Brak działania, niedziałanie, bezczynność – z czym nam się kojarzy?

No cóż, prawdopodobnie z jakąś gnuśną fleją, leniem, który siedzi na tapczanie w poplamionym podkoszulku i nawet nie widzi, jak kolejny rok przecieka mu przez palce.

Pilnuj się, bo jeśli zdarzy Ci się chociaż jeden taki dzień, to będzie już znaczyło, że wszedłeś na tę równię pochyłą, na końcu której jest tylko bezrobocie i pasożytnictwo. Wstyd i hańba spędzać tak życie!

Nie słyszałeś tych motywacyjnych przemów ludzi sukcesu, którzy przyznają, że ich sukcesy to krew, pot i łzy? Że spełnione życie można osiągnąć tylko za pomocą ciężkiego zapieprzania non stop, bez dni wolnych, 24/7 motorek w tyłku?

Zastanawiam się tylko, co się dzieje z moją motywacją, kiedy tego słucham, bo zawsze mam wtedy ochotę wyłożyć się z nogami w górze, zagrzać sobie śliwkowego piwa i otworzyć książkę. Bo ostry zapieprz, to chyba już ustaliliśmy, że nie jest moją działką.

Chyba sukces nie będzie mi nigdy dostępny, mnie leniwej, fatalnie wychowanej, nieodpowiedniej, niewystarczająco pracowitej…

Dlaczego wobec tego tak mi dobrze? Powinnam przecież właśnie zadręczać się tym poczuciem winy i nie wytrzymywać bezlitosnego porównania do moich bardziej pracowitych znajomych.

Wiecie, jaki wszyscy popełniamy błąd?

Wymagamy od siebie cały czas bycia na szczycie.

Da się wejść na szczyt, oj, da się. Od czasu do czasu tam wchodzimy i wtedy jest pełnia, harmonia i kosmiczne fajerwerki. Kwiat w pełnym rozkwicie. Kobieta w owulacji. Południowe słońce. Mount Everest zdobyty. Patrzysz na to wszystko, co rozpościera się przed tobą i mówisz: ja cię, udało się! Było warto!

Ale później słońce zaczyna zachodzić, robi się zimno i ciemno. Kwiaty przekwitają, ptaki chowają głowy pod skrzydła. A my dalej na tym szczycie. Walczymy z porywistym wiatrem, z własnymi nerwami, z brakiem sił. Gdzie się podziała radość bycia tutaj? Co mi się w ogóle podobało w tym miejscu?

To nie to miejsce i czas, podróżniku.
Lepiej zejdź do gospody u podnóża tej góry… pora zjeść coś ciepłego i iść spać. Zasłużyłeś. Jeszcze tu wrócisz.

Mądra pani Przyroda pokazuje nam, że w życiu następują różne fazy, jak oddech, przypływy i odpływy, fazy księżyca, kobiecy cykl. I tak jak jest czas, kiedy możesz i musisz dać z siebie wszystko, by sięgnąć po swoje marzenia i działaniem przybliżyć się do nich, tak jest i czas, kiedy natura wzywa cię do odpuszczenia, do zwinięcia się wewnątrz siebie.

Tu już nie chodzi o slow life, “powolne smakowanie życia”. Tu chodzi o to, żeby po prostu, najzwyczajniej w świecie, odpocząć.

Tak jak życie spędzone cały czas na odpoczywaniu jest marnotrawione i płynie z niego brak satysfakcji, tak i ciągłe działanie bez chwili wytchnienia prowadzi do wypalenia i trwonienia energii. Też to widzisz?

Kiedy chcesz naładować baterie, jak nie zimą?

Otacza nas sen i ciemność. Nie chce nam się. Przyzwyczajeni, że “panujemy nad przyrodą”, rozświetlamy ją sztucznym światłem i z ciężkim westchnieniem ruszamy, wbrew sobie rozpędzamy się ponownie, choć chcemy spać. Czy nie gubimy samych siebie w tym wszystkim?

Przecież to my jesteśmy przyrodą. Wyrośliśmy z niej. Nie wzięliśmy się z powietrza ani z betonu. Materia, z której składają się nasze ciała, tworzyła kiedyś świat przyrody, roślin i zwierząt. Tworzy go dalej. Razem z nimi faluje w cyklach i wibruje życiem razem z całą naturą.

Choć nie możemy zupełnie się zatrzymać, bo zawsze będziemy mieć nasze codzienne obowiązki (i chwała im za to! dzięki nim nie osuwamy się w ten paradoksalny frustrujący stan, w którym dni rozciągają się w nieskończoność, a czas kurczy się do zera), to jest kilka rzeczy, które spokojnie możemy sobie odpuścić zimą, których zrobić nie musimy, a nawet nie powinniśmy.

Nie zmienić świata

Świat jest pełen ludzi śniących i popełniających błędy. Pełen krzywdy i cierpienia. Część z tej krzywdy zadajemy sobie sami. Nasz osobisty świat również ma w sobie wiele niedoskonałości.

Jest ona jednak na stałe wpisana w nasze życie. Nigdy nie nastąpi dzień, w którym niedoskonałość zniknie. Jest ona tak naturalna i niewinna, jak fakt, że istniejemy.

Zimowy czas zatrzymania jest cudowny, żeby popracować nad akceptacją tego miejsca, w którym jesteśmy. Taka właśnie dziś jestem i tak wygląda świat, w którym żyję. Być może nie do końca mi się on podoba. Ale taki właśnie jest i tupanie nogą, powtarzając, że “nie zgadzam się” i zaklinanie, że “od jutra już tak nie będzie, czary mary hokus pokus bęc” da tylko powtarzające się uczucie rozczarowania.

Bo rzeczy są takie, jakie są. Głupie i oczywiste, prawda? Ale czasem tak trudno to przyznać. I po prostu na to pozwolić.

A ponieważ nic nie jest stałe i wszystko płynie, samo to patrzenie, bez negowania i osądzania, pomaga zasiać ziarno zmiany, które w swoim czasie wykiełkuje.

Nie zdobyć bogactwa

Życie to jedna wielka ciągła walka o byt i bezpieczeństwo materialne. Przynajmniej tak to wygląda, kiedy odpalisz telewizor. (Dlatego najlepiej tego nie robić :) )

Choć jesteśmy z zewsząd bombardowani wezwaniami do działania i przekonywaniem, że sukces zawodowy jest w zasięgu ręki, jednak nasza relacja z pieniędzmi jest bardziej złożona i czasem to nie od zwiększenia intensywności działania zależy, czy mamy pieniądze, czy nie.

Jeśli na swojej drodze popełniasz jakiś błąd – to popełnianie go bardziej intensywnie, częściej i mocniej, nie przybliży Cię do celu.

Spójrz na zimowy wypoczynek jak na strategiczne posunięcie. To wspaniała pora, by wpuścić do głowy nieco świeżego powietrza. Zrobić miejsce na nowe pomysły. Pozwolić, by pojawiły się odpowiedzi. Przejrzeć mapy, skorygować kurs. Spuścić nieco ciśnienie. Rozejrzeć się i docenić to, gdzie teraz jesteś.

Gdy wiosną na nowo podniesiesz kotwicę i nabierzesz wiatru w żagle, będziesz mieć mocne zaplecze, stabilną bazę. I ile upragnionego entuzjazmu!

Nie znaleźć pasji

Czemu tak się wstydzimy żyć zwyczajnie? Pragniemy, żeby nasze życie było jednym pasmem zwycięstw, niespodzianek i adrenalinowych kopów, najlepiej, żeby składało się z samych podróży w niezwykłe miejsca, wiekopomnych imprez, wielkich osiągnięć i przełomów. Nienasyceni, możemy konsumować te wspaniałości, napychać się nimi, ale wciąż brak nam esencji. Nie widzimy, że to codzienność spaja nasze życie i nadaje mu rytm, i że to od niej zależy nasze zadowolenie.

Moją zimową pasją jest patrzenie na słońce ślizgające się po gałęziach drzew, chrupanie porannego chleba odgrzewanego w tosterze. Moją zimową pasją jest spacer na pocztę i rozwieszanie prania. To, że nie muszę się spinać i niczego sobie udowadniać, że mogę spędzić dzień spokojnie i po swojemu. To, że mam wokół siebie przyjaciół, że jest mi ciepło i wszystko jest dobrze.

W niedziałaniu-zatrzymaniu kryje się wdzięczność za tu i teraz. W zwyczajnym, luźnym byciu, w zanurzaniu się w codzienności takiej, jaką lubisz, kryje się również odkrycie, że oto kochasz swoje życie nie tylko w weekendy, a ta miłość daje coraz więcej pięknych momentów i coraz więcej upragnionej Pełni!

W ognisku, choć te najjaśniejsze buchające ogniem gałęzie dają najlepszy show, to prawdziwą robotę robią te wolno żarzące się polana pod spodem :)

Nie stać się lepszą wersją siebie

Ty nie masz figury jak Ewa Chodakowska, a ja nie mam stabilności emocjonalnej jak Dalajlama. Chyba musimy zapisać się niezwłocznie na kursy samodoskonalenia. Będziemy robić brzuszki jak szaleni i całe popołudnie stać na jednej nodze w pozycji drzewa. Trzeba nas naprawić i zaktualizować do lepszej wersji, bo tak jak teraz – dalej być nie może.

Wiecie co… czasem mam takie myśli, że tych ludzi, którzy gdzieś kiedyś wymyślili, że obdarzanie siebie miłością szkodzi i lepiej jest siebie wciąż odrzucać i potępiać, powinno się wieszać na jajach w wielkich górach Himalajach.

Zimowy sen to doskonała okazja, żeby na chwilę wyluzować z tym ciągłym dążeniem do bycia “lepszym” i dać sobie szansę takim, jakim jesteśmy.

Choć nie jesteśmy idealni, jesteśmy wystarczający. Można nas kochać, można z nami budować. Nie musimy zmieniać się w kogo innego, żeby być w porządku.

Spójrz w lustro. To jest właśnie najlepsza wersja Ciebie na ten moment. Jesteś wspaniałym, boskim stworzeniem. Zawsze nim byłeś!

A jeśli jeszcze w to nie wierzysz – to masz jeszcze kilka długich wieczorów, żeby poprzyglądać się sobie i zauważyć to wszystko, co w Tobie dobre i wyjątkowe. Znaleźć w sobie Miłość do tej istoty, którą jesteś :)

I wtedy aż się chce żyć, działać, kochać, dawać światu to, co najlepsze.

łapacze snów
Na smaczny, zdrowy, zimowy sen :) Kliknij i zobacz łapacze snów

Nie przeszkadzać Życiu

Fakt “bycia istotą rozumną” daje nam złudzenie panowania nad światem. Wszystkie te teksty typu “możesz wszystko” dają nam złudzenie pełnej kontroli. Nie widzimy, że Życie wie swoje i płynie tak, jak chce. Choć zawieramy Je w sobie, nie mamy nad nim władzy. Przeszkadzamy tylko samym sobie, kiedy mozolnie zawracamy ocean kijkiem. Przeszkadzamy problemom w samoistnym rozwiązaniu się, bo wciąż w nie ingerujemy.

Tak jak jest – jest w porządku i nie trzeba cały czas tego naprawiać. Czasem wystarczy zatrzymać się i pozwolić światu poruszać się względem nas, żeby wszystko samo wskoczyło na swoje miejsce.

Powstrzymanie się od działania, poddanie się prądowi, który nas niesie – likwiduje wiele problemów, które wydają się nas przerastać, gdy koniecznie i natychmiast “musimy z nimi coś zrobić”. Czasem zamiast tego wystarczy wziąć głęboki wdech… i wydech :)

W końcu przez chwilę niczego od siebie nie wymagać i niczego sobie nie narzucać.

Być przy sobie, patrzeć, trwać – nawet w trudnych i bolesnych chwilach, a może: zwłaszcza wtedy.

Nadrobić zaległości spacerowe i czytelnicze. Leżeć i pachnieć przez kilka wieczorów, gdy zajdzie taka potrzeba.

Zanurzyć się w tej stojącej, śpiącej chwili obecnej z poczuciem, że tak właśnie ma być.

Zażyć tego rodzaju cudownej regeneracji i zrobić miejsce na to, aby we właściwym sobie czasie przyszło nowe.

A kiedy przyjdzie – przywitać je w pełni sił, z radością i zupełnie nową energią.

Masz na to ochotę?

Previous Dziękuję Ci, Życie! 12 miesięcy wdzięczności
Next Pyszne i proste śniadanie w 5 minut: Owsiane placuszki bananowe

3 Comments

  1. January 5, 2018
    Reply

    Bardzo, bardzo świetny wpis :) Przyjemnie tu u Ciebie :) Za dużo od siebie wymagamy czasem i dobrze wtedy wrzucić na luz :) Staram się czasem zwolnić tempo do tego stopnia, żeby wtedy leżeć i pachnieć :)

  2. January 12, 2018
    Reply

    Ktoś kiedyś powiedział, że życie to droga, że najważniejsze to iść, czasami upadać, ale wstawać i iść dalej. Niestety nie da się ciągle być na szczycie

  3. January 19, 2018
    Reply

    Mam dokładnie tak samo, kiedy słyszę o tym, że w życiu trzeba ciężko pracować, nic nie przychodzi samo itp. Do mnie właśnie w życiu wiele rzeczy przyszło samo, kiedy przestałam tak bardzo walczyć o to, by się pojawiły. I żałuję, że obecnie nasz rytm życia nie ma w sobie większej sezonowości. Kiedy zima to często właśnie największy zapieprz bo koniec a potem początek roku w pracy. A potem wiosną zamiast budzić się do życia to my ledwie zipiemy i nic nam się nie chce. Też to zauważyłaś?

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *