życie, gdybym zechciała do niego przystąpić (czytaj: przyłączyć się do grona wiecznie narzekających bab na ławeczce pod blokiem).

Ale zaraz, zaraz – dlaczego miałabym tak robić?
Łatwo oceniamy, że to jest złe, a to dobre, to chcemy, a tamtego nie chcemy. Przeważnie odrzucamy to, co nie spełnia naszej wizji idealnego życia, które sobie zaprojektowaliśmy w głowie. A że zawsze znajdzie się coś takiego, to zawsze jest powód do narzekania. I nagle bęc! nie ma Doroty, tylko jest Adaś Miauczyński i miauczy, jak mu źle.
Przecież wszystko ma dobre strony i wydarza się po to, bym mogła z tego czerpać.
Jestem wdzięczna życiu za to wszystko!

Za moje problemy ze zdrowiem, które zwróciły moją uwagę na to, co istotne w życiu. Wciąż nie wiadomo, co z tego wszystkiego wyniknie, ale już teraz mogę powiedzieć, że tak jak każde trudne i niechciane doświadczenie, tak również i to dodało mi siły, zweryfikowało różne moje dawne błędne i niepotrzebne poglądy, a także uświadomiło mi moje priorytety. Uczę się kochać swoje ciało i samą siebie, mam większą świadomość kruchości i tymczasowości życia i zdrowia… no i cieszę się każdym dniem, gdy mimo wszystko mogę tu być, docenić swoje życie i żyć jego pełnią. Mam wrażenie, że im bardziej dane przeżycie ryję banię, tym bardziej wzmacnia i hartuje ducha. Tak to paradoksalnie działa.

Za to, że mój blog omal nie został ostatnio zjedzony żywcem przez wirusy, dzięki czemu porządnie odwirusowałam sobie kompa. Muszę się przyznać, że zaniedbywałam od samego początku kwestię aktualizacji WordPressa i dostałam za to po nosie. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło. Za to przy okazji usunęłam z kompa pięćdziesiąt ileś szpiegowskich ciasteczek, a także przeróżnych porywaczy przeglądarek i innych opóźniaczy kompa. Bez tego zamieszania pewnie nigdy bym się o nich nie dowiedziała, bo mój antywirus ich nie wykrywał. (Może Ty też sprawdź u siebie? Korzystałam między innymi ze skanera online ESET.)

Za to, że poprzez kontakt z ludźmi mogę zbierać nowe doświadczenia. Przebywanie wśród nich zaczyna ponownie sprawiać mi przyjemność. Jakiś czas temu stałam się sama dla siebie najlepszym towarzystwem i był taki okres, że lista osób, z którymi miałabym ochotę się spotkać, była bardzo krótka. Może potrzebowałam takiej izolacji po całych latach zatracania siebie w bujnym życiu towarzyskim? Ostatnio odkryłam, że kontakt z innymi jednak też jest fajny, a dzięki temu, że w końcu zaprzyjaźniłam się ze sobą, czuję się wśród nich dużo swobodniej, niż gdy zależało mi na byciu lubianą i akceptowaną. Samotność jest cudowna, ale niektórych rzeczy o sobie można dowiedzieć się tylko od innych ludzi.

Za to, że mój ex kocha swoją dziewczynę i jest szczęśliwy. Cieszę się, że odnalazł swoją bezpieczną przystań. Przypomniało mi to też odległy, ale szczęśliwy okres w moim życiu i jestem wdzięczna, że miałam okazję tego doświadczyć… a także że to już za mną.

Za brak pełnej satysfakcji z pracy, który popycha mnie do przodu. Choć praca bywa upierdliwa, to mimo wszystko lepiej jak jest, niż jak jej nie ma, i za każdym razem, gdy zdobywamy i realizujemy następne zlecenie, jestem – rzecz jasna – bardzo wdzięczna losowi za taką możliwość. Jednak nie mniej wdzięczna jestem za okresy, kiedy w pracy nic się nie układa. To one zmuszają nas do rozwoju zawodowego i poszukiwania rozwiązań alternatywnych… i prowadzą do ważnych decyzji, które za jakiś czas mogą przynieść wspaniałe owoce.

Za to, że przyszła jesień i pora na gorący, aromatyczny czaj. To prawda, że po lecie pozostały już tylko wspomnienia, ale co z tego? Mogę wyciągnąć z szafy przytulne swetry i dawno nieoglądane jesienne sukienki. W końcu wezmę się porządnie do roboty, bo wiecie – latem jest tak wakacyjnie, że nie chce mi się zajmować niczym poważnym. Jesień niesie też ze sobą pewną melancholię, w której lubię się czasem zanurzyć, poczuć, jak natura nieubłaganie zatacza kolejne koło, jak stare musi odejść, żeby mogło nadejść nowe. A co nadchodzi? No na przykład wielka eksplozja kolorów, a także długie wieczory spędzane przy kuchennym stole w towarzystwie mojego faceta, czerwonego wina i korzennych ciastek. I jak tu się nie cieszyć?

Za moją zupełnie zwyczajną codzienność, która spaja moje życie. Za jeżdżenie na zakupy, gotowanie obiadów, sprzątanie mieszkania i robienie prania. Za to, że mogę delektować się tymi wszystkimi darami natury na talerzu, że mam własny kąt i mogę się nim zajmować. Choć czasy załamań nerwowych, morderczych kaców, autodestrukcji i chaosu odeszły już dawno w niebyt, to pozwoliły mi docenić, jak cenne są takie “zwykłe dni” i jak wspaniałe jest życie, które się z takich dni składa.

Łatwo jest być wdzięcznym za to, że właśnie wygrałeś w totka, że ubiłeś interes życia, zdobyłeś szczyt własnych możliwości, zakochałeś się po uszy, spełniłeś swoje marzenia i wszystko przez ułamek sekundy nareszcie układa się tak, jak byś sobie tego życzył. Tyle, że takich momentów nie ma wiele i trwają tylko chwilę.

Wszystko, co nas spotyka, może być powodem do wdzięczności. Wszystko czegoś nas uczy i czyni nasze doświadczenie życia coraz pełniejszym. Czasem nie widać tego od razu, ale tak właśnie jest.

Dziękuję!

A TY? Za co jesteś dziś wdzięczny?

20 Comments

  1. Avatar
    September 28, 2015
    Reply

    Jak pięknie to wszytko w słowa ubrałaś. Wydaje mi się, że czasem mamy zbyt wielkie oczekiwania, za często porównujemy się do innych, a nie dostrzegamy tego, co mamy pod nosem. Ja jestem wdzięczna za to, że jestem zdrowa, że mam zawsze dokąd wrócić, że są obok mnie ludzie, na których mogę liczyć. Że nie muszę się szarpać z jakimiś dramatycznymi problemami. Choć powiem Ci, że niekiedy jest ciężko uśmiechać się na przekór problemom…

    • Avatar
      September 30, 2015
      Reply

      Jest czas na radość i czas na łzy – nie o to chodzi by się zawsze uśmiechać, ale by ze wszystkiego coś dla siebie wyciągnąć. W końcu wszystkie problemy mijają… i tego Ci życzę:)

  2. Avatar
    September 28, 2015
    Reply

    Jezu, to wszystko jest takie mądre, że aż mnie zawstydziłaś! Szczególny szacun za byłego – mało która z nas potrafi coś takiego powiedzieć. Ja jeszcze wiele chciałabym osiągnąć, jeszcze wiele chciałabym mieć, ale każdego dnia uświadamiam sobie, że moje życie jest wspaniałe i wiele osób może o takim tylko pomarzyć, więc trzeba się cieszyć z tego, co jest ;-)

  3. Avatar
    September 29, 2015
    Reply

    Za przeczytanie tego tekstu! :)

  4. Avatar
    September 29, 2015
    Reply

    Ja jestem wdzięczna Tobie za ten wpis. Tym bardziej, że z wielu powodów mnie również dopadła chandra. Twój tekst przypomniał mi, że wszystkie aktualne problemy to nic wielkiego, bo mimo wszystko posiadam rzeczy i prowadzę takie życie, o jakim inni mogą tylko pomarzyć. A więc dziękuję, Dotee.

    • Avatar
      September 30, 2015
      Reply

      Cała przyjemność po mojej stronie:)

  5. Avatar
    September 29, 2015
    Reply

    Mam dokładnie takie samo podejście jak ty. Z przeszłości wyciągnęłam lekcje i jestem wdzięczna, że je dostałam. Dziś cieszę się z tego co mam i z miejsca w którym jestem, chociaż nie raz kosztuje mnie to wiele wysiłku i nerwów. :)

  6. Avatar
    September 29, 2015
    Reply

    Dziś jestem wdzięczna za sukces, choć wiem, że za to łatwiej, ale wczoraj dziękowałam za spóźniony autobus, za wyjątkowo “wrzeszcące” dzieci w pracy i za to, że nie miałam czasu żeby cokolwiek zjeść. Też mam takie podejście i super wiedzieć, że jest nas więcej :)

    • Avatar
      September 30, 2015
      Reply

      Im więcej tym lepiej:) akurat w tym przypadku ilość równa się jakości;)

  7. Avatar
    September 29, 2015
    Reply

    Aleś utrafiła. Wracam dzisiaj do domu z pracy i nagle nachodzi mnie myśl, że skoro moje życie ma określoną ilość dni, to trzeba słuchać tyle Wolfsheimu, ile wlezie.

  8. Avatar
    September 29, 2015
    Reply

    Za uśmiechniętego chłopaka prawdopodobnie z porażeniem mógowym, który kuśtykał dziś przez Rondo Mogilskie w Krakowie. Jechałem cały w stresie (mam STRASZNY tydzień) na rowerze, a on uświadomił mi, że jestem głupi tak się wkręcając bez sensu w zamartwianie. Samym swoim widokiem…

    • Avatar
      September 30, 2015
      Reply

      Mocne. We mnie takie osoby wzbudzają podobne odczucia.

  9. Avatar
    Anita Klebanowska
    September 30, 2015
    Reply

    Za to, że mimo, iż mam problem z gardłem i jest mi zimno, to grzejnik jest ciepły a ja mogę zaparzyć sobie czaju ;)
    CanBe.pl

  10. Avatar
    September 30, 2015
    Reply

    Witam.Bardzo mądry post.Ja jestem wdzięczna za swoje zdrowie,i mojej rodziny.Jestem tez wdzięczna że moje życie upływa z dobrym mężem.Cieszę się z każdego dnia.Pozdrawiam

  11. Avatar
    October 1, 2015
    Reply

    Jestem wdzięczna m.in. za tego bloga i takie wpisy:) Dziękuję!

  12. Avatar
    October 1, 2015
    Reply

    Przykre jest to, że nie ma wielu osób, które myślą w ten sposób. Sama staram się praktykować wdzięczność na co dzień, jednak wiem, jakie to rzadkie. Dużo łatwiej jest się nad sobą użalać, dużo prościej załamywać. Wdzięczność wymaga siły, samozaparcia i umiejętności zmiany perspektywy. Jeśli nie potrafimy spojrzeć na sytuację z innej strony, nie będziemy w stanie dostrzec tego, że nie jest płaska i negatywna, lecz wielowymiarowa. Wdzięczność jest trudna, ale warta podejmowania walki.

  13. Avatar
    October 5, 2015
    Reply

    Też jestem wdzięczna losowi za te trudne i mocne doświadczenia, bo dzięki nim mam jasny i mocny światopogląd. Moja własna piramida potrzeb uświadamia mi każdego dnia, że pięknie jest tu być i cieszyć się: drugim człowiekiem, aromatyczną kawą, książką, filmem, zwiedzaniem itd. :) Dotee dużo zdrówka :)

  14. Avatar
    October 5, 2015
    Reply

    Jeśli chodzi o mnie, to ja dziękuję za to, że odkryłam, że miejsce, w którym znajduję się aktualnie, w pełni mnie nie satysfakcjonuje i się w pełni nie spełniam i nie realizuję. I dziękuję za to, że odkryłam to teraz, póki jestem młoda i mogę dosłownie WSZYSTKO.
    Szczególnie bliskie mojemu sercu jest “Za brak pełnej satysfakcji z pracy, który popycha mnie do przodu.” i “Wszystko, co nas spotyka, może być powodem do wdzięczności.”.

  15. Avatar
    October 5, 2015
    Reply

    “Za moją zupełnie zwyczajną codzienność, która spaja moje życie.” To dla mnie jest dojrzałość. To w sobie teraz lubie najbardziej – gdy zwyczajność cieszy. Odkąd zaczęłam pisać dziennik i wypisywać za co jestem wdzięczna każdego dnia, moje życie stało się szczęśliwsze.

  16. Avatar
    madebysoyal.blogspot.com.tr
    February 15, 2016
    Reply

    Za każdy dzień, dzisiejszą ładną pogodę, przejażdżkę na rowerze, szum fal…za życie

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *