10 rzeczy, które ułatwiają bycie tu i teraz


tu i teraz

Jak porzucić ciągłe myślenie, planowanie i analizowanie i doświadczać życia tu i teraz?

Są takie dni, że wszystko wydaje się bardzo proste. Życie wręcz samo przychodzi do nas, roztacza przed nami swoje uroki i prosi, żeby brać.

Innym razem praktycznie się nie da – umysł i jego wciąż obracające się trybiki zupełnie przejmują nad nami kontrolę, zabierając nas do krainy ciągłych monologów wewnętrznych, wyobrażania sobie przyszłości i rozkładania przeszłości na czynniki pierwsze.

Jak to się dzieje i czy to przypadek, że raz jest tak, a raz inaczej?

Z moich obserwacji wynika, że bycie tu i teraz można sobie ułatwić, a nawet wykorzystać do tego niekorzystną sytuację życiową. Z pomocą przychodzą wszelkie doświadczenia sprawiające, że jesteśmy chwilowo zmuszeni odłożyć na bok myślenie. Czasem dla przyjemności, czasem z konieczności… Powodów może być wiele, ale cel jest jeden. Im częściej będziesz korzystać z wszelkich nadarzających się okazji do bycia tu i teraz, tym będzie ci łatwiej być w pełni obecnym na co dzień.

Podam Ci kilka bardziej i mniej oczywistych przykładów, ale na pewno wymyślisz też swoje.

Oto 10 rzeczy, które ułatwiają bycie tu i teraz:

1. Ból

Choć wydaje się on wyjątkowo mało atrakcyjną okolicznością, to przy okazji zdarza się na tyle często, że aż sam prosi się o to, by go wykorzystać. Mało kiedy tak bardzo jesteś w tu i teraz, niż kiedy na spacerze po parku wpadnie ci kamień do buta. Masz wtedy pełną świadomość każdego wykonanego kroku! Znasz to powiedzenie “Uszczypnij mnie, bo chyba śnię”? Ból jest łatwym sposobem na obudzenie się z letargu, w jaki czasem każdy z nas popada, jak również na wyrwanie się ze świata fantazji, w który różne osoby (typu ja) mają tendencję do zagłębiania się. I nie trzeba zadawać go sobie świadomie. Sam cię znajdzie, kiedy za głęboko zaśniesz. Zaczęłam doceniać ból jako dobrego, choć surowego, nauczyciela. Byleby od niego nie uciekać, a spokojnie go obserwować, tak by zamiast niepotrzebnie cierpieć, móc czegoś się od niego dowiedzieć.

2. Zagrożenie

Uwaga – mowa o realnym zagrożeniu w danej chwili, takim jak rozpędzony samochód w poślizgu lub huśtawka zbliżająca się z dużą prędkością do głowy naszego dziecka. To, co ludzie lubią sobie wyobrażać jako zagrożenia, to czym się na co dzień martwimy (nigdy nie zarobię ani grosza! zawsze już będę sama! nigdy nie skończę tych studiów!) jest zwykle tylko iluzją, służącą nam do taplania się w swojej wyimaginowanej niedoli. Ale prawdziwe zagrożenie? Zobacz, jak łatwo natychmiast przestajesz zawracać sobie głowę pierdołami, gdy trzeba szybko ogarnąć jakąś palącą kwestię. Bieżąca chwila zajmuje cię wtedy w całości. Powstaje tylko pytanie, czy w takim razie zawracanie sobie głowy pierdołami jest do czegoś komukolwiek potrzebne?

3. Gorąco

Dlatego uwielbiam siedzieć w saunie. W wysokiej temperaturze nie ma warunków do rozmyślania o niebieskich migdałach. Myśli zupełnie nie chcą się kleić. Z tego samego powodu medytować w saunie jest bardzo łatwo. Lubisz smażyć się na plaży? Ja bardzo, między innymi ze względu na boski spokój, jaki mnie wtedy ogarnia. Podejrzewam, że przyczyna jest podobna. Tylko pamiętaj, żeby uważnie obserwować, czy ciało nie ma już dosyć, a po wszystkim dobrze się schłodzić, najlepiej poprzez kąpiel w lodowatej wodzie – wtedy zamiast padać z gorąca czujemy ożywienie, a w bonusie otrzymujemy jeszcze podwyższoną odporność na infekcje, wspomaganie oczyszczania organizmu z toksyn i doskonałe samopoczucie :)
tu i teraz

4. Wysiłek fizyczny

Pewnie słyszałeś już to powiedzenie, że sport to medytacja ludzi Zachodu. Jak powiedział dziś mój Wojna: nie ma takiego problemu, którego nie rozwiązałoby wzięcie pięciu dych na klatę. Ja co prawda wolę porządną serię powitań słońca, ale zasada jest podobna! Wysilam się, pocę się, sapię, JESTEM, tak bardzo fizyczna, w tym gorącym ciele i w tym pięknym momencie – a o tym, co będzie jutro na obiad, pomyślę kiedy indziej. To stąd bierze się to wspaniałe uczucie relaksu w głowie, choć zmęczone ciało błaga o łaskę. To dlatego rozwijanie świadomości ciała jednocześnie pozwala coraz lepiej panować nad umysłem. Im większa jest wymagana precyzja ruchu, im większa koncentracja, tym mniej ma do powiedzenia głowa, a bardziej trzeba zaufać ciału i jego instynktom. Uwielbiam to.

5. Gra na instrumencie

Od dwóch miesięcy uczę się grać na djembe (bębny afrykańskie). Nadal nic nie umiem, ale frajda jest nieziemska! Po dwóch godzinach nawalania w bęben znajdujesz w specyficznym stanie na granicy transu, z głowy ulatnia się absolutnie każda zbędna myśl, a ich miejsce zajmuje przestrzeń wypełniona tak intensywną radością istnienia, że nie dziwi mnie nic a nic, czemu na tych zajęciach każdy zawsze taki roześmiany! Ale nie tylko bębny świetnie nadają się do tego rodzaju relaksu. Każdy instrument muzyczny jest dobry, bo zajmuje uwagę. Gitara, harfa, drumla, nawet harmonijka ustna. Szczególnie, kiedy jesteś już w tym komfortowym momencie, że coś łapiesz i możesz pozwolić sobie popłynąć. A jeśli jest obok kilka innych osób chętnych do muzykowania… Koniecznie spróbuj!

6. Śpiew

Nie przejmuj się, że nie umiesz śpiewać. Ja brzmię jak umierający w ekstazie marcujący się kot i poza zaciszem domowym przenigdy nie dopuściłabym do tego, by ktoś to usłyszał. Jest w śpiewie coś pierwotnego, może związanego z wyrażaniem siebie, a może z pozwoleniem sobie na emocjonalność i głębokie przeżywanie, co zupełnie wymyka się racjonalnemu myśleniu. Może to dlatego śpiewając potrafimy nagle się rozpłakać lub wybuchnąć śmiechem. A czasem jest tak, jakby świat wokół tracił znaczenie i pozostawał tylko śpiew. Jesteś wtedy tak blisko siebie samego, tak blisko czystego i nieskażonego myślą Istnienia, jak to możliwe – ciesz się tym! A jeśli nie tym, to chociaż wspólnym, beztroskim śpiewaniem “Gdy strumyk płynie z wolna” maszerując z rodziną na spacer po lesie :)

7. Taniec

Kolejna dziedzina, w której nie ma miejsca na rozmyślania, a skoro tak, to zapewne znajdzie się pole do popisu dla kreatywności. Oczywiście nie mówimy o tańcu typu z nogi na nogę na szkolnej dyskotece ani o deptaniu sobie po palcach na weselu wujka Staszka, tylko o czymś bardziej w twoim guście – czy to ognista salsa, czy transowe szaleństwo przy mechanicznych bitach z głośników. Grunt, żeby ciało samo wiedziało, co ma robić, i dało się porwać rytmowi! Tańcz tak, jak gdyby nikt nie patrzył, znasz to, no nie? Zawsze możesz zamknąć oczy – i świat znika, a zostajesz ty, sam na sam z muzyką. Zawsze przepadałam za tym stanem. Schodzisz z parkietu i nagle okazuje się, że upłynęły dwie godziny – i były to dwie godziny twojej nieprzerwanej, absolutnej obecności w swoim ciele. Fantastyczna sprawa!

tu i teraz

8. Twórczość

Dlaczego wena twórcza czasem za nic nie chce przyjść? Pewnie właśnie dlatego, że chcemy wywołać ją za pomocą myślenia, wyobrażamy ją sobie, wykonujemy jakieś racjonalne działania, żeby ją ściągnąć… i nic. Żeby z naszych palców zaczęło wprost na papier lub ekran komputera spływać czyste złoto, potrzebna jest absolutna cisza w głowie, tak by dopuścić do głosu duszę – wie to każdy, kto doświadczył, jak wielką przyjemność tworzenia daje takie właśnie otwarcie się. Czasem mam wrażenie, że te genialne, twórcze moce, które potrafią owładnąć artystami w akcie kreacji, nie pochodzą z naszego materialnego świata… Jedno jest pewne: nie pochodzą one też z suchego świata intelektualnych rozważań, a jedynym momentem w którym mogą one zaistnieć jest TERAZ, więc warto czasem dać sobie spokój z ciągłymi rozkminami (czy to jest dla mnie? czy się nadaję? co tu robić?) i dać się ponieść wenie, choćby po to, żeby poczuć, że żyjesz!

9. Śmiech

Widziałeś kiedyś szczerze i z całego serca śmiejącego się człowieka, który jednocześnie by rozpamiętywał krzywdy, wyrządzone mu w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przez dawnego sąsiada? To, że głośny śmiech, nawet początkowo wymuszony, uruchamia w naszych organizmach cały łańcuch pozytywnych reakcji, poprawia nastrój i w dodatku zaraża innych, zostało już udowodnione naukowo (jeżeli komuś zależy na dowodach naukowych – mnie wystarczą empiryczne). Powstały już nawet takie wynalazki jak joga śmiechu, ale wystarczy najzwyklejsze kilka minut śmiechu na codzień, głośnego, z brzucha. Śmiej się jak czarownica albo jak Gargamel, sprawdź, na ile różnych sposobów potrafisz się śmiać. Nie przejmuj się, że nie wypada. A być szczęśliwym wypada, czy też nie? Nie potrzebujesz też żadnych rozsądnych powodów do śmiechu, żeby sobie na niego pozwolić. Śmiejmy się najczęściej, jak możemy. Na zdrowie!

10. Seks

Choć słyszałam ostatnio o pladze ludzi, którzy nawet podczas seksu zajęci są planowaniem swojej kariery, to zasadniczo chyba nie ulega wątpliwości, że ta aktywność przykuwa uwagę jak mało która. Istnieją takie starożytne nauki jak Tantra, która mówi, że to właśnie poprzez seks możemy poznać swoją najgłębszą duchową naturę i wspólnie z partnerem rozpuścić się w bezczasowym tu i teraz. Co prawda by to osiągnąć, trzeba przestać między innymi: zastanawiać się, czy on widzi nasz tłuszcz, wyobrażać sobie, że kochamy się z kim innym niż w rzeczywistości, układać w myślach listę zakupów lub też kontemplować plamę na suficie, a zamiast tego w pełni oddać się tej pasjonującej czynności, którą właśnie wykonujemy… ale chyba zgodzisz się ze mną, że w momencie orgazmu wszystkie aktualne życiowe dramaty i dylematy schodzą na dalszy plan ;)
tu i teraz

Tak naprawdę tych rzeczy ułatwiających bycie tu i teraz może być milion.

Każdy z nas może podać co najmniej kilka przykładów na to, co akurat jego ściąga do bieżącej chwili. Jedni strugają łódki z kory, inni robią na drutach, a jeszcze inni jeżdżą dookoła świata na rowerze. Grunt, by przerwać ciągłe myślenie i pozwolić, by pochłonęło nas doświadczanie. Myślenie jest potrzebne, by ogarnąć naszą rzeczywistość, ale na co dzień znacznie bardziej przydaje się zdolność wyciszania wciąż nadającego tę samą śpiewkę niespokojnego umysłu – i pozwolenie sobie na przeżywanie własnego życia, które właśnie tu i teraz się wydarza.


A Tobie co ułatwia bycie tu i teraz?
Co pierwsze przyszło Ci na myśl?

Previous Plaże na Goa - która najlepsza?
Next Goa trance na Goa - jak jest?
  • Dwa pierwsze punkty generalnie mało przyjemne ale faktycznie trzeba Tobie przyznać rację że potrafią nas ściągnąc do “rzeczywistosci”. Pozostałe punkty powinny przekonać wszystkich że bycie tu i teraz to czysta przyjemność :)

  • Trafiłaś w dziesiątkę z tymi rzeczami :) każda z nich sprawia, że o wiele łatwiej oderwać się od myślenia o przyszłości czy przeszłości, a chociaż na chwilę pozostać w tu i teraz.
    Mi przychodzi na myśl jeszcze jedna rzecz – podróżowanie. Zazwyczaj, kiedy jestem w nowym miejscu, jak nigdy potrafię być w tu i teraz. Skupiam się na tym co robię w danej chwili, podziwiam, chłonę każdy moment, każde miejsce, każdy promień słońca, każdy zapach, smak, po prostu wszystko. Dla mnie odwiedzanie nowych miejsc jest świetnym sposobem na bycie w tu i teraz :)

    • O tak, podróże pomagają! Nawet te nieduże :) Choć są też osoby, które nawet w podróży są raczej zajęte realizacją swoich misternych planów i odhaczania punktów z listy. A to taka szkoda, bo właśnie podróże są wymarzoną okazją do chwytania dnia :)

  • Wiesz, nigdy nie myślałam o bólu w takich kategoriach, a przecież jak coś mnie boli, to wszytsko inne idzie w odstawkę – skupiam się tylko na tym, by sobie ulżyć. Dla mnie cyba najbardziej skuteczne są twórczość i fizyczna aktywność.

  • Dobrze jest być tu i teraz. Ból, choroba – są nieprzyjemne, ale pomagają nam w tym, by pobyć trochę ze sobą. U mnie twórczość czasami jednak przechodzi w dalsze etapy – tworzę tak intensywnie, planuję i wymyślam nowe rzeczy, że w pewnym momencie jestem w zupełnie innym świecie…

    • Wiem, co masz na myśli :D Ja zadaję sobie pytanie, który świat jest realny – ten na zewnątrz, postrzegany przez umysł, czy ten wewnętrzny, świat ducha? I czasem myślę, że nie doceniamy tego drugiego.. Dużo twórczych chwil Ci życzę:)

      • Dziękuję. Ten wewnętrzny to naprawdę my. Chociaż i ten zewnętrzny przecież sami budujemy….

  • aybige

    Bardzo ciekawe spostrzeżenia. Śpiew rzeczywiście pomaga wejść w stan “tu i teraz”, zwłaszcza śpiew zespołowy, kiedy szuka się wspólnego brzmienia – albo jednolitego (dążenie do tego, by wszyscy brzmieli podobnie po względem głośności i barwy dźwięku), albo polifonicznego (czysta harmonia jest piękna, ale też wymaga skupienia). Zresztą, śpiew w grupie bez maksymalnego skoncentrowania się na nim po prostu nie zabrzmi dobrze. Wystarczy posłuchać śpiewu białego – pierwotnej formy dopracowanej do perfekcji przez prostych ludzi, którzy o muzyce nie mieli pojęcia. Śpiewanie łączyło ludzi, pozwalało krążyć dobrej energii, czymkolwiek ona by była. :)

    Myślę też, że pomaga modlitwa – ale taka świadoma.

    • Też myślę, że modlitwa pomaga, i to każda, i taka polegająca na mantrowaniu, i taka polegająca na autorefleksji czy jakimś dialogu wewnętrznym. Byleby być przy tym :)

      Fajnie napisałaś o tym śpiewaniu i rzeczywiście śpiewanie chórem wymaga od wszystkich dużej koncentracji, żeby brzmiało dobrze. Mnie się od razu przypominają lekcje muzyki w podstawówce, kiedy to brzmiało zdecydowanie źle :)

  • “Nie ma takiego problemu, którego nie rozwiązałoby wzięcie pięciu dych na klatę”.
    Przepisać na kartkę. Wywiesić na lodówce. Stosować.
    :D

  • Jest dużo więcej takich rzeczy, ale niestety z czasem są spychane na dalszy plan i robimy je podświadomie. Dobrym przykładem jest np. jedzenie, bo większość ludzi kompletnie odpływa podczas tej czynności i myśli o czymś innym, ogląda tv lub fejsbuczy. Na Headspace jest świetne ćwiczenia uczące jak być świadomym i obecnym podczas jedzenia :) Polecam

    • Wszystko można robić będąc w pełni obecnym lub nie. Równie dobrze można świadomie iść ulicą. Po prostu niektóre czynności wymagają więcej koncentracji, a inne mniej, i te bardziej zajmujące są fajne, bo łatwiej się na nich skupić – tak na początek, zanim dojdziemy do mistrzostwa w świadomym jedzeniu ;)

  • Rewelacyjny post! U mnie faktycznie – ból, zagrożenie, gorąco – no nie wiem, nie cierpię, kompletnie przestaję myśleć, wysiłek fizyczny i twórczość. Twórczość chyba najbardziej. Ten moment, kiedy mój syn i mąż już śpią a ja siedzę sama w moim kąciku, nieprzytomna już czasem ze zmęczenia, ale zatopiona w TU i TERAZ. Wysiłek fizyczny -tak, interwały podczas treningu. Wyciskają ze mnie wszystkie “złe” myśli. Do cna :D
    Miłego dnia :D

    • Dzięki! Tobie też życzę miłego dnia ;)

  • Czytając początek już wysnuwalam wniosek, że już tylko nic innego jak sporty ekstremalne trzeba uprawiać <|:^)

    Nie wiem, czy się z Tobą nie zgadzam, czy po prostu mam inną definicję "tu i teraz ", ale ja aktywności z tej listy uznałabym za utrudniające bycie tu i teraz. Bo dla mnie bycie tu i teraz to stan otwartości, kiedy jestem dostępna dla całego wachlarza bodźców, kiedy nic nie zajmuje mnie całkowicie i mój umysł jest wolny.
    A kiedy na ten przykład jestem na spacerze i wpadnie mi coś do buta, obdarłam sobie piętę, czy podobne to wtedy liczy się tylko ten ból, nie widzę niczego poza nim i nic mnie nie obchodzi jaka jest pogoda, ani czy drzewa kwitną, nie dam się zaprosić na kawę z kimś przypadkowo spotkanym. Nie ma mnie wtedy dla życia.

    • Ból ściąga uwagę do chwili obecnej, a co z tym dalej zrobisz, to już zależy od Ciebie. Posługując się dalej tym przykładem, pomaga on zobaczyć na przykład, że obecnie mamy kamień w bucie, a to już coś.
      Nie mam innej definicji tu i teraz poza taką, że jesteśmy obecni tu i teraz, a nie myślimy o byciu gdzie indziej i kiedy indziej. Wszystko inne to już co innego. W końcu kiedyś muszę czymś się zająć, a nie tylko siedzieć i być dostępna dla bodźców, ale mogę w trakcie robienia tego czegoś być obecna lub nie. To kwitnienie drzew to taka interpretacja tu i teraz trochę na wyrost jak dla mnie ;)

      • No widzisz, o to mi chodzi, żeby żyć w tym “tu i teraz”, myśleć, zajmować się konkretnymi rzeczami, ale ze świadomością, że jestem. Natomiast jak boli to już tego nie potrafię, bo koncentruję się tylko na wysiłkach “zniknięcia” tego bólu.

        • Ten wpis jest właśnie o tym, jak nie myśleć. Bo od nadmiaru myślenia wszystko wydaje się strasznie skomplikowane, a nie jest.

          • A w ten sposób, że taki stan quasi medytacyjny. Jeśli tak o tym myśleć, to ok. Czyli jednak rozminęłyśmy się w definicji.

  • Ciekawy post. Przestać myśleć? Toż to tak jakby przestać oddychać – przynajmniej ja tak mam. Nie da się nie myśleć. Ciągle skupiony, ciągle wszytko planuję. Nie żeby mnie nie było stać na spontan, ale lubię snuć plany “na przyszłość”.
    Bólu nie znoszę i go unikam, chyba że przyjdzie zupełnie nieoczekiwanie.
    Nad zagrożeniami się nie zastanawiam. W związku z moją pracą nie mogę przewidywać najgorszego, bo wtedy nieciężko o panikę.
    Ciekawe spostrzeżenie co do gorąca. Nigdy nie zwróciłem uwagi na to, że w saunie nie kleją się myśli. Dawno nie byłem, muszę sprawdzić. Gorąco wywołuje bardziej myśli związane z punktem 10, ale o tym pisać nie będę :D
    Co do wysiłku fizycznego, to własnie dziś stwierdziłem, że zdobywanie szczytów (na rowerze i nie tylko) jest porównywalne do orgazmu (znowu ten seks) :D Na zasadzie, wytrzymaj jeszcze chwilę – zaraz będę! :D …i to wspaniałe uczucie szczytowania. ;)
    Często powtarzam, że najchętniej to zmęczę się przy sporcie niż podczas pracy. Na szczęście nowa praca mi na to pozwala :)
    Śpiew? Owszem potrafi wywołać emocje, najczęściej w samochodzie, gdzie nikt (mam nadzieję) nie słyszy jak wyję ulubioną piosenkę. Wtedy faktycznie nie myśli się o niczym.
    Jeśli chodzi o taniec, to w moim przypadku najczęściej (nie za często niestety) taniec pogo. Wtedy akumulatory pozytywnego myślenia ładują co najmniej na kolejny miesiąc.

    Mógłbym tak rozbierać treść tego posta, który bardzo mnie zainteresował i pobudził myśl.
    Tak jak napisałem na początku, nie potrafię nie myśleć ;)
    Bardzo pozytywny post.
    Pozdrawiam serdecznie :)

  • :) Ludzie – przebywanie z nimi, rozmawianie, obserwowanie :)

  • Właściwie wymieniłaś wszystko! :) Mnie jeszcze pomaga….wdzięczność i wymienianie rzeczy, za któe jestem wdzięczna. :)
    Ostatnio w ten sposób myślałam o tańcu, też doszłam do takich samych wniosków.
    O, ja mam jeszcze: zwierzaki! Gdy na nie patrzę; czy te na żywo czy na filmikach, cały świat z problemami przestaje istnieć :)

  • Swietny wpis! Ja praktykuje tez medytacje technika uwaznosci, ktora pomaga mi potem przelozyc ta umiejetnosci bycia tu i teraz na codzienne zycie..ale wszystkie punkty wymienione przez Ciebie- prawda!Pozdrawiam!

  • Basia Danielewicz

    Świetne ☺ u mnie zawsze na 1miejscu taniec, z nowości szycie a z tym przysłowiowym układaniem listy zakupów nadal mam problem ale pracuję nad tym ? miłego ☺

  • Martyna Wiśniewska

    W całości się zgadzam! Tak często zapominamy, że żyjemy tylko w tym momencie. Mam na to ulubiony cytat:
    “Jaki dziś mamy dzień?- zapytał Puchatek.
    -Dzisiaj-odpowiedział Prosiaczek.
    – To mój ulubiony dzień – odparł Kubuś. ”
    A.A. Milne

    Więc niech dzisiaj zawsze będzie ulubiony:))