5 najlepszych powieści, które przeczytałam w 2015


Braliście udział w wyzwaniu “Przeczytam 52 książki w 2015”? Ja przestałam liczyć gdzieś w połowie roku. Znudziło mi się to, gdy stało się dla mnie jasne, że każdego roku pożeram więcej, niż jakieś tam marne 52 książki. Wydedukowałam to po masie plecaka, targanego co miesiąc z biblioteki, do samochodu oczywiście, bo czegoś tak ciężkiego nie da się nieść na plecach.

Jak to zrobiłam? Zapytajcie moją mamę, która nie wiedziała co czyni, gdy nauczyła mnie czytać, zanim dobrze nauczyłam się mówić. Od tej pory było już po mnie. Całe życie nurzam się w książkach niczym Sknerus McKwacz w złotych dukatach, jednak by nie kisić ich energii ustawiając je bezczynnie na półce, większość z nich pożyczam z bibliotek lub od znajomych. Nie są to same nowości, lecz pozycje, które przemówiły do mnie, które zaczęły do mnie machać i nawoływać, gdy snułam się pomiędzy regałami lub też przeczesywałam internetowy katalog.

Spośród wszystkich książek, które przeczytałam, niektóre wywarły na mnie szczególny wpływ. Wzbudziły wyjątkowe emocje lub skłoniły do przemyśleń, a najczęściej jedno i drugie. Jeśli myślicie, że znajdziecie tu streszczenia fabuł, to się grubo mylicie. Nie cierpię streszczeń. Zamiast tego przeczytajcie, co mnie urzekło w tych wybranych powieściach. Szczerze je Wam polecam.

5. Yeonmi Park “Przeżyć”

Wiecie, jak jest w Korei Północnej? Tam wiosna to czas śmierci. Na przednówku pada z głodu i wycieńczenia najwięcej ludzi i zwierząt. Panuje obowiązek słuchania codziennie propagandowego radia. Osoby przyłapane na oglądaniu zagranicznych filmów podczas nalotu, gdy policja wyłącza prąd i wpada sprawdzić, co ludzie mają w napędach DVD, mogą pożegnać się z dotychczasowym życiem. A wszyscy wokół mają mózgi tak wyprane, jakby spędzili wakacje w orwellowskim Ministerstwie Miłości. Mimo to wszędzie znajdą się świadome, bystre osoby, potrafiące dostrzec otaczające je absurdy, nawet w kraju takim jak Korea Północna. O takich właśnie ludziach jest ta autobiograficzna opowieść, napisana przez młodą dziewczynę, której udało się uciec z tego kraju. Wiele razy w trakcie tej lektury przechodziły mnie ciarki na myśl o dramatach ludzi, zmuszonych do pozostawienia swojego rodzinnego domu i wszystkiego, co znają, jako alternatywę mających tylko głód, sankcje karne i śmierć.

Tutaj znajdziesz: ebook, wersja papierowa.

4. Majgull Axelsson “Ta, którą nigdy nie byłam”

Jak różnie może potoczyć się nasze życie w zależności od jednej radykalnej decyzji? A jeżeli tą decyzją jest morderstwo własnego męża? W tej wiejącej chłodem i samotnością skandynawskiej powieści psychologicznej nie znajdziemy wartkiej akcji, ale za to do woli możemy pławić się w niespiesznej i głębokiej analizie umysłów, dusz i charakterów. W pewnym momencie nie wiadomo już, czy fabuła dwóch alternatywnych wersji życia MaryMarie to niewinna gra jej wyobraźni, rozdwojenie jaźni czy dwa pełnoprawne równoległe światy. Która z historii jest prawdziwa i co to w ogóle znaczy? Która byłaby lepsza dla naszej bohaterki i jej otoczenia? To idealna lektura dla poszukiwaczy drugiego dna, dla odkrywców tajemnic i niedopowiedzeń, dla tych, którzy lubią zadawać sobie pytanie “co by było gdyby” i którym kiedykolwiek zdarzyło się żałować podjętych decyzji.

Tutaj dostaniesz: ebook, wersja papierowa.

3. Haruki Murakami “Koniec świata i Hard-Boiled Wonderland”

Powieści Murakamiego dzielą się na te bardziej i mniej realistyczne. Ta historia to jedna z tych bardziej odjechanych. Z typową japońską subtelnością, w stylu pełnym piękna i prostoty, autor zabiera nas w surrealistyczny świat podświadomości, budzących niepokój onirycznych wizji, przeplatany ze światem pozornie realnym. Murakami jest dla mnie mistrzem delikatnej i finezyjnej opowieści, którą można delektować się słowo po słowie, i choć umysł nie zawsze ją ogarnia, to serce nie ma żadnego problemu z dotarciem do ukrytej poetyckiej głębi. A i humoru nie brakuje, i dystansu do rzeczywistości, i wzruszeń, i melancholii, i refleksji. Do tego na końcu jest to uczucie, które sprawia, że po zamknięciu książki jeszcze przez chwilę pozostajesz w bezruchu i milczeniu, zawieszony w odczuwaniu tego, co właśnie przeżyłeś.

Tutaj znajdziesz: audiobook, wersja papierowa.

2. Alona Kimchi “Płacząca Zuzanna”

Dawno nie czytałam powieści napisanej tak idealnie trafiającym w mój gust językiem, tak, jakby autorka była jakąś moją bratnią duszą, jakąś moją bliźniaczką ze świata równoległego, a ściślej mówiąc z Tel Awiwu. Bohaterka też zresztą ma coś ze mnie, choć nie do końca wiem co, bo to istota tak bardzo zaburzona psychicznie, że prawie niepełnosprawna. Za to jej wewnętrzny głos kipi soczystą ironią, ciętym humorem i emocjonalnością tak niewinną, że trudno nie zakochać się wraz z nią po uszy w barwnej i postrzelonej postaci wybranka jej serca. Treść niby wskazuje na romans, a jednak nie; to opowieść o dojrzewaniu i odkrywaniu siebie, poruszająca i dająca głęboką satysfakcję, mimo na wskroś dekadenckiego klimatu. Leżąc na plaży, zatopiona w lekturze, czułam, jakbym, o dziwo, właśnie przeżywała każdą swoją artystyczną cząstką pierwsze w życiu zauroczenie. I było to bardzo, BARDZO przyjemne doświadczenie.

Z niejakim zawodem stwierdzam, że książka może być trudna do dostania, polecam allegro i katalogi bibliotek publicznych. Ja znalazłam ją w Łodzi na ul. Lumumby 12 – to moja ulubiona biblioteka! Tutaj możesz sprawdzić, czy książka jest aktualnie dostępna i ją zarezerwować.

1. Jacek Dukaj “Inne pieśni”

Trudno wyrazić słowami mój podziw dla mózgownicy Jacka Dukaja. To jedne z najcięższych do przebrnięcia książek, jakie zdarzyło mi się czytać dla przyjemności, ale nagroda jest proporcjonalna do włożonego wysiłku. Jego opowieści balansują na granicy filozoficznej dysputy i psychodelicznego tripu, są jednocześnie tak porąbane i tak przekonujące, że czytam je z wybałuszonymi oczami i szeroko otwartą gębą, do której mogłoby wlecieć stado much, a ja nawet bym tego nie zauważyła. Pragnę nadmienić, iż w żadnym razie nie nazwałabym tego literaturą kobiecą ani delikatną, za to jeśli ktoś lubi zadawać sobie pytania bez odpowiedzi, poszukuje wzorów rządzących naszą rzeczywistością lub być może zastanawia się, jak potoczyłaby się historia ludzkości, gdyby chrześcijaństwo nie podbiło świata, albo czym jest materia taka, jaką ją widzimy i co by było, gdyby trochę ją odkształcić i poluzować formę, w jakiej ona istnieje – to ten ktoś będzie po prostu oczarowany.

Tutaj dostaniesz: ebook, audiobook i wersja papierowa.

A jakie jest Twoje pięć najlepszych powieści przeczytanych w zeszłym roku?

42 Comments

  1. Avatar
    January 11, 2016
    Reply

    Zaskoczyłaś mnie Dukajem. Z reguły SF to domena facetów (nie wiedzieć czemu). 5 najlepszych powieści… chyba bym musiał długo myśleć.Grzędowicz – Pan Lodowego Ogrodu. Przechrzta i jego cykl Demony. Cierpliwy Snajper – Perez-Reverte, Ameryka po Kawałku – Wałkuskiego, Kill-Grill Bourdaina. Może to nie powieści ale książki, które mnie czymś mocno zaskoczyły.

    • Avatar
      January 11, 2016
      Reply

      O ja, ile ciekawych propozycji. Trafiłeś zwłaszcza w gust mojego towarzysza życia:)

      SF jest męskie, to fakt – ścisłe, techniczne, abstrakcyjne, złożone, jeszcze do tego najczęściej pełne akcji. A jednak czasem lubię, szczególnie Dukaja i te jego wizje :) Jeszcze lubię Dicka i jego paranoje :) Tak wiesz, pomiędzy jedną emocjonalną kobiecą powieścią a drugą:)

      • Avatar
        January 11, 2016
        Reply

        Przepraszam, przyznaję się, celowo ominąłem wszystkie książki z cyklu “zabili go i uciekł” ;) Ach, z Kill Grillem uważaj, po jej lekturze możesz już nie chcieć iść do restauracji ;)

  2. Avatar
    CzlowiekZliściemNaGłowie
    January 11, 2016
    Reply

    Oj tak, “Inne Pieśni” to zdecydowanie nr 1 również w moim prywatnym rankingu najlepszych książek przeczytanych w roku ubiegłym. Dukaj ma naprawdę zryty beret i niesamowite (niellekkie) pióro.
    Polecam bardzo!

  3. Zawsze jak wchodzę na twojego bloga to robi mi się tak przyjemnie i ciepło z powodu tych zdjęć w banerze i kolorystyki bloga :) co dziś było mi bardzo potrzebne bo strasznie zimno za oknem, nawet do Irlandii dotarły niższe temperatury. A z zaproponowanych powieści najbardziej zainteresowała mnie: “Płacząca Zuzanna”, może uda mi się ją znaleźć w bibliotece.

    • Avatar
      January 11, 2016
      Reply

      Dużo ciepła Ci życzę!:)

  4. Avatar
    January 11, 2016
    Reply

    Czytałam Płaczącą Zuzannę. Co prawda milion lat temu ale jeszcze do dziś zdarza mi się o niej myśleć. Masz rację, to niezwykła historia. A z polecanych przez Ciebie książek najbardziej kusząca jest ta skandynawska powieść :-)

    • Avatar
      January 11, 2016
      Reply

      Podejrzewam że by Ci się spodobała, podobnie jak pozostałe książki tej autorki. Coś w nich jest takiego przenikliwego :)

  5. Avatar
    January 11, 2016
    Reply

    Coraz bardziej ciekawią mnie książki Haruki Murakami. Spotykam się już z nimi kolejny raz jako polecanych i chyba czas po jakąś sięgnąć.

    • Avatar
      January 11, 2016
      Reply

      Jak dla mnie ten gość jest po prostu genialny.

  6. Avatar
    January 11, 2016
    Reply

    Żadna z tych książek nie jest mi znana, ale w moim wypadku to nic dziwnego. Jestem pełen podziwu dla Ciebie :) Nie sama ilość mnie zdumiewa ile Twoja cierpliwość i zacięcie. Ja się zaciąłem parę lat temu i dopiero jakieś 1,5 roku wstecz wróciłem do czytania. Powoli się rozpędzam. Bardzo powoli. W pierwszej kolejności odkurzyłem lektury już przeczytane i dopiero teraz sięgam po nowe książki. Cóż. Pozostaje mi pamiętać o tym, że ksiązki nie gryzą i nie można przy nich zmarnować czasu :D Dzięki za motywację. Pozdrawiam serdecznie!

    • Avatar
      January 11, 2016
      Reply

      To ja, ja wtrącę jeszcze swoje trzy grosze :) Miałem długą przerwę od nałogowego czytania. Bo porzuciłem bibliotekę. Gdy powróciłem, to byłem w szoku, bo od wejścia atakowały mnie nowości w kolorowych okładkach, książki których nie kupiłem bo mi wąż w kieszeni syczał. A tu jeszcze miłe panie podpowiedzą nawet literaturę dla takiego troglodyty jak ja :D

      • Avatar
        January 14, 2016
        Reply

        Grunt to dobra biblioteka, ja zwiedziłam kilka i w końcu też znalazłam taką, gdzie od progu nie wiem za co się zabrać :) Nic to, że jest na drugim końcu miasta.

        • Avatar
          January 14, 2016
          Reply

          Moja jest na końcu miasta obok ;) ale za to bywam 2x w tygodniu blisko niej – mam całe 35 minut na wizytę z dojściem ;)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Cierpliwość, zacięcie… bo ja wiem? Ja to wszystko dla radochy :) I z przyzwyczajenia chyba, po prostu. Jedni włączają TV, ja odpalam książkę. Na niejedną mi cierpliwości nie starczyło, więc to różnie jest:)

  7. Avatar
    January 11, 2016
    Reply

    Dla mnie książkowy numer jeden 2015 (a nawet całego życia chyba) to “Zielone kasztany” Janusza Domagalika. Kilka miesięcy to czytałam, po zdaniu czasami. Boli, kiedy się czyta, choć całość ubrana w pozory powieści dla młodzieży. Niby o drace w liceum to jest. Ale to takie niby jak ja w creepersach jestem Elvis…

    Numer dwa to “Włoskie buty” Henninga Mankella. Oj, długo się łudziłam, że to kryminał. Ale nie. To nie jest kryminał. To o ucieczce od życia i umieraniu.

    Numer trzy to “Oczy żbika” Viktorii Holt. Książka, którą zrozumiałam dopiero w ostatnich zdaniach.

    Numer cztery, “Dobry potwór nie jest zły” Anny Ochimowskiej. Niby opowiadanka.

    Numer pięć jest z zupełnie innej półki, „Woda utleniona – na straży zdrowia”, Pawłowicza Nieumywakina.

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Chyba nie muszę pisać, że to wszystko sobie w miarę możliwości przejrzę;) Dzięki stokrotne.

  8. Avatar
    January 11, 2016
    Reply

    Doba jest zdecydowanie za krótka! Jest tyle książek do przeczytania, tyle filmów do obejrzenia, tyle gier do zagrania no i tyle rzeczy do zrobienia:)
    A przede wszystkim córka która kręci się pod nogami i nie chce pozwolić na zrobienie wszystkich powyższych rzeczy… egoistka jedna!:)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      No, jak mi się będzie kręcić młode pod nogami to też pewnie doba stanie się za krótka na ciągłe czytanie… chyba, że bajek;)

  9. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    Nie wiem, czy przeczytałam w zeszłym roku 5 powieści. Bardzo w to wątpię :) Często powracam do tych samych książek po latach, czasem po kilka razy, w zeszłym roku z powieści na pewno przeczytałam “Powtórkę” Kena Grimwooda, ale jeszcze doczytuję, więc jak doczytam to o niej napiszę :)

  10. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    Numer 4 i numer 2 do mnie bardzo przemawiają ;) Zapisuję sobie te tytuły ! ;)

  11. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    Pięknie wyglądasz, taka jesteś uśmiechnięta:) Z Twoich propozycji nic nie czytałam, ale “Zuza” mnie zaintrygowała:)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Jak mam nie być uśmiechnięta skoro takiego chilloutu pod kocykiem zażywam:) Tak to mi zima może mijać.

  12. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    Bardzo lubię takie posty, bo poznaje się gust innych osób, trochę to zdradza jacy jesteśmy, w końcu z jakiegoś powodu sięgamy, po taką lub inną pozycję. Tak naprawdę, wszystkie pozycje mogę wpisać na swoją czytelniczą listę, ale jako mama Zuzy czuję się zobowiązana do sięgnięcia po książkę z jej imienniczką :)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      To prawda, że takie spisy coś o nas mówią! Powiem Ci jeszcze, że ja po wiele książek sięgnęłam dlatego, że należą do mojej ulubionej serii – “Seria z miotłą”, praktycznie mogę brać w ciemno :)

      • Avatar
        January 14, 2016
        Reply

        Masz rację, też lubię serię czytać :) W bibliotece to idealne rozwiązanie :)

  13. Avatar
    Karolina Bogudał
    January 12, 2016
    Reply
  14. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    Jaka świetna poduszka bilardowa! :) Nie wyliczę Ci teraz moich top ubiegłego roku, bo musiałabym bardzo długo się zastanowić, ale odniosę się do Twoich. Piątka natychmiast przypomniała mi film dokumentalny o Korei, który oglądałam na studiach. Płynęły z niego bardzo podobne wnioski, ale tytułu niestety nie pamiętam. Do must read muszę zanotować “Tą, którą nigdy nie byłam”, uwielbiam psychologiczne opowieści, w których nie do końca wiadomo gdzie jest rzeczywistość, a gdzie wytwory wyobraźni. Dukaj stoi u mnie na półce, co prawda inny tytuł, ale nie mogę się zebrać. Mój szwagier jest jego wielkim wielbicielem, przeczytał chyba wszystkie powieści. Mój mąż żartował sobie, gdy widział go z książką: “Michał, nie Dukaj!”… ;)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Poduszka z Ikei, też ją uwielbiam, sama wpadła do koszyka i tak już została :D Z Dukajem tak często jest, że jak ktoś już wsiąknie to czyta jedną za drugą, chociaż uczciwie przyznaję, że nie przez każdą jego książkę byłam w stanie się przegryźć. W każdym razie są inne niż wszystkie:)

  15. Avatar
    January 12, 2016
    Reply

    Z wymienionych znam Haruki Murakami. Pamiętamja w czasach liceum po raz pierwszy natknęłam się na Chmielewska,tak się śmiałam ze moi rodzice nie wierzyli ze czytam książki tylko coś mi jest.a to były piękne czasy bez telefonu,w którym teraz można wszystko kupići pprzeczytać.

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      Hahah, miałam dokładnie tak samo z Chmielewską. Szczególnie “Lesio” był moją ukochaną książką za czasów nastoletnich. Ostatnio go sobie z ciekawością przypomniałam, ale już nie mogłam zrozumieć, czemu kiedyś dostawałam aż takich ataków śmiechu :)

  16. Avatar
    January 13, 2016
    Reply

    Bardzo zainteresowałaś mnie “Przeżyć” i i “Płaczącą Zuzanną”. Obie zapowiadają się świetnie, ale to ta pierwsza sprawiła, że gdy czytałam opis, to miałam w głowie tylko takie “Muszę to kiedyś przeczytać, no muszę, no!”.
    A nad moimi pięcioma ulubionymi książkami 2015 roku nie pomyślałam. Dopiero teraz gdy zadałaś mi to pytanie i siedzę i myślę :)

  17. Avatar
    January 13, 2016
    Reply

    5 to zdecydowanie pozycja dla Męża, Murakami – choć słyszałam o nim dużo dobrego – niestety odpada przez odrealnienie, ale zaciekawiła mnie“Ta, którą nigdy nie byłam”, tym bardziej, że jesteś kolejną osobą, która poleca skandynawski kryminał. “Płaczącą Zuzannę” chętnie przeczytałabym ze względu na ten Izrael, natomiast jedynkę dlatego, że lubię jak głowa pracuje podczas czytania ;-) Fajny post na nowy rok, bardzo lubię te książkowe wpisy ;-)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      A wiesz co, to nie jest kryminał. Jest tam wiele tajemnic do odkrywania, ale akurat kto zabił i dlaczego, to wiadomo od razu nawet z notki na okładce ;) Kryminałów jakoś nie mogę, nie dla mnie są.

  18. Avatar
    January 14, 2016
    Reply

    Ja w tym roku odkryłam Miniera i zakochałam się, że nie wspomnę o Mrozie :) Nie jestem w stanie wybrać 5 najlepszych :)

  19. Avatar
    January 14, 2016
    Reply

    Zastanawiam się jaka książka na mnie wywarła największe wrażenie w 2015 roku i myślę, że będzie to “Bezdomna” – Katarzyny Michalak – nie jest to jakaś mega super gruba książka, ale opowiada o tym jak jedno zdarzenie może zmienić życie nie tylko jednej osoby, i jak bardzo można się mylić osądzając kogoś po wyglądzie i statusie społecznym…strasznie smutna książka…i zakończenie zaskakujące…Jest to jedyna książka, którą przeczytałam jednym tchem w 1 dzień!! Polecam przeczytać!!! Pozatym zakochałam się książkach kulinarnych Anny Starmach :)

    • Avatar
      January 14, 2016
      Reply

      O dzięki, konkretna propozycja, zapoznam się z pewnością :)

  20. Avatar
    Gosia Mostowska
    February 8, 2016
    Reply

    Dzięki Doroto za podzielenie się tymi tytułami. Mam wrażenie, ze czasem za bardzo odchodzę w książki “zawodowe”, związane z moją pracą, i zbyt mało czasu zostawiam sobie na samą przyjemnosć czytania (wiesz co mam na myśli?). Ostatnia pozycja w szczególności mnie zainteresowała. Jeśli będziesz mieć więcej takich tytułów, chętnie o nich poczytam (albo je przeczytam) ;-)
    Dużo zdrówka!

    • Avatar
      February 9, 2016
      Reply

      Jeżeli chodzi Ci o Dukaja to fenomenalny pisarz, polecam praktycznie wszystko, co stworzył. Do tej pory nie znalazłam nic co byłoby do niego podobne. Mój partner czyta teraz “Lód” i jest równie zachwycony :) Co do specjalistycznych książęk to znam to ;) mnie aktualnie to właśnie literatura piękna odciąga od poszerzania horyzontów literaturą fachową, pracuję nad znalezieniem złotego środka. Ile by nie czytać i tak wszystkiego się nie da przeczytać i coś trzeba wybrać:)

  21. Moje ulubione 5 z zeszłego roku to:
    -“12 x Śmierć” Michała Pauli, czyli wspomnienia autora z jego kilkuletniego pobytu w Tajlandii a dokładnie jego pobytu w więzieniu za pewien niecny występek.
    -“Przesunąć horyzont”, czyli wyprawa niezłomnej Martyny Wojciechowskiej na Everest
    -“Nikt nie wyjdzie stąd żywy” czyli pozycja obowiązkowa dla fanów Jima Morissona z the Doors
    -“Idę tam gdzie idę” autobiografia Kazika Staszewskiego, czyli artysty którego kasetę dostałem od kuzyna na swoje 11 urodziny.
    -“Książę” -Niccolo Machiavellego czyli bardzo ciekawa i “zła” książka którą chyba codziennie czytają wszyscy Polscy politycy :)

  22. Avatar
    Ewelina
    April 18, 2016
    Reply

    Hej,
    Ja na “Płaczącą Zuzannę” poluję już chyba z 5 lat i upolować nie mogę……
    Świetne zestawienie, myślę, że również i mi bliskie :)
    Pozdrawiam
    Ewelina

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *