Bhajis i wizyta w Varanasi


Uwielbiam kuchnię indyjską od pierwszego gryza, który miał miejsce w 2005 roku na trawniku jednego z angielskich parków, kiedy jakiś towarzyski człowiek postanowił poczęstować mnie dziwnymi chrupkami o orientalnym smaku. Do dziś nie wiem, co to było, ale chyba to była ta słynna pierwsza działka narkotyków, bo dosłownie oszalałam. Od tej pory zdążyłam odwiedzić niejedną hinduską knajpę, a moja szuflada powoli wypełniła się tymi wszystkimi korzennymi przyprawami o duszącym zapachu i wyrazistym smaku. Używam ich chyba częściej niż tych znanych z kuchni polskiej. Dodają wszystkiemu egzotycznego aromatu, a w dodatku świetnie rozgrzewają.

Nic dziwnego, że przy nadarzającej się sposobności postanowiliśmy zrobić sobie full wypas indyjski wieczór z filmami i dobrym jedzeniem. Jakiej sposobności? – o tym za chwilę.

Do gotowania należy się uzbroić w fajny klimat, a zatem nie może obejść się bez dobrej muzyki, nastrojowego światła i odpalonego kadzidełka, które przemienia dom w strefę chilloutu. Nie wiem, czy zwracacie uwagę na podobne szczegóły, ale dla mnie to właśnie one decydują o całości doświadczenia. Przecież tu nie chodzi tylko o to, żeby zaspokoić głód. Odpowiednią atmosferę można stworzyć nie tylko w restauracji czy w święta, ale też podczas zwykłej domowej kolacji w zupełnie powszedni dzień. Bo czemu nie?
IMG_3928-2

Curry


Zaczęliśmy od prostego i lekkiego warzywnego curry. Wystarczy do różnych podgotowanych i podduszonych na patelni warzyw dodać kilka łyżek łagodnej pasty curry firmy PATAKS. Z tą pastą wszystko zmienia się od razu w curry. Ja użyłam kalafiora, marchewki, fasolki szparagowej, cebulki i pomidorów. Oczywiście dodałam jeszcze chili.

Podajemy z ryżem Basmati i kleksem śmietany lub jogurtu naturalnego.

Jak w eleganckiej hinduskiej restauracji, najlepiej podać wszystko na osobnych półmiskach, plus talerz na którym będziemy sobie to łączyć. IMG_3891IMG_3898

Jeśli ktoś sobie życzy, do picia można sobie zrobić lassi, co jest bardzo łatwe – mieszamy jogurt naturalny pół na pół z wodą, blendujemy w nim jakiś owoc, na przykład banana, doprawiamy miodem i kardamonem. Piłam kiedyś wytrawne lassi i też było dobre.

Na przekąskę do filmu zrobiliśmy sobie bhajis – to taki wschodni odpowiednik cebulowych krążków, tyle że w formie raczej pączków lub kotletów. Są bezmięsne i bezglutenowe, choć tak poza tym są też smażone na głębokim tłuszczu, więc coś jak frytki, można jeść, ale może jednak nie codziennie.
IMG_4036Napiszę jak je zrobiłam, bo to naprawdę fajny wynalazek.

Bhajis


Bierzemy:

  • Szklankę mąki z cieciorki lub pół na pół mąki z cieciorki i ryżowej (mąkę z cieciorki możemy zrobić mieląc suszoną, nieugotowaną i podprażoną na suchej patelni cieciorkę w młynku do kawy)
  • Łyżkę stopionego masła
  • Sok z połowy cytryny
  • Mieszamy to wszystko i dodajemy wodę w ilości takiej żeby całość miała konsystencję gęstej śmietany.

Następnie dodajemy:

  • Łyżeczkę mielonego kuminu
  • Łyżeczkę mielonej kolendry
  • Łyżeczkę solidną ziaren kopru włoskiego
  • Łyżeczkę chili
  • Łyżeczkę soli
  • Łyżkę łagodnej pasty curry PATAKS, która jak widać nadaje się do wszystkiego
  • Dwie cebule przekrojone na pół i następnie pokrojone w piórka (takie długie kawałki cebuli).
    Wszystko dobrze mieszamy, ugniatamy itd aż zrobi się z tego w miarę jednolita masa, z której będą wystawać kawałki cebuli.

    Próbujemy i doprawiamy. Zauważyłam, że mąki ze strączków ogólnie tłumią smak przypraw, więc żeby coś poczuć należy ich sypnąć od serca, chyba że lubisz dania naprawdę delikatne w smaku.

    Zakasujemy rękawy i lepimy z masy kotleciki wielkości małych kotletów mielonych. W miarę okrągłe i w miarę duże, bo małe i płaskie będą się rozwalać. Nakładanie łyżką też za bardzo nie działa. Ja potrzebowałam z pięciu kotlecików, żeby się połapać jak je najlepiej lepić.

    Rozgrzewamy tak z 1 cm oleju na patelni i gdy jest już w miarę rozgrzany, wrzucamy jeden próbny kotlecik. Kiedy widzimy, że porządnie się smaży, możemy dokładać następne. Olej nie może być za zimny, bo wszystko nasiąknie tłuszczem i stanie się strasznie ciężkie. Jeśli będzie za gorący, to z kolei nasza pyszna przekąska może nam się sfajczyć.

    Smażymy nasze bhajis na złotobrązowy kolor – nawet taki ciut ciemniejszy, nie ma co się obawiać. W połowie smażenia obracamy je na drugą stronę. Mnie się łatwo to smażyło i obracało, mimo że z braku mąki pszennej i jajka kotlety są z tych bardziej rozwalających się.

    Wykładamy je na papierowy ręcznik, na którym zostawią wielką masę tłuszczu, więc dobrze mieć pod ręką dużo ręczników. Przekładamy następnie na docelowy talerz czy półmisek.

    Podajemy z Mango Chutney, też firmy PATAKS (a jakże!), który jest absolutnie obłędnym dodatkiem do tych cebulowych pyszności. To taka słodko-pikantna konfitura z mango.

IMG_4055IMG_4039IMG_4049IMG_4047
Teraz możemy włączyć film. Co powiecie na “Beyond”? Tu dwuminutowy fragment:

Beyond

Varanasi, India: “Beyond” to dokumentalna opowieść o trzech chłopakach, którzy postanowili odwiedzić położone w Północnych Indiach miasto i zamieszkałych w nim ascetów – sadhu, którzy całkowicie odrzucili materialne życie, by poświęcić się medytacji i zgłębianiu tajemnic duchowości. Ich historia jest pięknie sfotografowana i tak niesamowicie sugestywna, że oglądając zadajemy sobie pytanie, jak całe dzieje ludzkości mogły pójść tak źle, skoro tajemnica szczęścia jest tak prosta?

Polecam ze szczerego serca każdemu, komu zdarzają się choćby czasem refleksje nad otaczającym światem i naszą ludzką naturą. A osobom, które interesują się kulturą Indii, polecam podwójnie. Nie ma tam żadnych eskapistycznie rozśpiewanych tłumów kolorowo ubranych ludzi. Jest wschód słońca nad Gangesem i długowłosi starcy, upaprani białym popiołem, w brudnych łachmanach, bez grosza przy duszy, a jednocześnie bogatsi i szczęśliwsi niż wielu z nas.

Po filmie jeszcze z godzinę siedzieliśmy i rozmawialiśmy o życiu, o Indiach, miłości i śmierci. Można powiedzieć, że refleksyjnie nas nastawiła ta projekcja.

Cały film jest legalnie dostępny pod tym linkiem, po angielsku, w jakości HD.

Trwa tylko 43 minuty, więc jeśli ktoś ma ochotę i jeszcze nie skończyło mu się piwo w lodówce, można dopchać się drugim filmem.

PATAKS ma teraz taką promocję, że przy kupnie ich produktu otrzymujemy gratis film na cineman.pl. Wystarczy zrobić zdjęcie paragonu za zakup ich sosu i wejść na stronę http://www.pataks.pl/promocja. Możemy sobie zatem odpalić jakiś Bollywood lub jak kto woli Hollywood i dokończyć nasz indyjski wieczór w ulubionym klimacie.

zBLOGowani.pl

Teraz mogę już się przyznać, że cały ten wpis wziął się z zupełnie zaskakującego i przemiłego prezentu, który dostałam parę dni temu. W paczce czekały na mnie gotowe sosy i dodatki do dań firmy PATAKS oraz zaproszenie do wzięcia udziału w konkursie na idealny wieczór. Co prawda wolę robić własne sosy, ale prezent tak mi się spodobał, że postanowiłam wypróbować go w akcji. Tym bardziej, że coś takiego jak gotowa pasta curry przydaje się również tym, którzy lubią samemu eksperymentować z jedzeniem.

Produkty tej firmy nie zawierają konserwantów ani innych podejrzanych substancji, są wegańskie i sądząc po składach zdrowe, a przy tym podoba mi się, że mamy w Polsce coraz szerszy wybór indyjskich produktów, których kiedyś trzeba było szukać ze świecą po sklepach z egzotyczną żywnością, a teraz można je dostać w każdym markecie.

Inspirację do przepisów wzięłam z książki kucharskiej znajdującej się na http://www.pataks.co.uk. Jest tam jeszcze więcej ciekawych dań.

Smacznego!

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *